Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

za bardzo wprost powiedziane. musialbys zakombinowac. jest pare haiku ktore opisuja stan ukrycia ale zadne nie wydaje mi sie pasowac do twojego tematu dlatego trudno cos doradzic. w kazdym razie trudny temat.

Jestem skrawkiem myśli
ukrywających się
w mroku

- Andrzej „Greybrow” Korcala

Haiku #30

Jak ćma wtulona
w bezpieczną czerń drżąco śnię
o blasku słońca

- ejdzej

pietrek

Opublikowano

Fakt poważny temat. Próbowałem coś pokombinować i oto mam takie wersje, może się spodobają:

Strach tuli w szafie
poobgryzał paznokcie
pijany krok ojca


drży ciało w szafie
oko szkli strach przed ojcem
smród alkoholu

skulony w kącie
przytulił misia
bił pijany ojciec

Opublikowano

mysle ze ogladales "pregi" z zebrowskim i chcesz to jakos wyrazic. wole nie myslec ze to twoje przezycia. mozna pasc ofiara pozyczonych nie swoich uczuc np. cierpienia, poczucia winy, wstydu, ponizenia. haiku ma swoja ciemna strone o ktorej sie nie mowi. teoretycznie to jak z odyseuszem co sluchal syren. kazal sie przywiazac do masztu a kumplom z oddzialu pozalepial uszy woskiem. tak zostal jedynym zyjacym swiadkiem cudu bo glusi kumple wywiezli go ze strefy zagrozenia. ale czasem pasy bezpieczenstwa zawodza. szczerze powiem ze temat mnie przerasta i przeraza.

wciaz slysze.
przez rozbite marzenia
tanecznym krokiem
- moj ojciec

pietrek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Niestety nie miałem okazji oglądać tego filmu, ale naprawdę bym chciał...



Cóż, to tylko forum poetyckie więc na to pytanie nie odpowiem...Sorki



Dzięki za konstruktywny komentarz, będe go częto czytał.

Wtopił się jak w głaz
ciemna strona haiku
jak nocny deszcz przeraża


Pozdrowionka no i do ciepluchnego ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...