Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Genetycznie skażeni tęsknotą poszukiwań
łapczywie wyciągający ręce po kogoś
rzucają uśmiechami nie szanując siebie
przygnębiająco spaczeni

zamieszczają anonse na portalach
które trzeszczą sponsoringiem seksem
tak zwyczajnie się temu przyglądam
przygładzając kant spodni nie tak prowokująco jak dama w mini i szpilkach

wartość jej była tak wysoka, teraz wysoko mierzy

jedna noc pozwoli ci zrobić z siebie boga ogiera
ona cicho szepnie uczuciem
wulgarne słowa uderzą wraz z klapsem na gołym pośladku

gdy będziesz rozsmakowywał jej poniżenie pamiętaj ile ma lat

Opublikowano

Jak chcesz napisać coś z siłą to użyj do tego poezji lub nie rób tego wcale !

"zamieszczają anonse na portalach
które trzeszczą sponsoringiem seksem
tak zwyczajnie się temu przyglądam
przygładzając kant spodni nie tak prowokująco jak dama w mini i szpilkach

wartość jej była tak wysoka, teraz wysoko mierzy

jedna noc pozwoli ci zrobić z siebie boga ogiera
ona cicho szepnie uczuciem
wulgarne słowa uderzą wraz z klapsem na gołym pośladku"

skreślam ;)

pozdr.

Opublikowano

pozwolilam sobie odczytac komentarze panskich iwerszy i ni tylko...bardzo jakies niepochlebne....o dziwo,bo komentujac wiersz niepochlebnie lub jakkolwiek trzeba na tym sie znac....ale widze,ze pan bardzo nie bardzo

ja sama jestem poczatkujaca,ale chodze na kolko prowadzone przez wielokrotnego laureta nagrod i poete:) i jakos mni chwali...hmmm,tego wiersza ni czytal jeszcze,ale ucze sie m.in.tam komentowac innych:) rozumie mnei pan?

Opublikowano

Ty też musisz mnie zrozumieć nie mam podpisane pod nickiem kto jest początkujący a kto zaawasowany. Mogę to poznać jedynie po treści wiersza, choć nie zawsze. Raz sam wpadłem. Dlatego każdego oceniam jedną miarą. Jeśli cię uraziłem. Przepraszam.

Twój wiersz to nie do końca poezja, tyle tu kolokwializmów, potocznego języka, tak nie można pisać wierszy ale to tylko moje zdanie musisz o tym pamiętać, ktoś może pomyśli inaczej.

pozdr.

Opublikowano

przeczytaj sobie moj wiersz"praca"tam jest pelno potocznsci itd,spytlam si tego poety o kt wspominalam czy moge tak pisac,a on na to ze swietnie si bawie jezykiem itd,ze tak ma byc,tyz ni bylam pewna czy tak mozna,czasem na kolko przychodza ludzie kt wiersze traktuja jak porze,widzisz osoby z forum trzeba selekcjonowac-ich wypowiedzi...rozne osoby kieruja sie innymi ramami jezykowymi i poetyckimi,ja ni czuje si doprz oceniajac innych wiersze,moge wystawic opinie,ale jeszcze jak si to mowi "raczkuje"no troche uraziles bo zajechales ostro ni mowia o co chodzi z tym skresleniem,pozdro:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...