Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pierwsze serce, pierwszej pannie, o pierwszej godzinie,
Wymówić trzeba starannie kocham..... i jej imię.
Pierwsza miłość zawsze boli, tak jak szklanka octu.
Lub też łodyga fasoli zwrócona ku słońcu.

Druga miłość.. czy jest taka? Czy istnieje taki twór?
Jakże może być coś drugie, jeśli było jedno już.
Czy się człowiek rozkochany, kochać może indziej gdzieś?
Czy jednej pannie oddany, gotów jeszcze drugą znieść?

Jakże jest skonstruowany ten boskiego planu cud?
Czymże on podyktowany, że tak ludzie wdzięczni mu?
Po co schemat wszystkim znany wymyślił nasz wielki Bóg?
Na co komu to uczucie co każdego zwala z nóg..

W jakim celu wielki Boże, męki każesz cierpieć nam?
Czemuś taki twardy orzech do zgryzienia ludziom dał?
Jakże mam traktować to, że kochać mogę tylko raz?
Przestań śmiać się wreszcie Boże, obyś też w ten afekt wlazł.

Opublikowano

to o kochaniu czy o bogu?

ps. nie musiales az wiersza pisać - wystarczyło zapytać kogos starszego - ja np. pewnie nie duzo starszy a juz ci moge z calą pewnoscia powiedziec ze druga milosc jest absolutnie mozliwa i nawet fajniejsza :)
i nie mowie tu o tych racjonalizatorskich bzdetach typu, że czlowiek dojrzewa i zaczyna rozumiec ze to to pierwsze to nie milosc byla... wcale nie :)
mowiac obrazowo - gdyby werter przezyl to za rok zakochalby sie w innej lasce a za dwa lata znowu by do siebie strzelał :)

teskt - nawet jak na rymowanke nienajlepszy, tnie sie i przeskakuje, musilbys miec naprawde dobra wokalistke zeby zaspiewala to płynnie

pozdr

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ejć tak źle - bierz się do roboty - bo jeżeli lubisz to robić to
warto naprawdę warto - czekam na następne wiersze - a co tu
nie tak? stwórz historię a nie opis - stwórz i daj ponieść się nam
czytającym - koniec kadzenia
z ukłonikiem i pozdrówką MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ejć tak źle - bierz się do roboty - bo jeżeli lubisz to robić to
warto naprawdę warto - czekam na następne wiersze - a co tu
nie tak? stwórz historię a nie opis - stwórz i daj ponieść się nam
czytającym - koniec kadzenia
z ukłonikiem i pozdrówką MN


Dobrze. Mam kilkanaście jeszcze, będę sukcesywnie wystawiał do Waszej oceny. A nóż się cud zdarzy i któryś przypadnie Wam do gustu. Choc szczerze w to wątpie. Za młody jestem. 19 lat na pisanie wierszy to chyba jeszcze nie ta era. Choć podobno Karol Wojtyła pisał jak mial właśnie dziewiętnaście.. Ale przecież nie mogę porównywać siebie do papieża. Umrzeć nie umrę, a widzę, że tutaj króluje bardzo konstruktywna krytyka. A to bardzo cenię.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ejć tak źle - bierz się do roboty - bo jeżeli lubisz to robić to
warto naprawdę warto - czekam na następne wiersze - a co tu
nie tak? stwórz historię a nie opis - stwórz i daj ponieść się nam
czytającym - koniec kadzenia
z ukłonikiem i pozdrówką MN


Dobrze. Mam kilkanaście jeszcze, będę sukcesywnie wystawiał do Waszej oceny. A nóż się cud zdarzy i któryś przypadnie Wam do gustu. Choc szczerze w to wątpie. Za młody jestem. 19 lat na pisanie wierszy to chyba jeszcze nie ta era. Choć podobno Karol Wojtyła pisał jak mial właśnie dziewiętnaście.. Ale przecież nie mogę porównywać siebie do papieża. Umrzeć nie umrę, a widzę, że tutaj króluje bardzo konstruktywna krytyka. A to bardzo cenię.

Rafale - co tam Ci będę kadził - dawaj te swoje wiersze - a z krytyką zawsze trzeba uważać ale to tylko sugestia a nie przestroga
z ukłonikiem i pozdrówką MN

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wolność

       

      Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...