HAYQ Opublikowano 24 Stycznia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Stycznia 2007 Rottweilerek na spacerek pójdzie z panem dziś… na skwerek. Pan usiądzie na rowerek, klepnie pieska, że jest „berek”, piesek, szczerząc zębów szereg zniesie fanty mu z futerek. Pierwszy zginie dziś bokserek. Potem kundel i… ratlerek, cztery wrony, dwa gawrony… A na deser? - foksterierek. Po spacerku wierny piesek zaśnie w kojcu jak osesek. Pan poklepie czule pieska… Pięć lat trwa ta makabreska.
Duilla Opublikowano 25 Stycznia 2007 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2007 Cóż natura pieska taka że on lubi dać drapaka Lecz od czego wychowanie zlych nawyków poskramianie Nezależnie od rasy nie trzeba żałować na szkolenie kasy
HAYQ Opublikowano 25 Stycznia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2007 Gdyby napadało śniegu po kolana, to takim szkoleniem objąłbym też pana. Wtedy temu misiu, jak i jego piesku szłoby jak cholera - nawet i po czesku.
zak stanisława Opublikowano 26 Stycznia 2007 Zgłoś Opublikowano 26 Stycznia 2007 wspolcyuje,nie napisye nic klawiatura.....be!
Beenie M Opublikowano 26 Stycznia 2007 Zgłoś Opublikowano 26 Stycznia 2007 koleżanka Stanisława nic dziś nie napisze pies czułości pozbawiony pozjadał klawisze żeby pani odpuściła z komputerem pracę klawiaturę jej uszkodził bo chce iść na spacer
Duilla Opublikowano 26 Stycznia 2007 Zgłoś Opublikowano 26 Stycznia 2007 A gdy jest to Mastif jaki? to nie czepił się on myszki tylko tak dla draki pogryzl Stasi klawiature bo nie dała Chapi które, mógłby pożreć całą fure.
Henryk_Jakowiec Opublikowano 26 Stycznia 2007 Zgłoś Opublikowano 26 Stycznia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Boże jakże ja bym chciał psem być, takim na kobiety ale nie powiodło mi się powiem tylko cóż, niestety. Nie wiem tylko kogo winić mam dziś, żonę czy naturę bo obydwie mi zalazły głęboko za skórę. Zona mówi do mnie kotku lecz natura jest wredniejsza bo nie tylko nie powiększa lecz perfidnie mi pomniejsza.
HAYQ Opublikowano 27 Stycznia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Stycznia 2007 Nie pomoże żaden krem by na baby zostać psem, lecz, gdy baba się zagapi wtrząchnij z 10 kilo chappi. Efekt jest natychmiastowy - wszystkie baby tracą głowy. Ja nie muszę już narzekać, chociaż... zdarza mi się szczekać.
Henryk_Jakowiec Opublikowano 27 Stycznia 2007 Zgłoś Opublikowano 27 Stycznia 2007 Ja na razie nieraz warczę gdy nie mogę trafić w tarczę a małżonka nie pomaga mówiąc do mnie żem łamaga. Lecz z tym chappi może kiedyś jeszcze zrobię małą próbę tylko nie wiem kto niestety będzie z nas miał większą śrubę.
HAYQ Opublikowano 27 Stycznia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Stycznia 2007 Sporo jestem lat po ślubie. I raz... chappi dałem żonie. Co mam z tego...? Gwint na śrubie, który mi do dzisiaj płonie! Zatem nigdy nie zrób tego, ja do dzisiaj pokutuję, bo to taki gwint kolego, że do innej... nie pasuje! :(
Henryk_Jakowiec Opublikowano 27 Stycznia 2007 Zgłoś Opublikowano 27 Stycznia 2007 Dzięki Ci za dobrą radę bo niebawem właśnie jadę (jak nie będzie bardzo ślisko) z żoną gdzieś na zimowisko. Mój intendent, pani domu choć czasami po kryjomu jako dobra gospodyni już zapasy pewne czyni. Teraz dla mnie oczywiste, że ja tych zapasów listę muszę przejrzeć skrupulatnie wtedy żonka mnie nie natnie. Do wierzących ja należę i małżonce swojej wierzę … e tam, mówcie mi co chcecie wierzę żonie, nie kobiecie. Więc dokładnie je przebadam zanim puszki te pozjadam a i inne kartoniki do kontroli po wyniki. Jak detektyw z sanepidu (by nie robić żonce wstydu) by móc robić oględziny w nocne wbiję się godziny.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się