Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

milczenie osobno i droga osobno
beznamiętna jak rdza
najszybciej odkłada się na twarzy

gdybym upuściła walizkę
nie byłoby łoskotu ani walizki ani rozstania

okno pokazuje krzyż na drogę
kiedy się obracam
ziemia krąży wokół głowy
jak wokół palącego słońca
powtarzam ten widok i tracę

kiedyś powróci przez zaciśnięte zęby
a język zakończy to niesforne ciało

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mocne. Powiedziałbym - z dna, ale mówię: nie strasz! ;)
Im mniej "ja" (zaimków) tym szerzej wiersz gada, ten jest cielesny aż nadto, nie wymaga podkreślania. Może coś innego zamiast "mówi"?
W przedostatni wers wkradł się jawny patos (jawny, wiec fałszywy,odwołujący się do jakichś tam, a po co? przy takim dramatyzmie samego wiersza?).
Najlepiej, gdyby trochę odpoczął, poleżał... - wiersz ;)
b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wiesz dlaczego rdza - ona ponoć zrzera.

dziękuję, pozdrawiam
:)

Tego się domyślałem, może właśnie z tego powodu mi nie leży.
Mam teraz nastrój iście wiosenny - optymistyczny hehe.
Dlatego zrzeranie teraz nie dla mnie.:)
Ale co tam wiersz się spodobał jako całość.
Pozdrawiam
Opublikowano

Nie mogę z tą rdzą; jeszcze nie widziałam
rdzy na twarzy nawet jako przenośnia, jakoś nie dla mnie.
Ale proszę się tym moim zdaniem nie przejmować.Autorka
niczego nie musi:) A.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wiesz dlaczego rdza - ona ponoć zrzera.

dziękuję, pozdrawiam
:)
no to ją colą nalezy...
ale Leno wiersz fajny, nie czytałam z braku czasu przed... ale teraz super, wyłuskałaś to co istotne,
pozdr ES

:) dziękuję za wgląd; serdeczności.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "Gdy wejdziecie na ścieżkę", rzekł Hades

      "Odwrócić się nie będzie ci dane"

      Poeta przytaknął: "Choć serce ze strachu drży

      A lico zapewne mam blade

      Zaszedłem tak daleko - dam radę".

       

      On rusza przodem - ona w ślad za nim

      Tył jego głowy w podróż ją prowadzi

      Zszedł po nią do piekieł i o nią się martwi

      Lecz jeden zły krok i na zawsze ją straci

       

      Wierna, oddana, lecz dłuży jej się droga

      Wytęża wzrok w nieprzeniknionych ciemnościach

      Jego złote loki z potylicy spadają na kark

      Chłonie tę sylwetkę, by zabić swój strach

       

      Z radością przyjęła ukochanego przybycie

      Lecz kiełkuje w niej teraz chęć skrycie

      Dowodu miłości jeszcze większego

      Gestu tragicznego i ostatecznego

       

      Lekki ruch głowy interpretuje na opak

      Ptak w niej trzepocze, myśli: "A co jak...?"

      Z każdą sekundą jest coraz gorzej

      I wzywa w myślach: "Pożądania boże!"

       

      Lęk przed spojrzeniem obróciła w pragnienie

      Byłoby to jego troski ostatnie potwierdzenie

      Całą sobą więc krzyczy - tylko nie gardłem

      "Sprawdź, czy tu jestem! Czy uciekłam z czartem!"

       

      Gdy światło już widać w oddali

      Zapowiedź wyjścia, kilku kroków ostatnich

      Rodzi jej się scena przed zmęczonymi oczami

      Jego radości i między nimi ściany

       

      Zawsze posłuszna, czy tym razem też wymusi uśmiech?

      Uda zanurzenie we wspólnych obietnicy uciech

      Jak może znowu czuć się szczęśliwa i kochana?

      Jak może myśleć, że jest chciana?

       

      Czy nie lepiej by było jej zostać w podziemiach

      Gdzie nikt nie odgrywa, nie przerzuca się w pretensjach

      Gdzie znoju swojego nie musi kryć

      Skoro i tak jak nieszczęśliwa żona ma żyć?

       

      Hades przemyślnie w przegranej pozycji ją ustawił

      Nadzieję na życie z ukochanym zabił

      Bo pokochała tego, który by się obrócił

      Który kochałby tak bardzo, że ich przyszłość by odrzucił

       

      Poeta już wyszedł i woła: "Uwaga! Ja, niezwyciężony!

      Za chwilę spojrzę w stronę mej żony!"

      Patrzy; zdziwiony, uśmiech schodzi mu z twarzy

      Jej już bowiem tam nie ma

      W stronę świata umarłych się prędko cofnęła

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...