Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wszedłem na szczyt wysokiej góry w obłoki
stanąłem na szczycie skraju.tej przepaści.
Wiatr targał moje włosy,bił mnie,po twarzy
gwizdał odbitym echem,gdzieś u żlebów w skały.

Odczułem jakąś moc wyższej potęgi przestrzeni
jakbym dotknął boskiego nieboskłonu,tak z ręki.
Poczułem jakąś siłę w sobie nadzwyczajną i mocy
głosy wołające jakieś dźwięki uszom dziwne szmery.

Widok niezwykły oczom roztaczały panoramy widoki
dalekim horyzontom błądziły obrazu piękna i w uroki.
Dziwo cudowne mało,by wyrazić przybrać owe!W słowy
to uczucie wnętrza z wdechem i dla ust moich wydechy.

Biło,po sercu dreszczem ciału i arytmią w kołysanki
burzyło się wnętrze moje dla tego cudu z tej piękności.
To było coś?niewyobrażalnego do zawrotów zbierało głowy
krążyły,we krwi życia żywiołu w euforii ciału,inne rytmy.

Chciałbym,tam?pozostać,na zawsze z opoką życia dla wieczności
zatrzymać czas i rozbić wszystkie,na strzępy zegary w drzazgi.
Ale życie się dalej toczyło światu temu,łza oczom i żal orgromny,
więc?uwięczyłem,tą chwilę w wierszu,dla poezji,w rym litery pamięci skały.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Na ziosna kożdan czekoł. Na długsze dnie, słónko i pozietrze feniejsze. Eszcze sila a łogródek i gymizo tak puchnąć bandzie aż w głozie sia pomnianiało. Zietrzyk leciuchny i modry- my na Warniji niebo mowamy Ciajżka robota w polu potam, To nic. Jek spsik i śpsiyw. Tajskno am Boże.             Na wiosnę każdy czekał. Na dłuższe dnie, na słońce i pogodę fajniejszą. A z ogrodu kwiatowo- warzywnego taki zapach. że w głowie będzie szumiało. Jeszcze chwila A wietrzyk błękitem tak lekki my na Warmii to niebo mamy. I czeka ciężka robota w polu potem. Nic to. Sen mi się przyśnił i śpiew. Tęskno mi Boże. Na biurku dziadkowego Biedermeiera, miłość na chwilę sobie przysiądzie. Latawce zdmuchnie i pył z książek. Ona w kieszeni ma nieważny bilet, wciąż się śmieje z tego samego żartu. Promyki chabrów jasne jak fiolet. Odejdzie wraz ze mną jak hartu epolet. Drogą do Mamy Boga i Nieba. w ten czas, gdy będzie trzeba.   ( Gwarą warmińską. I przekład z dodanymi dwoma strofami)    
    • @viola arvensis ... i wreszcie ot tak siebie zobaczyłem  sam się zdziwiłem   nie ja tym przypadkiem byłem jak to się stało że się pomyliłem  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Annna2No nie wiem, miałem namyśli, że gdzieś się podziało :)
    • @Marek.zak1 Jeśli fakt zatopienia będzie miał miejsce wystąpi również ciężkość niemiłosierna. Zresztą jednego zatopisz, a drugiego tym samym uniewinnisz, bo winny w tym przypadku nie odpowie za swoje czyny. Myślę, że tak, że takie sytuacje też mogą mieć miejsce. Pozdrawiam i dziękuję za lekturę. Też M. 
    • @obywatel  jeśli jak piszesz że masz z nim kłopot, to nie jest wcale tak źle- a wręcz bardzo dobrze
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...