Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam serdecznie, jestem tu nowy, z góry przepraszam jeżeli powtarzam wątek. Mam problem z analizą i interpretacją pieśni Horacego "Do Pompejusza Grosfusa". Oczywiście, generalnie rozumiem o co poecie chodziło, jednak mam naprawdę duży problem z napisaniem tejże analizy i interpretacji.

Tekst pieśni:
O spokój modli się do bogów żeglarz
niepewny drogi na morzy Egejskim
gdy czarna chmura zakryje mu księżyc
i giną z oczu gwiazdy przewodniczki

o spokój Tracja w szale walk domowych
o spokój zbrojni w kołączany Medowie
o spokój nie do kupienia Grosfusie
za złoto ni za purpurę ni perły

Wschodnie bogactwa czy rózgi liktorów
nic nie oddali napastliwych mysli
nic nie wypłoszy niepokojów które
krążą około wytwornego stropu

Dobrze się żyje temu komu błyszczy
solnica ojców na zwyczajnym stole
kto nie zna nocy ograbionych ze snu
lękiem o swoje czy ciemną chciwością

Po co aż tyle zdobyczy ścigamy
w tak krótkim życiu ? I po cóż nam płynąć
ku innym lądom pod nieznanym słońcem ?
Uchodząc z kraju kto ujdzie prze sobą ?

Groźna wstępuje na okręt ze spiżu
siada za siodłem cwałujących jeźdźców
śmiertelna troska szybsza od jelenia
szybsza niż Eurus pędzący obłoki

Dusza radosna dziś niech o dalekie
ranki nie martwi się niech gorycz życia
wyrozumiałym uśmiechem łagodzi
szczęście ma zawsze swoje ciemne strony

Achilles wcześniej padł zdobywszy sławę
gdy wiek Tytona zasuszył jak świerszcza
Być może coś czego tobie poskąpi
dla mnie czas chowa Tobie na pastwiskach

ryczą wokoło sycylijskie krowy
dla ciebie rży do kwadrygi wybrana
klacz w afrykańskich ślimaków purpurze
dwakroć barwione ciebie okrywają

mięciutkie wełny mnie kawałek roli
przypadł natchnioną wrażliwość Kameny
greckiej dodała prawdomówna Parka
i wzgardę niemą dla złośliwej zgrai"


Bardzo proszę o pomoc. Wskazówki, rady, o gotową pracę nie proszę.

Dziękuję.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w rodzinie była ostatnią na którą spojrzeli święci pojawiła się w 1999 roku jako chora psychicznie dwunastolatka pisząca pamiętnik kiedy miała szesnaście lat filmowałem jak wyciąga gumę z majtek i zbiera sobie przed lustrem włosy w długi emocjonalny kitek w hotelu miracle wyciąga ze ściany suszarkę i uruchamia ekspres do kawy potem wychodzi do lekarza wyciąga ołówek i pisze na drzwiach closed wyraźnie mówi do portiera że nie wróci już na noc bo lekarz ma edytor tekstu na tym kończy się scena w budynku karolina przechodzi przed napisem don't walk uśmiecha się macha ręką w kadrze widać też psa i smutnego mężczyznę który patrzy na bose łapy psa karolina powoli przechodzi coś mówi do mężczyzny który wyciąga rękę próbując złapać ją za śmieszny kitek wtedy powietrze pęka jak grafit w źle zatemperowanym ołówku
    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być - w tym kwestia istotna: Czy szlachetniejszą ideą jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić  przeciw smutków morzu, I, stając w szranki, im kres położyć?  Umrzeć – śnić; Nic więcej: Snem swym światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które dziedziczy ciało: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić  nawet może...– Lecz drąży niepewność: W tym śnie zatraty, sny jakie nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Muszą nam dać czas na namysł – to szacunek, Co czyni z bytu długiego  - nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy,  ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie  spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod  życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie -  Nieznanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca - to spina zamysł, I sprawia, że nam dorzeczniej znosić takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wagi wiekopomnej Zmieniają koryto pod tym  naporem I zrzekają się prawa do miana - Działania.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...