Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

jestem kim jestem – szary człowiek
element mozaiki szklanej
zwyczajny rozum w cieniu powiek
rozlane myśli jak atrament

atrament zwykły błękit śniady
pigmenty lepkie i niezwykłe
we krwistych kroplach kałamarzy
litera rodzi się i niknie

litera wtedy mi podpowie
gdzie kropkę dodać gdzie przecinek
i gdzie zostawić pustosłowie
żeby na wieczny iść spoczynek

odpocznie po mnie ten kałamarz
pełen pigmentów wypalonych
opowieść skończy się zbyt szara
by kleks choć został ocalony

Opublikowano

Nareszcie udało się przebić do jakiegoś wiersza przez zasieki tamaszromanów. Warto było bo ładne, nawet bardzo. Czy nie warto by pomyśleć nad wzmocnieniem ostatniej strofy?
("odpocznie po mnie ten kałamarz")

=-=

Opublikowano

Ładny wiersz. Prosty, bezpretensjonalny, tradycyjny w budowie i środkach wyrazu, zrozumiały, nieprzesadzony. Trochę melancholijny, mówi o przemijaniu, wzrusza. Lubie takie wiersze.
Tylko dlaczego nosi tytuł: "To nudne"? I dlaczego w tekście jest wyrażenie: "zbyt szare"? Czy życie naprawdę jest szare i nudne? Gdyby tak było, to po pierwsze: chyba nie byoby o czym pisać, a po drugie: nie byłoby żl stąd odchodzić. Nieprawdaż?
Ale to tylko w ramach dyskusji światopoglądowej, nie dotyczy to wartości artystycznej wiersza.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Pomyliłem... Tytuł wziąłem z innego wiersza.
Ten miał brzmieć: [color=FF0000]"A słowo ciałem się stało."[/color]. Za błąd przepraszam.

Pozdrawiam.
PS W najbliższym czasie zmienię "zbyt szare", bo faktycznie jest nielogiczne.
To jednak wymaga czasu, bo nie mogę zbytnio ingerować w utartą już całość.

Opublikowano

To te klimaty, kiedy siedzę pod gruszą i mam to co w świecie najświętsze - święty spokój, który pozwala rozmyślać, przede wszystkim nad przemijaniem. Kiedy pierwszy raz spotkałem się z Twoimi wierszami, wiedziałem, że chcę z Tym człowiekiem utrzymywać kontakt. A co do tego komentarza o pisaniu na maszynie...według mnie wiersze powinno pisać się piórem, gdzieś w niewygodnej pozycji, pod płaszczem natury, to jest wtedy typowe dla grupy poetyckiej. Pytanko, gdzie można kupić tomik Twojej poezji, bo u nas, na lubelszczyźnie nie ma, pytałem wczoraj w trzech księgarniach. Skomentuj moje dwa wierszydła, bo widzę, że byłeś i pominąłeś, chyba, że Cię wnerwiły, to wybacz, nie było prośby.
Trzymaj się!
Maciek.

Opublikowano

Muszę przyznać, że mogłeś ( pozwolę sobie przejść na ty, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko ) po przeczytaniu mojego wiersza "Czarny atrament"odnieść wrażenie, że czerpałam insipracje z Twojego wiersza. Otóż chce zapewnić, iż z tym oto momentem pierwszy raz mam styczność z wierszem "To nudne". Wiem, że o nic mnie nie posądziłeś, ale sama czułam, że muszę w pełni wyjaśnić sytuację, bo trzeba przyznać, że mój wiersz, może nie treścią, ale wyrazmi jest bardzo podobny do "To nudne", co przyjmuje za zabawny zbieg okoliczności :P.
No dobrze, rozpisałam sie na pół strony o porównaniu naszych wierszy, teraz postaram się ocenić "To nudne" [ w końcu :) ]
Muszę przynać, że napisałeś bardzo dobry wiersz. Choć traktuje o przemijaniu, ludzkiej nietrwałości to czyta się go przyjemnie. Dobrze dopasowane rymy, wszytsko z sensem, wręcz wyśmienite. Wiersz na pewno przydatny do rozmyślań, głębszych refeleksji nad "elementami mozaiki szklanej"...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




No jasne, że Ci wierzę. Nie rozumiem po co w ogóle się tłumaczyć. Gdzieś wyżej pisałem, że atrament powoli staje się archetypem...
Dziękuję za miłe słowa.

Pozdrawiam - K.A.M.

PS Zapraszam do oceny "ran" umieszczone na tymże forum.
Opublikowano

Widocznie pan krzysztof jest klonem naszego Norwida))):
znów dostrzegam świetny utwór, bez przesady metaforycznej, z nutą geniuszu, i co ważne, nie kipi "namiętnością słów", brawo panie krzysztofie, kawał świetnej poezji))):
pozdrawiam i proszę o ocenę moich wierszy):

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...