swan Opublikowano 7 Listopada 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Listopada 2007 Byłam w raju 11 dni Gaje oliwne wyrosłe pod linię Zdradzały rękę człowieka Schowane w górach Søller Beznamiętnie przyjmowało Szukających wrażeń turystów Znudzony Piccaso Pozwalał się sobą napawać W kamiennej poczekalni starodawnej kolejki Kilkaset metrów kwadratowych restauracyjnych stolików Wypełniali spragnieni Rozprawiając uczenie o pięknie Chłodząc emocje pokalem piwa Sjesta Placa Constitucio Czas zaprzeszły Zastygły wąskie uliczki Jak co dzień Od setek lat Obojętne na ludzkie wrażenia Głuche na zachwyt Ostentacyjnie zamkniętymi okiennicami Nie chciałam zmiany Ani ruchu Dotyk palca bożego Omamił mnie Chciałam być Ewą Której nie skusił wąż Nieświadomą mocy Uległą woli Jego I mojego Adama Drzewa poznania Zostałyby nietknięte Kain nie znalazłby pretekstu Hiob nie poznałby cierpienia Raj nieutracony A patre post
Ewa Maria Gomez Opublikowano 7 Listopada 2007 Zgłoś Opublikowano 7 Listopada 2007 Po pierwsze sprawy techniczne: krzaki, jedenaście zapisane cyframi, wielkie litery na początku wersów (jakby pod dyktando edytora tekstu ;) – to wszystko mnie bardzo drażni. Po drugie semantyka: coś w tym tekście jest, ale gubi się w banałach, utartych motywach. Jestem pewna, że można by bez bólu wyrzucić kilka/naście wersów. Pozdrawiam
swan Opublikowano 8 Listopada 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Listopada 2007 oczywiści szanuję uwagi, acz byłabym wdzięczna za konkrety co do owych banałów, utartych motywów- trochę komentarz na zasadzie "coś-gdzieś" Pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się