Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Niewyobrażalna tragedia i szok!W imię ciemnej katu religii
istnieje po dziś dzień i jest obecna ziemskiej społeczności
skąd w ludziach,tyle okrucieństwa agresji idącej nienawiści?
gorsze jak zwierzęta,bez sumienia zabijając własne to dzieci.

Przykładem:-Kurdowie jej rodzina i najbliżsi ciałem krewni
z Mosulu północny Irak!-Oni pierwsi rzucili tymi kamieniami,
to skandal niewyobrażalny!-Bije w serca-jakże to rani i boli!,
niechaj przeklęty będzie,ich Bóg!-I prawo,bez sumienia i litości.

Aby ukamieniować własną córkę siedemnastoletnią oczom śmierci
bezbronną i niewinną,za to tylko,że się zaręczyła z własnej woli,
bez wiedzy rodziców z uczucia płynącego do chłopca dla miłości,
to sekta przeklęta!-Takimi prawami-tejże oświeconej Ziemi rządzi!

Na dziewczynę poleciały kamienie,wyzwiska-nawet betonowe bloki
wściekł tłum,na nią czekał wraz pierworodnymi z jej domu rodzicami
zwabili ją podstępnie zdrajcy wszak,pod przysięgą,że nic jej nie grozi.
przysięgę słowo złamali!Uznając,za hańbę!I piersi rzucili w nią kamieniami!

We własne dziecko!To jest skandal!To jest ogólnoświatowy pokaz medialności,
że nawet policja nie interweniowała,ale sama brała udział-osobiście w tej tragedii
śmieli to z filmować i nagrać męczarnię morderczą w bezkarności młodej nastolatki
nagrać na telefony komórkowe i światu pokazać internetowym łączą-diabłu przeklęci!

Opublikowano

Hmmm... Wiersz pełen zapału i pewnej bijącej nienawiści. Nie biorę pod ocenę jego walorów artystycznych, nie forma mnie poruszyła, raczej to treść mnie niepokoi. Każdy myślący człowiek powinien sprzeciwiać się przemocy i bezsensownemu cierpieniu, lecz w tym wierszu widzę odbicie płomieni krucjat: "(...)to sekta przeklęta!-Lud barbarzyński,który jeszcze-ta Ziemia nosi.(...)" Upraszam wszystkich, którzy biorą pióro by krytykować, oskarżać i oceniać. Więcej samoświadomości, my też mam na rękach krew. Natura ludzka jest jak falujący ocean zła, ludzie którzy budują tratwy z zasad i moralności na jej powierzchni i powiadają "To musi zwyciężyć!" - mylą się.
Wiem, że pisząc ten wiersz poruszyła Cię tragedia dziewczyny - tak to dobry temat, ale ujęty nieostrożnie.


____________________________________
"Poetą się nie jest, poetą się bywa."

Opublikowano

W rzeczy samej przesadziłem troszkę,za bardzo mnie poniosło!-Masz rację!
w gruncie rzeczy miałem na myśli-tylko i wyłącznie-nie wszystkich-Kurdów,
ale tych z sekty religijnej,którzy takimi prawami ciemnoty wydają,takie sądy,
jakie w owym wierszu,jak wyżej przedstawiłem-zaraz coś,tam zmienię.

Salve!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.






Ładnie to opisałeś.
Jedn Bóg a religia inna.
Jest ona w każdym państwie
I taka rózna..
Sama nie mogę tego pojąć!
Są sekty i jest religia..
A wiara jest wiarą..
i Chrześcijanie nie pozwolili
by na taką tragedję.
Dla mnie to sadyzm. .
Ale są ludzie,co się trzymają
Swojej racji,
Chociaż ich nie mają.
Ale to odrębny temat.
Pozdrawiam milutko
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.






Ładnie to opisałeś.
Jedn Bóg a religia inna.
Jest ona w każdym państwie
I taka rózna..
Sama nie mogę tego pojąć!
Są sekty i jest religia..
A wiara jest wiarą..
Chrześcijanie nie pozwolili
by na taką tragedję.
Dla mnie to sadyzm. .
Ale są ludzie,co się trzymają
Swojej racji,
Chociaż racji nie mają.
Ale to odrębny temat.
Pozdrawiam milutko
Opublikowano

Dołączam się. Łatwiej byłoby stworzyć z tego tematu prozę, bo jak na wiersz trochę naciągnietę. Poza tym piękny przekaz emocji:)
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...