Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia pewnego marzenia


Rekomendowane odpowiedzi

Mam marzenie że któregoś dnia na dyskotece będzie u nas jak w Anglii. I jak pójdę na imprezę to dziewczyny wreszcie się stawią, i będzie ich więcej niż facetów. U nas w Warszawie to jest ciągła nadprodukcja samców- gdziekolwiek by się nie poszło; faceci przy barze, przy stolikach na parkiecie. Tłoczący się w kolejce i klnący w toalecie że za mało sztuń na sali. A ja po prostu chcę żeby było fifty –fifty: jak w raju na początku. Jeden facet – jedna dziewczyna.
Tylko na miłość boską nie te brzydule. Psują tylko nastrój. Przychodzą takie w pięć, małe, krępe, niewywrotne. I pałętają się pod nosem przez bite pięć godzin. Nie no, każdy musi żyć ale dlaczego na miłość boską pchają się do klubów studenckich?. Niech spróbują się wbić do Cynamonu, lub molestują Daniela na bramce w Utopii. Akurat. Tam je na pewno zechcą.

Bo te ładne to nie chodzą do klubów studenckich. Trzymają się razem i bawią się w miejscach gdzie jest door selection, ale ma się rozumieć tylko dla facetów. ( no bo nas jest zawsze nadmiar). Ta cała selekcja to gówno prawda. Nawet średnio wyglądająca dziewczyna ma szanse-niech tylko podkreśli to co ma ładnego, założy obcasy i spódniczkę. Wejdzie, wejdzie. Bramkarze to też samce, może nawet najżałośniejsi . Bo to nie Bałtyk i trzeba się napocić by jakaś foczka dała numer. Zresztą co jest wart numer o drugiej w nocy?

Ileż to razy widzieliśmy z Kosmicznym scenkę następującej treści: podchodzą pary pod wejście a ci debile na bramkach cmokają na kobiety jak na konie i szczerzą zęby robiąc sobie ubaw. Ci perfidniejsi to udają że się zastanawiają

„Panie wchodzą panowie nie”- mówią a to okrutny tekst bo taka para , tacy faceci, to mają wieczór zjebany a może i związek nawet. Piotrek aż się gotuje słysząc to. – Ja to bym takiemu walnął gdybym był na miejscu tego gościa- rzuca gdy odchodzimy spod Luzzztra przez zaciśnięte zęby. No kanonicznie racja ale w ten sposób to na imprezy byśmy do Bydgoszczy jeździli.

A wracając do tych ładnych to jak powiedziałem strzegą zazdrośnie nawzajem swoich torebek i popierają się jak włoska mafia w Ameryce. Zawsze któraś, rachunek prawdopodobieństwa, pracuje jako barmanka, kelnerka, modelka czy PR-ka i ma garść zaproszeń. W ostateczności ta najładniejsza dzwoni po Jacusia, Mareczka, Tomusia żeby po nie wyszedł przed Klub bo one są hi hi pod. Tomuś czy inny głupi goguś zawsze wychodzi no i już jest pretekst by je wpuścić do środka.

A skoro znajdą się w środku to nos trzymają tak wysoko że mało go nie zgubią. Nie ma szans by podejść normalnie. Nawet do kibla pchają się razem, że nie pogadasz. Pozostaje partyzant ( chyba że znasz tego gnojka Tomusia –Jacusia który najczęściej jest spaślakiem w przepoconym T-Shircie ale z furą po rodzicach ) to jest zaczaić się koło kanapy za filarkiem lub pal sześć na chama pod kibelkiem i złapać ja za ramię na proszącego pieska by w ciągu 10 sekund wyartykułować- właśnie co? Są dwie szkoły zaczepiania: albo komplement , tylko że niełatwo coś wymyślić, (bo wszystkie fajne kwiaty, diamenty czy gwiazdy zostały zajęte) lub po prostu nachalnie spytać o numer, maila gołębia- niech będzie nawet namiar na Gadulca. Rzadko skutkuje, chyba że się wygląda jak Banderas ale czasami wychodzi.

Najczęściej jednak można się tylko pogapić. Przez co cholera człowieka bierze bo to samo można zrobić za darmo i bez najebki przed Fashion Tiwi. Pociecha że w tym nieszczęściu nie jest człowiek sam. Przeważnie. Pełno jest takich „niewygranych” przy barze co jak poleci wreszcie wolny kawałek chowają dziób w szklance i łypią tylko na konkurencję zazdrośnie co niby ma ten leszczu że jest z tamtą panną. Nie wiadomo, ale leszczu jest sprytny na pewno bo przyszedł ze swoim drewnem do lasu, nie musi się teraz upokarzać tańczy z dziewczyną, a minę ma jakby połknął sztabę złota.

Dlaczego więc chcę żeby było jak w Anglii? Proste,bo tam panny wyluzowane są. Podobasz im się to cię łapią za tyłek lub same zagadną. Nie trzeba się przy tym czaić bo są z reguły nawalone jak kubańskie cygara. Wynika to ze specyfiki picia w UK. Ciągle utrzymuje się tam przepis z lat I wojny światowej że puby zamykają się o 22.30. Dlatego o tej godzinie z ich podwojów wytaczają się osobniki płci obojga zalane w trupa szukając imprezki. Taka panienka już w momencie wejścia do klubu mało co kojarzy. A jak weźmie jeszcze wodka shot to ta słaba niesłowiańska główka po prostu wariuje. Mówię, polecam te kluby angielskie gdzie o dwunastej zaczyna się konkurs strip-tisu , oj jest na co popatrzeć.
Lata tradycji. A już hit absolutny to te parties gdzie kobitki maja na rękach przepaski z kolorkiem; zielony = free. Czerwony : nie. Żółty- pomiędzy. Ech, żeby tak nasze stołeczne księżniczki przejęły ten obyczaj. Pomyślicie co by się działo w takiej Stodole lub BarbieBarze. Nie traci się czasu i wieczoru na dziewczynę która po godzinie powie że „ma kogoś”. Kolor jest kolor. Poza tym od razu odpadaliby fanatycy samego dymanka i od razu na parkiecie zrobiłoby się logiczniej. Ja tam unikam takich akcji i nie proponuję pannie krzaczorów- pizzę wolę bez grzybów, czasy teraz niebezpieczne., wystarczy spojrzeć na bilboardy. Tu też kłania się Anglia. Ja warszawskie dziecko jestem,tu mieszkam studiowałem i żyję. Dlatego życie akademickie póki nie wyjechałem znałem bardziej z doskoku. Dopiero jak zamieszkałem na kampusie to oczka mi się otworzyły i teraz nie dziękuję, nie ufam żadnej z nich. A studentkom pierwszego roku szczególnie.

No ale Polska nie Anglia więc dużo wody upłynie zanim u nas wypleni się to wieśniactwo. –Słowaki to najgłupsza inteligencja – krzyczał do mnie w Bratysławie pijany facet przed dyskoteką. Może,dobry człowieku, ale polska nie lepsza. U nas niestety wciąż za omyłkę która dama wolna która nie można w zęby dostać. I to jest moim zdaniem największy problem tego miasta. No przecież one nie mają na czole napisane „rezerwacja”. Naprawdę trudno to wykumać. A po pijaku i bez okularów to już zwłaszcza. Czasem się czaję cały wieczór i nijak nie mogę rozkminić jej stanu cywilnego. Dlatego uważnie wybieram kluby, z automatu odpadają u mnie te gdzie powtarza się sytuacja w której ona kręci tyłeczkiem na parkiecie a on stoi jak Minotaur na górze i się gapi. Mój kumpel się tak naciął , choć jemu to nic bo boksuje ale stracił pół godziny, spocił się na parkiecie i co – i panna zasuwa do stolika swojego faceta. Nic tylko z liścia strzelić jak mawia filozoficznie Igor.

Polska szlachecka odradza się w sobotnie wieczór. Kiedy chłopaki ruszają na miasto jak panowie bracia :kupą. W pole. W takim mieście jak wawa przyjaźń siłą rzeczy zastępuje związek. tylko że w ten sposób trudno coś wyrwać no bo jak do czegoś się dosiąść? . Bo jak się fajna trafi to zawsze z brzydką. Albo jak fajne to od razu cztery i tak zajęte sobą że nie pogadasz. Dosiąść się może i na upartego dosiądziesz, bo to w końcu wolny kraj ale zatopią się w rozmowie trajkoczą coś i ani zdanie wtrąć. Brak brejka na self- reklamę a wiadomo bez reklamy kicha. Wychodzi, że ignor.

Najładniejsze są te najgłupsze co kochają techno i house bo nikt mądry by przy tym łupaniu nie wytrzymał. Teraz house w odwrocie trochę bo w modzie hip hop i co ładniejsza to bouncuje solo albo modzie nie ulegnie i wybierze ten transe i housik czyli muzyka przy której gibiać się można bez pary całą noc. A jak ładna to zajęta. Kiedyś tak nie było- gdzie te kobiety co lubią rocka, i wolne piosenki? Pamiętam przecież to nie tak dawno było w Proxi spotkałem Magdę Mielcarz. Dziś taka Madzia Mielcarz bawi się w klubach o których pewnie nie mam pojęcia że istnieją. I już do zwykłej dyskoteki gdzie bawią się dobre chłopaki flanelach nie przyjdzie. Trochę by być obiektywnym wina chamstwa dresiarstwa ale też nie przesadzajmy. Te ładne to zawsze narzekają na obyczaje ale to rynek wymusza takie niekonwencjonalne zachowanie jak zaczepka na ulicy. No bo jak inaczej można poznać fajną dziewczynę?
Nie chcę żony poznać w necie. Bo to nie romantyczne. A ja jestem, romantyk, kur…. I wierzę w pioruny, że zobaczę Ją i to będzie To. I u niej jak podejdę to się okaże że to też jest Wielkie To a nie jakiś foch.

Niestety dyskoteki i kluby to mają reputację w marzeniach panien dość szemraną. Jest procent który z góry zakłada że fajnego chłopaka tam się nie spotka. Błąd! Tylko że nie chce mi się tracić pół wieczoru na przekonywanie do siebie jak do garnka Zeptera. Nie to nie. Honor trzeba mieć. Przynajmniej od czasu do czasu.

Pole manewru jest jednak w ten sposób poważnie ograniczone, bo gdzie poza studiami i liceum kogoś zapoznać? Praca? Proszę cię, czy ja dzięcioł jestem by dłubać w próchnie? Domówki, działkowe melanże – o tak. Bo skoro moi znajomi są fajni to ich znajomi też muszą być fajni… Logiczne. Lecz bilet na nie dostać to nawet trudnej niż do Piekarni czy Paprotki. Trzeba mieć mega znajomości. Dziewczyny zapraszają na takie spędy tylko wybranych. Wychodząc jak powiedziałem z założenia że facet polecony przez koleżankę nie może być niewypałem totalnym. Ech, żebyśmy my się tak promowali , panowie! Tymczasem sprawa jest delikatna bo skoro od początku trzyma się z kumplami to jak chata jest wolna i by się nawet tą domówkę zrobiło to lista zaproszeń zapowiada po spłacie towarzyskich długów bal samców. No to się dług spłaca bo dług rzecz święta i tak zamiast imprezki robi pochlej na którym wyrzeka się na kobiety, suki głupie wzdychając jednocześnie do tej bliżej nieokreślonej zwolenniczki patrzenia na wnętrze, a nie na efekty siłowni czy portfela.

I tak się to kręci w rytmie samotności miejskiej. Tymczasem problem robi się coraz bardziej palący bo seksu brak! Myślenie o kobietach zaczyna jak nałóg zajmować coraz więcej czasu w pamięci . Wkrada się jak czerw do rozmów bo my faceci jesteśmy samotni w pracy, w domu, na podwórku , na uczelni . Proces substytucji trwa. Kobiety z reklam bielizny zastępują znany obraz pożądania, rozmowę prowadzi się z hostessami , a po seks w desperacji i w podwójnej gumie chadza do night clubów lub agentury. Ale to temat śliski więc nie powiem nic więcej.

Niech lepiej teraz przemówi Igor. Igor to mój frjend z Białorusi. Bywalec wieczierinek i innych posiadówek. Lekki żelik ale ze skłonnością do romantyzmu więc można mu wybaczyć. No więc ten Igor zaimportował od siebie z kraju bat’ki koncepcję traktowania dziewczyny. Nazwał ją doktryną liścia.
Ogólnie- mówi Igor- każda kobieta to suka. A każda suka tak naprawdę szanuje tylko tego kto silniejszy. One wszystkie – moje twoje nasze kobiety- sucze. Nie tierpiat błagania. Za to cenią jak od czasu do czasu zjebiesz je jak psa.

Posłyuszaj dalsze. To łatwe. Ale czymś się trzeba wyróżnić zwłaszcza wobec tych ładnych. Te ładne cokolwiek nie powiesz przyjmą to jako oczywistość lub że zwracasz na siebie ich uwagę. Nie, tymi to trzeba PORZĄDNIE wstrząsnąć – i od tego jest liść.

Co to jest liść pytasz drug ty moj ?. Posłuchaj, liść to narzędzie emancypacji mężczyzn. Liść to świadectwo emancypacji dziejowej . a po mojemu liśc to dłoń. Dłoń która uderza po policzku. Nie za mocno- nie za lekko . Plaskacz znaczy? O nie, to nie zwykły plaskacz. To coś więcej. To ostatni symbol równouprawnienia mężczyzn. Oznacza mniej więcej tyle – ty mi babo suszysz głowę o byle piwo to wiedz że ja tobie mogę liścia dać jak się nie zachowasz. A wiem że się nie zachowasz bo suka jesteś. Jak matka babka i prababka. Bo tylko takim które umiały faceta odbić , zmienić na lepszego łowcę udało się geny zachować. Znaczy rozmnożyć. Oto wasz cel laski- pogoń za facetem , wolna amerykanka, gra uświęcona tradycją.

Wiadomo że jak znajdziecie takiego amatora, to natura matka karze zrobić wam niego osła. Pantoflarza pieszczocha. A nie! Niedoczekanie wasze. Bo teraz my faceci mamy liść. I tym liściem możemy pokazać wam że nie zależy nam na was. Proste- wy chcecie byśmy my się bali i z tego strachu was kochali. Ale odwróćmy role- to wy niech się bójcie. Wy czekajcie i cierpcie. Bo tylko kochając będziecie o faceta dbać i go szanować. Jak o wszystko co nie przychodzi łatwo i czego nie możecie mieć.

Logiczne? No pewnie że logiczne i proste jak konstrukcja zapałki. Liść pozwala nam odzyskać kontrolę nad wydarzeniami. Jak plaśniesz kobietę w ryjek to to nie zwykły chamski klaps w papę – nie! Inteligentny (!) mężczyzna ( dlatego nie bije się po pijaku a zawsze na trzeźwo) poprzez liścia nie pragnie ukochanej bólu zadać ale chce coś ważnego powiedzieć. Przekaz ma a jego przekaz brzmi tak.:” posłuchaj kobieto. Dostałaś w buzię z liścia byś nie myślała że mi zależy. Możesz odejść, droga wolna. Ale jak zostajesz wiedz że liść czeka. I za każde złe zachowanie, ułybku do innego lub pochwałę kasy- spotka cię kara. Kara która jest pomnij wyrazem miłości. Miłości mądrej która wie że jak do kobiety na kolanach to nigdy nic nie wychodzi. A w ten sposób wychodzi. Bo liść jest dobry dla wszystkich- młodych i starych, pantoflarzy i tych co związek zaczynają. Dla każdego prawdziwego mężczyzny.

Oczywiście- kontynuuje Igor kiedy chcę zaprotestować- Przychrzanić babie z otwartej dłoni nie prosto. Trzeba się przełamać. Czego się boi typowy „ogrodnik” ano tego że kobieta taka odejdzie. I fakt, są takie, co odchodzą. Bywa. Każda maksyma ma nieuchronne felery . Ale na pocieszenie powiem że jest tych odchodiuższich tak mało że nie ma się co nimi przejmować. Pomyśl lepiej o tych drugich , co zostają. Szanować cię będą, słuchać cię będą. Za to żeś mężczyzna i że w nosie masz czy ta czy inna. Takiego bohatera każda chce . który pokażę że kobieta na łeb mu nie wejdzie i że jakby co to ją boleć będzie tak że popamięta go nawet po rozstaniu na zawsze w pamięci trzymać będzie.

A jest i jeszcze jedna korzyść z liścia rozdanego: a taka, że potraktowana tak sucz nie opuści bez powodu bo jakże to bić się dała? O nie bezpieczny będziesz kolego, bezpieczeństwo sobie jednym pomyśl liściem kupisz.

Ale najlepiej wprzódy o kolegów zadbaj i wypytaj czy ona przypadkiem brata nie ma starszego co by później kanałami nie musieć do domu wracać to ci z serca radzę, choć od liścia nie odżegnuję się.

Tako rzecze Igor i szok to jest wielki kulturalny z takim podejściem wschodnim spotkać się, oczy mam jak spodki kiedy tylko o tym słyszę. Wracając zaś do tych ładnych jeszcze to słowo mi Igor objawił a propos liścika. Że z nimi sprawa jest jeszcze prostsza. Ich to karać nie wolno li tylko za to że tyłkiem kręcą i fanów przyciągają. Nie, im liść się należy jak psu micha za to że ładne są i nosek wysoko zadzierają. Opuścić więc ten nosek im, hajda! Przywalić za drobiazg, błahostkę, ba może nawet kontrolnie dla celów powyżej wymienionych i dla jednego jeszcze byś urody nabrał . bo i w tym tkwi sekret może największy że każda teraz młódka to na kasę leci albo na urodę . A wierz mi przystojniejszy się robisz jak Belmondo jak tak liścia pożyczysz dziewczynie przy pierwszej kłótni. Spróbuj. A sam uznasz że ja praw.

Tak mi gadał Igor pijany który ani lowelas nie jest przeciwnie podryw ma jak cieć tzn wprzódy się schlać poczem za dupę złapać cała filozofia a mówić niewiele niech sama dopowie sobie co chce. A kobiet ma jak winogrono kiści. Same lgną jedna drugiej go wyszarpuje i nie proszona wierność przysięga. Co jak się rozumie z góry akceptację dla Igorowego liścia oznacza.

Więc chyba wierzę Igorowi ba, on to i polskie panienki rozkminił. I wiecie co? Nie chce ich! -Chamów wolą –krzywi się - Co to za kobiety są? Już lepsze te co płacić sobie karzą bo jest jak w sklepie a nie jak na śmietniku – same resztki. I jak był baaardzo pijany zdradził mi ku mojemu świętemu oburzeniu co by zrobił gdyby carował polskim chłopcom. A więc zebrałby takie w klubie w linii same krasawice brzydkie sio! Kazał pierś wypiąć oczy zamknąć a sam jak napoleon szpalerem przeszedłby liście wymierzając w ciszy kompletnej tylko klaśnięcia w jagody słychać byłoby. A masz za fochy! A masz za drinka wysępionego ! A masz za taniec odbębniony ! tak ja by wasze Laszki nauczył że żądna by potem nie śmiała próżno chłopaków zwodzić !-krzyczy w uniesieniu Igor i klepie się po udach, szczerzy kły a ja sam nie wiem pijany jest czy trzeźwy?

Takie to jego marzenie jest zagraniczne . A ja Polaczek zajączek cóż mogę? Ojciec za dobrze mnie wychowali bo z liścia przyłożyć nie umiem i nie przełamię się. Moje marzenie jest skromniutkie, zero przemocy, tak o sobie śnię że kiedyś coś drgnie na rynku świnek, że recesja się skończy i będzie jak za czasów naszych rodziców gdzie było kogoś poznać i z kim pogadać. Że zapełnią się kluby ławeczki na starówce lub osiedlowe puby po 22. że będzie normalnie i przyjemnie. I znowu wzdycha się tylko do opowieści o mitycznej krainie bo nachodzi człowieka myśl żeby rzucić wszystko w diabły i pożeglować na Dzikie Pola na Ukrainę i na Białoruś gdzie trzy dziewczyny przypadają na jednego chłopa, wszystkie mądre i ładne a nade wszystko dbające o siebie, umalowane z nóżkami by się podobać dla faceta z EU. Nie jak nasze nimfy błotne co na każdą randkę w spodniach chodzą a jak obcasy mają założyć to nieszczęśliwe jakby je węglem przypalał. „Bo mi na kręgosłup szkodzi”. Ruska kobieta to umie o faceta dbać, więc panowie- kierunek wschód!

Ale najpierw zanim wschód zhajdamaczymy trzeba wrócić do domu z kolejnego polowania. Wysypują się więc chłopaki o trzeciej na dwór i snują po przystankach i laskach, i nie ma się co śmiać bo jak się rozstaniesz to sam się też tak będziesz snuł. Do niektórych takich snujących się strutych lepiej nie podchodzić więc zamawia się taksóweczkę, I albo się kończy w Bolku , krainie spadów z całego miasta albo wraca. Po drodze można wysłuchać ich całkiem ciekawych historii o kobietach które skarżą się w tychże taksówkach że są same ( to skąd się urwały, z księżyca? Niuńka,, idź na dyskotekę ładnie ubrana to przedstawi ci się piętnastu kolesiów jak koleżance brata Ewie K. w Parku) albo piętnastolatkach zarzekających się że „dość już seksu” . Lub posłuchać hardcoru absolutnego czyli zwierzeń przyjaciółek pt „ budzę się a ktoś mnie rucha” którymi złotówy dodatkowo denerwują i tak zadrażnione libido.

Chyba że nie chce ci się słuchać bajek kierowców, procenty szumią w głowie. Kobiet nie ma, wino było, oj było więc chce się śpiewać . Taksiarz patrzy raz i drugi w lusterko . „Rzyganie w środku drogo kosztuje, uprzedzam”, ale klient nasz pan, przeważnie drajwer siedzi cicho, nie wytrzymuje dopiero w ostateczności się wtrąca, jak się zdarzyło mojemu koledze: wracał on pijaniutki taksą i ryczy refren z klasyka Sikorowskiego „ A jutro znów idziemy na całość” . Taksówkarz odwraca się do mnie – relacjonuje kolega następnego dnia wesolutki- i rzuca mi przez ramię. „Panie, pan to chyba dziś poszedłeś na całość”.


koniec

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja wiem? Niby taki standard we wspolczesnej literaturze polskiej(no moze ciut gorsze, ale mister Nony Aniol nie jest Pilchem i milionow nie zarabia, podkreslam jednak roznia sie tylko ciut), jakkolwiek to nie opowiadanie dla mnie. Ogolnie, czytajac ubawilem sie i podobalo mi sie jako hmm... obrazek?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...