Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

HAYQ,
temat doskonały, choć ciarki przechodzą,
gdy zajrzę w te szpary, na trumnie ugrzęzłej
w glinianym podłożu zatartej granicy
czeka na kroplę krwi pięknej dziewicy

ha,ha ... jestem w trakcie książki A.Pilipiuka"Czarownik Iwanow" a tam wampirków coniemiara i humorek dopisuje, pozdrawiam R.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ile wlezie,
wierć Pan sobie.
Wiedz jednakże,
że mej tkance
(zwłaszcza rano - w moim stanie?)
nic nie będzie,
wszak ja szklance
trzymam zęby,
a śniadanie
o północy zwykle jadam,
więc, że nic mnie nie zaboli...

o Twą nerkę się zakładam. ;)))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki Stasiu za życzenia
- właśnie niezłą mam wyżerkę
Zet'a nerkę podrumieniam...
Bo... Wygrałem dziś tę nerkę.

Jako "wampirz" nowoczesny
lubię "czasem"* zjeść niezdrowo,
więc w piwnicy jeszcze befsztyk
smażę z czosnkiem... nie bój... z głową. ;)))

* "Poszę Pana,
ja tak z rana
wwiercę w
zęba waszmość-pana
słowa czasem...
Niezła rana?
"
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


W takim razie polecam (jeśli lubisz pośmiać się z wampirów) "Innocent Blood" (Niewinna krew).
Film zaczyna się całkiem poważnie, jak "Od zmierzchu do świtu" - Tarantino, ale potem można boki zrywać. ;)))) polecam.
Dzięki za wizytę i wierszyk :) - pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • wydzielanie się płynnego budulca, jakkolwiek zabawnie by to nie brzmiało. przepływ   prosto w głąb świata niedostępnego dla mnie, bo z innych czasów. mówię i tętnię, a to wszystko, by zajrzeć, przeżreć się przez ściankę komórkową, przedostać za granicę, jaką stanowi przezroczysta błona, wskoczyć do krainy filmów z de Funesem, Pierrem Richardem, do zapomnianego multiwersum gazet z lat osiemdziesiątych (sterta sięgająca mi do pasa jeszcze do około dwa tysiące drugiego roku drzemała na strychu; niemal wszystkie były mojej mamy, Kobieta i życie, Przekrój, Panorama, nieliczne egzemplarze Przyjaciółki i kilka Motorów, oczywiście taty). albo na przykład... wkraść się w fabuły dzieł Barei. za dobrze mi i zbyt nudno, czy ki czort, czemu jedyna wycieczka zagraniczna, na jaką naprawdę chciałbym pojechać, to taka na drugą stronę zegara, do miejsc niedostępnych, epoki, gdy jeszcze nie istniałem? a nie, chwila, jeszcze chciałbym poznać treść dosłownie wszystkich książek, spotkać się z tekstami, które niegdyś były, ale przepadły, są teraz (jeszcze!) i tymi, co wykwitną setki lat po mnie. przywitać się z każdym, jakby był to najprawdziwszy człowiek. a potem wzlecieć wraz z ukochaną. gdzie? do biblioteki, rzecz jasna. poczytać dzieła tworzone na innych planetach. nawet, jeśli nie ma takich tekstów, bo tylko przedstawiciele rodzaju ludzkiego (choć, biorąc pod uwagę ogrom Kosmosu, to mało prawdopodobne) są pisarzami. poetami. poeźlakami. chcę kupować w księgarniach antygrawitacyjnych! tak: pobyć trochę bardziej. czytaj: czytać. całym sobą i o sobie, w niepowstałych jeszcze albo/i niestworzonych językach! ...lub choć przeskoczyć do peerelu. oby z nią, popisać bajkę dla dwojga o zupełnie obcych czasach.   chcę trudnego narzecza, w jakim kląłbym po rozbiciu Syreny 101 lub międzyplanetarnej Wołgi, pragnę być bibliotafem więżącym w sobie hektary tomów, morza tuszu. i aby wszystko było w zasadzie po nic, dla samej idei chłonięcia, posiadania, statycznego przeżycia przygód. aby było spalanie się na półkach. śmiech zamiast przemijania. śmiech z przemijania.
    • Wieczorem przyszła fala mrozu, skuła lodem most łączący nasze brzegi. Między deskami biel jak blizny.   Teraz z trudem usiłuję roztopić  twardą zmarzlinę. Ogrzewam cierpliwie - oddech za oddechem. Czas i cisza upływają tak powoli,  z każdym centymetrem.   Wezmę cię znów w ramiona, powiem, że wszystko jest i będzie  dobrze.   Czekam na twoje jestem.   Oddech za oddechem, centymetr po centymetrze...  
    • @Berenika97   Czyta się z przyjemnością. Oszczędny wiersz o miłości rozumianej nie jako deklaracja.   Pozdrawiam
    • @bazyl_prost to są bzdety:)
    • @beny7777zawsze jest trochę za daleko, ale jest! Powodzenia :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...