Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pierwotnie wierszyk nosił tytuł: "Kretyn" i odnosił się do wszelkich tego typu konformistów. Ale chciałam go nieco uaktualnić. Za 10 lat być może pokażę go komuś innemu pod innym jeszcze tytułem - kto to wie?
Dobrze, że Jaro trochę się uśmiał - taki był cel napisania tego "dziełka". Bardzo się cieszę i niczego więcej nie oczekuję. Ten wierszyk nie miał być poważny ani inteligentny, miał tylko bawić. Przecież lekkie, rozrywkowe dziełka też są ludziom potrzebne. Ja nie pretenduję do miana Wielkiej Artystki, jak niektórzy tutaj. Ja się bawię w pisanie wierszy i zapraszam wszystkich do zabawy wraz ze mną. A jeśli ktoś nie chce, bo mu moje wiersze akurat nie odpowiadają - to przecie nie ma przymusu. Ale Ty się ubawiłeś, tak? No i świetnie.
Przekłamanie? Że konmformizm tylko w jednej określonej grupie społecznej? No, być może to przekłamanie. Ale w takim razie większość piosenek kabaretowych to też takie właśnie przekłamania. Na szczęście nikt ich nie traktuje poważnie, więc też wielkiej szkody nie czynią w umysłach ludzkich. A bawią - i o to chodzi. ;-)
Bardzo dziękuję za filozoficzno-lingwistyczno-antropologiczny komentarz. Nie spodziewałam się, że mój niepoważny utworek wywoła tak głęboki i mądry koment! Czuję się zaszczycona. :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bardzo pomysłowe. A jakie elegancke. Śliczny chłopczyk jesteś.
Owszem, śliczny, a skąd wiesz? Tylko z tym chłopczykiem to taka dość złożona sprawa.
Gra pozorów, powiedziałbym.

No to Grucha się dobrze bawił. Niech Bóg ma go w swojej opiece.

Wujek Dobra Rada jest na emeryturze. Bezcenne rady znajduje się w obfitości w innych działach:)

A gdzie? Chyba że to jest informacja zastrzeżona dla tych, co dostąpili łaski.:)

Ja się może czepiam, ale wciąż czekam na okazanie tego "poetyckiego zaawansowania", które mnie niezwykle intryguje. Przeczuwam, że jako motywacja może tutaj grać rolę ilość wyświetleń i rotacja tekstów - też może być. Pisanie dla zabawy - też, jak najbardziej.
Co do zabawy, to mnie o wiele bardziej od takich tekstów bawią ludzie, którzy nie rozumieją, co się do nich pisze. Albo nie chcą zrozumieć. Albo udają, że nie rozumieją.
Pisać każdy może. I bawić się słowem - tak, jak chce i tak jak potrafi. I na takiej samej zasadzie ja mogę napisać, że według mnie tekst jest mierny i takie pisanie to strata czasu.:)
czy nie?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • spotkali się nie w miejscu, lecz w szczelinie pomiędzy myślami, gdzie cisza jeszcze pamięta imiona, a sens nie zdążył przybrać formy. ona była praświatłem, które więzi własny blask, luminacją tak gęstą, że aż czarną, istniejącą w samym rdzeniu nicości, zanim czas ośmielił się wybić pierwszą sekundę, nie świeciła - raczej wiedziała, że jest jasna, jak gwiazda istniejąca jeszcze zanim powstało niebo. on był antymaterią spojrzenia, cieniem, który nie zasłania, lecz jest otchłanią zaproszoną do środka tą która pozwala widzieć głębiej. niż wzrok, niż pamięć, niż strach. nie mieli rąk, więc dotyk wydarzał się między słowami, które urywały się zostawiając znaczenie po drugiej stronie. nie mieli ust, więc cisza mówiła za nich, oddychając pytaniem, które znało oba  imiona i nie potrzebowało odpowiedzi. ich istnienie było skandalem dla materii tak eteryczni, że grawitacja wyła z bezsilności, krusząc martwe przedmioty, i puste gesty, które w swej ordynarnej ciężkości mogły im tylko zazdrościć niebytu, w których świat zawsze coś obiecuje, a nigdy nie dotrzymuje. byli miejscem, w którym wszechświat na chwilę zapomniał własnych praw i musiał je wymyślić od nowa, w którym rzeczywistość zacięła się na chwilę, i nagle zrozumiała, że nie wszystko da się wydarzyć bez konsekwencji. gdy byli blisko, świat tracił ostrość, a rzeczy wstydziły się, że są tylko rzeczami, że mają ciężar, funkcję i koniec. ona widziała w nim przyszłość, która nie chce się wydarzyć, bo zna cenę. on widział w niej przeszłość, która wciąż jest prawdziwa i dlatego niebezpieczna. nie pragnęli siebie. pragnienie byłoby zbyt głośne, byłoby aktem przemocy w tej katedrze milczenia, którą budowali z powstrzymania, z odwagi niewzięcia. rozpoznawali się raczej jak dwa ciała niebieskie, które nigdy nie wejdą na tę samą orbitę, a jednak wiedzą, że ich istnienie zakrzywia tę samą przestrzeń. byli jak dwa zakazy fizyki skierowane naprzeciw siebie - tak blisko, że rzeczywistość zaczynała się jąkać, a powietrze między nimi świeciło jak martwa gwiazda: energii było dość, ciała - nigdy. ich bliskość była architektoniczną herezją, sklepieniem przerzuconym nad otchłanią, wykutym z hartowanego milczenia i lodu,  po którym nawet bóg nie odważyłby się  postawić stopy w obawie przed upadkiem w prawdę byli jak dwie planety, które zrozumiały, że ocalą siebie tylko wtedy, gdy pozostaną w idealnej odległości - dość blisko, by się przyciągać, i dość daleko, by nie zamienić się w popiół. gdy odchodzili, nic nie zostało. i właśnie to było dowodem. bo ta miłość nie zostawia śladów, ciepła ani popiołu - zostawia Możliwość - monstrum o tysiącu twarzy, masę krytyczną, która nigdy nie eksploduje, lecz pożera od środka każdą nową miłość, więżąc ją w horyzoncie zdarzeń, z którego nie ma powrotu do światła. a możliwość jest najbardziej okrutną formą istnienia: masywną jak gwiazda, która nigdy nie zapłonie, i wystarczająco ciężką, by do końca zakrzywiać każdą kolejną miłość.              
    • @Jacek_Suchowicz Jacku, coś mi się jeszcze przypomniało. Na wakacjach czy urlopie, bywałam też na wsi. I było jak w piosence "A tymczasem leżę pod gruszą, na dowolnie wybranym boku i mam to, co w życiu najświętsze - święty spokój"   A kogut szukał dla kurek dla różnych dobrych rzeczy i jak znalazł, wołał: - Co to, to, to, to ,to... - a one leciały jedna za drugą. Sam nie jadł, zostawiał dla nich.  A w kurniku, jak kura miała znieść jako, jakby mówiła tak: - NIeee pójdę do koguta, nieee pójdę, nieee pójdę...  - a jak zniosła jako, wołała; - Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz! Tych odgłosów nie da się zapisać, ale kto widział to towarzystwo, wie o czym piszę,  a opowiedziała mi o tym babcia, naśladując odgłosy .  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Dobrej nocy :)
    • @Wiechu J. K. Dziękuję.
    • @Mitylene dziękuję 
    • @Charismafilos ja też bardzo
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...