Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Lewitowałem, zostawiwszy ciało.
I w tunel światła wejść mi było dane.
Wszystko co ziemskie poza mną zostało
kiedym Piotrową ujrzał w głębi bramę.
Dzisiaj już nie wiem, na jawie czy we śnie
biegłem ku niebu, lecz było za wcześnie.

Nieopisanie świecił promień Boski.
Ogromna siła na jestestwo parła.
Za mną zostały wszystkie ziemskie troski
kiedy się dusza od ciała oddarła.
Tak przemierzałem wrzechświat bezcieleśnie
lecz powróciłem, bo było za wcześnie.

Teraz czekacie, już się do was stroję.
I w głos się śmieję bo wiem co mnie czeka.
Piotrowej bramy skrzypią znów podwoje
a światłość światła miłością urzeka.
Dzisiaj o drogę już pytać nie muszę
zanim w ostatnią podróż wreszcie ruszę.


PK 01.2006

Opublikowano

kim jesteś? nie czytam o tobie
nawet w telewizorze cię nie oglądam
kim jesteś? że o drogę nie pytasz
i wiesz że czekają u piotrowych bram

Jesteś prorokiem kapłanem królem?
że wierząc czekać nie przestajesz
licząc na kogoś wiekszego od ludzi
nadzieją dla siebie się stajesz

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dziś kilka razy Twój wiersz podziwiałem...
i choć tych wspomnień przyzywać nie lubię,
ten sam chyba tunel niegdyś zwiedzałem
Też nie przyjęli... więc witam... w "klubie". ((ad infinitum)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



to dziwne zjawisko, mam często to samo, i nie wiem czy to był sen , czy pewne sytuacje się powtarzały.Będąc w jakimś niezanym miejscu, wiem co gdzie sie znajduje, bo mam wrazenie ze już tu byłam, i co dziwne wiem co za chwilę zrobię...i wszystko się zgadza oprócz szczegółów, bo w tamtym było nowsze, jaśniejsze.....
pozdrawiam ciepło ES

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew   Wzruszające, jak z obserwacji natury wynika nauka o nas samych. Najpierw szarość, potem zieleń, rumieniec, płomień - i my w tym cyklu.  Lubię, że szarość nie jest tu wrogiem - to inkubator życia- "uśpione życie". Nie uciekamy od smutku, tylko czekamy, aż przejdzie w kolor. Mądre.
    • @Waldemar_Talar_Talar dziękuję i pozdrawiam:)
    • słodko boli cię ten mały skrawek duszy tak roboczo poukrywam co trzeba żeby zbyt wielu nie wiedziało jak Lenny głaszcze krocze mężczyzny w aucie czy jesteś narzędziem do podniety? wszyscy mądrzy dziadkowie radzą Lenny: maleńka celem, każdy każdy każdy w sobie
    • @Berenika97 Dziękuję, za piękne podsumowanie. Szczególnie: „Wiersz jak przepowiednia -lekki jak lot, ciężki jak los.” Jeszcze raz dziękuję.
    • "Podróż wieńca pchniętego" Zaczęło się niewinnie. Dwa koła, chęci, łeb sprany w pomyjach. Poranek wśród pola sytego w  popielatą marchew poprzeczną.  Zamglony horyzont w kolorze tulejki stalowej popychał bez poślizgu do podróży pełnej zagadek życia młodego Łyska,  nie podkuty lecąc z górki podmokłej padliny obrał północny kierunek świata marzeń.  W kilometrach angażu, w przerwach uderzeń serca świni krwiożerczej, łykał kolejne bańki tlenu z plastikowych kanistrów,  rozprawiał z alter psychola z ciemnym blaskiem na ostatnim placku włosia tłustego.  Poganiał się batem z żółtawej trawy, przed siebie do bram morza grzechu, fal skręconych jak cienkie jelito, bezwiednie pochłaniał życiorys stwórcy historii niedoszłej.  W kolekcji zamierzył mieć funtów bezkres patyczaków niemrawych z kulą u nogi by leczyć i opiekę sprawować nad mentalnym wypadkiem czołowym, w śród dźwięków blachy zgnitej, gnącej się na wzór flagi zerwanej    Zamykał pory asfaltu wiejskich terenów nie żyznych, zatrutych pierwiastkiem nieznanym o wzorze wierutnie oddanym, wersetom poddanych, ludzików z kasztanów złączonych iglicą dostojną, dziurawą od spojrzeń miliona widm ludzkich,  Załkanych cwaniactwem stajennym, docierał do celów bez sensu piejąc jak kogut bez płota i świtu licząc na finał solidnie związany węzłami z płótna mistyki zmyślonej, krwią ciemną, parzącą zalany,  Poruszał kołyską z truchłem okrytym ogonem szatanów śliniących wargi sromów dziewiczych,  Zamykał etapy zagadek podłych,  Zawiesił swą misje plugawą, sypiąc kwarc zimny w oczy zawiści bijącej z północy kuli prostackiej,   Odpryskiem wytartym z pachwiny przygody minionej, oślepł jak rewers taśmy z zagadką wspomnianą z początku końca podróży jałowej. Otarł leniwie mlecz z wieńca sączący z powiek zachwianych łajzowstwem swym próżnym, męczącym duszyczki w kole zebrane,  W kole przebitym na dukcie zawiłym, głową żmij bazgranym, z pamięci na opak niechlujnie, jak mańkut bity wiechciem po karku złuszczonym .  Ruszył na wprost wybrzeżem mulistym, anemią podparty u schyłku zamiarów lichych, przez wybój spuchnięty, i wyrwy na sercu dudniącym jak stukot kopyta zdartego na winklach skrótów omylnych  , łaknący,jak susza pod niebem swej pustki, świadomy przynęty i haka ostrego z zadziorem rdzawym u kresu swej walki. wśród tłumu odarty z koloru bladego, obszyty melodią upadłych, nasączał się zmierzchem i bryzą trującą, uśmiercał kawałki swej woli upartej, aż zarył kotwicą w porcie prześmiardłym nadzieją na litość od życia krótkiego, za wodza przymierzył iskre przygasłą, by trwonić ten żywot  jadąc od końca tej drogi na wspólnej już warcie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...