Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dawno nie czułam powiewu na policzkach
Powiewu ciepłego wiatru, który splątuje kosmyki włosów
tylko po to by ktoś je odgarnął
ktoś z ciepłą dłonią i miłym uśmiechem
może i z ciemnymi brązowymi oczami

Dawno nie czekałam na słowa
z tą niecierpliwością, która występuje tylko wtedy,
gdy wiem że te słowa padną,
gdy jestem pewna że usłyszę nie wiatr, nie martwą naturę

Nie wiem, czy to ludzie żyją tak jakby nie chcieli już ronić
słodkich i gorzkich łez
jakby nie chcieli dotykać,
bali się dotykać niebezpiecznej głębi losu drugiego człowieka
czy to ja chodzę po omacku źle wytyczonymi drogami…

***

Mężczyzna, kobieta, gra słów,
zimne spojrzenia podszyte gorącym żalem
klatka po klatce, dzień po dniu
powolna ucieczka od siebie

Poszukiwanie substytutu sfer niesubstytucyjnych
odnajdywanie go bez szans na wiatr na policzkach

Opublikowano

Wiem, że łatwo jest oceniać innych.
Napiszę tu o wrażeniach jakie odebrałam po przeczytaniu tego wiersza. Odebrałam go bardzo ciepło. Wyczułam tęsknotę, brak czułości drugiego człowieka, odalenie, nie tylko fizyczne, ale i brak zrozumienia, odrębność.
Najbardziej przeszkadzają mi, te sfery niesubstytucyjne. Są jakbym to ujęła, nadużyciem. Może wynika to stąd, że wiersz pisany jest zupełnie w innym klimacie i o ile sam substytut mi nie przeszkadza, to już w zetknięciu ze sferami substytucjonalnymi, powoduje to, że cała fraza robi się ciężka i przeładowana.
Najbardziej podoba mi się ostatnia strofa:
"odnajdywanie go bez szans na wiatr na policzkach"
Pozdrawiam, A.C.

Opublikowano

kiedyś podobnie pisałam. dlatego daję dobrą radę,
by nie utożsamiać się z podmiotem lirycznym.

na początek dobrym ćwiczeniem może być pisanie
o byle czym, o takich antypoetyckich rzeczach,
jak o dywanie albo odkurzaczu.

będę obserwować, powodzenia

Espena :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśli i słowa  Nienazwane    W plątaninie czasu  Gubią się    I już nie wracają  Do wymyślonych snów   Chcesz to usłyszeć znów? 
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...