Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Patrzysz na ludzi i widzisz mamonę
To tylko pryzmat , to jest porojone
Chęć wzbogacenia każdy to lubi
Lecz Ty nie widzisz, że czasem to gubi
Wpadasz w szaleństwo uciekasz od ludzi
Małą paranoję w swej głowie budzisz

Nie masz przyjaciół bo po co ich mieć
Każdego bez chajsu traktujesz jak śmieć
Dla Ciebie ważne to cel w życiu mieć
By już przed nikim się nie łasić i gnieść

Dwa srebrne Audi w garażu stoją
Willa, basen, to wszystko z ochroną
Byś mógł żyć godnie ze swoją dolą
Nikt Cię nie zrani, chajs twoją ostoją

Czy przyjdzie przyjaciel ze szkolnych lat
Nie, on tu nie przyjdzie, tyś nie jego brat
Kasę wolałeś od bliskich tak
Że zapomniałeś co to już jest przyjaźni smak

Nowymi przyjaciółmi już się otaczasz
Z tymi co pieniędzy mają jak makiem zasiał
Zaproszenie na balangę, imprezę, urodziny
Z chęcią tam idziesz, ale bez rodziny

Gadka o finansach, interesach i kobietach
A wszystko po to żeby im namieszać
Łatwą kasę zdobyć potem się ulotnić
Nowe interesy z nowicjuszami robić

Tak mija rok, dwa i dziesięć lat
Na forsie już śpisz, marzeń już brak
To co chcesz mieć bez trudu to masz
Żadnej przyjemności już nie daje Ci ten świat

Zaglądasz w przeszłość i myślisz jak
Jakby wyglądał bez tej forsy świat
Czy by było ciekawiej na pewno tak
Rodzina, przyjaciele, w miłości trwać

Lecz to już nie wróci nie cofniesz lat
Zmarnowałeś pół życia, drugiego brak
Błędów nie naprawisz, szalałeś tak
Zapomniałeś o rzeczach istotnych i trach

Teraz tylko wiatr pozostał przy Tobie
Pamięć po Tobie śpi też w Twym grobie
Nikt Cię nie odprowadził i nikt nie pożegnał
Jaki byłeś dla świata taki los Cię tu żegnał

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...