Powiew wiatru i wolności, jako symbol bycia sobą. Ale wolalabym nie mysleć, że to jest w zakresie marzeń.
I literówka.
Z przyjemnością przeczytałam i trzymam kciuki, ściskam. Bb
Zamykam oczy.
Twoja twarz pogodna.
Oczy – gasnący blask.
Wypieram tę myśl.
Nie chcę by stała się prawdą.
Mówisz "udało mi się".
I odchodzisz tydzień później.
Twój fotel, dla mnie,
Wciąż w nim siedzisz.
Usta wykrzywione w uśmiechu.
I tlen, który nie zdołał Cię ocalić.
Ja też nie zdążyłam.
Potrafię płakać.
W mej pamięci Twój obraz
żywy, sprzed chwili.
Nie zdjęcie.
Nie klatka z filmu.
Odcisk.
Wypalony na siatkówce.
180 dni.
To nie liczba.
To są dni tęsknoty.
Wypełnia płuca
zamiast powietrza.
Duszę się przy każdym oddechu.
Mówią: "czas goi rany".
U mnie nie ma rany.
Jest amputacja.
Czegoś nie ma.
A boli miejsce,
które kiedyś
było Tobą.
Ból fantomowy.
Zostałam
dowodem,
Chodzącym epitafium.
Kocham Cię i tęsknię, Tatku.
Wyryte we mnie.
1.05.2026 Gdzieś na zakrętach życia .