Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Od godzin - już dwóch
szeptasz w szkicownik
że cię tu nie ma
że nie ma cię tu
- Cmentarzysko słoni

Wzięli nas na tucz
bladość której bronisz
od stóp do głowy
od głowy do stóp
to Cmentarzysko słoni

Zdążył zderzyć już
tłum karambolowy
stul nas jak oni
jak oni nas stul
w Cmentarzysko słoni

klnij, pluj rzadziej twórz
ostatnie sześć godzin
sztuka prowadzi
prowodyrów sztuk
Na cmentarzysko słoni

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to dla zabawy przecież, więc możesz mówić co chcesz i jak to mawiało się w przedszkolu:
nie obrażę się ---nie o to chodzi, tylko nie wiem o co chodzi;)))
;)
pozdrawiam Jimmy

że dziewczyna się nie odzywa, nos w szkicownik wsadziła?.....
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to dla zabawy przecież, więc możesz mówić co chcesz i jak to mawiało się w przedszkolu:
nie obrażę się ---nie o to chodzi, tylko nie wiem o co chodzi;)))
;)
pozdrawiam Jimmy

że dziewczyna się nie odzywa, nos w szkicownik wsadziła?.....
nie no raczej chodziło mi o tą postawę bohaterki wobec świata, w sumie to racja, nie odzywa się pewnie... Ale spróbuj tu jakiegoś buntu się dopatrzeć czy cóś...
A i jakbyś mogła mi pomóc teraz czysto technicznie, bo nie wiem co mam zrobić z ostatnią zwrotką:

klnij, pluj rzadziej twórz
ostatnie sześć godzin bo ten wers jest jakby od czegoś innego i nic nie wnosi..
sztuka prowadzi
prowodyrów sztuk
Na cmentarzysko słoni

plisss
Jimmy

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Simon Tracy Twoje opowiadanie przypomniało mi historyjkę, cytuję poniżej: "Opisana historia brzmi jak klasyczna, ludowa opowieść z morałem, często przytaczana w kontekście strachów na polnych drogach czy opowieści o spotkaniach z nieczystą siłą po spożyciu alkoholu. Choć nie jest to znana z podręczników legenda, motyw ten wpisuje się w tradycyjne podania o diabłach ukazujących się na rozstajach, o czym mowa w relacjach folklorystycznych. Oto zarys takiej opowieści: Dawno temu, kiedy na polnych drogach zamiast aut królowały furmanki, a wieczorami panowała absolutna ciemność, wracał z karczmy rowerem chłop o imieniu Walek. Był mocno wstawiony, więc rowerem rzucało od rowu do rowu. Księżyc raz świecił, a raz chował się za chmury. Kiedy Walek znalazł się na odludnym odcinku polnej drogi, w miejscu, gdzie miedza krzyżowała się z wąwozem, nagle poczuł, że coś mu przeszkadza w jeździe. Zsiadł z roweru i zobaczył na drodze pognieciony papier – może gazetę, a może zawiniątko po tytoniu. Pijany, w złości kopnął papier, a potem postanowił go podnieść. W tym momencie papier zaczął się dziwnie skręcać i dymić. Zamiast płasko leżeć na ziemi, zaczął rosnąć. Z kawałka szarego papieru wyłoniły się rogi, długi ogon i kopyta, które zaczęły stukotać o twardą ziemię. Papier zamienił się w diabła, który zaczął wyśmiewać pijaka, przypominając mu o wszystkich grzechach. Przerażony Walek chciał uciekać, ale rower się przewrócił. Diabeł tańczył wokół niego, a gdy w oddali zapiał kur, zjawa zniknęła, pozostawiając za sobą tylko zapach siarki i strach, który trzeźwił Walka do końca życia. Morał: Nie pij, bo po pijanemu nawet papier diabłem się wyda, a i prawdziwego czarta na polnej drodze łatwiej spotkać." - Google.com
    • Masz lekkie pióro, czyta się jednym tchem, dzisiaj zabawnie, na pstro:):)
    • Czy twoja dusza umie nucić melodię, dając ukojenie myślom od żalu poranionym, które uparcie walczą z cieniem? Czy twoja dusza umie tańczyć i rytm połączyć z biciem serca, aby nie mylić dłużej kroków, i mieć dla siebie więcej miejsca?  
    • ale w życiu jak wiadomo  każdy los swój w ręku dzierży także miłość tworzy ponoć w miarę potrzeb jak należy   on furmankę znajdzie swoją tę przez niego wymarzoną i szczęśliwi będą bardzo małe bryczki ich pochłoną   bielusieńka limuzyna kabrioleta też znalazła lecz jej szybko zrzedła mina z miniwanem go dopała   kończąc krotką opowiastkę powiedzenie rzucę stare każdy szyje własne szczęście robiąc to na własną miarę   :)))
    • @Somalija kiedyś nosiłam podobne i zakładałam pod spod białą koszulę:) wyrosłam z tego:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...