Lilianna Szymochnik Opublikowano 29 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2006 Piekło nie dostanie mojej wielkiego skarbca duszy - nigdy o nie? ani diabelskie zło przeklęte a pójdziesz, ty mi waść stąd a precz? Co wyciągają swoje ostre w szpony do chwytu jak brzytwy w pazury w kątach ukryte jak złodzieje maską na twarzy w ciemnościach nocy. Krąży lichem błędnym koły zatacza ciału mego czaru wdzięki do grzechu kusząc szepczące w pięknymi wyrazy uroku w słowy. Unosi się mgłą gęstą tumanami bałwanom moim oczom z mirażami kamuflują złudzie widoki obrazu dla obłud zwidu fatamorgany. Jej długie macki oślizłe wyciągają owe żrące soki jadu toksyny pragnące schwytać swoją zdobycz paszczęka z łupu dla żeru. Z wiatrem gnając w wielkich tumanach tornada wściekłe wiry w myśli uderzają gnębiąc ciało męce i w serce bolące rany. Głębia nieustannie i panoszą wbijając jak zadrą ran, bólu rwące natrętne insekty atakują kłując kuszące, mnie w mocy sił natrętne. Zacierają ścieżką znaki śladu widoki przekręcając celu drogowskazy gąszczom krzewiny ślady gubiąc, moje kroki zasadzką oczom nocy skrywając. W gąszczu chaosu tłumu zamydlają oczy w tej ciemności mojej drogi nie dają odpoczynku ciągle idą z cieniem duchem podcinając kroku. Kipią gotującym wrzątkiem gniewu ogniem czerwień swoich jęzorów precz? siło nieczysta czasem ustom mówić? temu słowa złemu. Chcą mnie utopić w tych w bagnach mglistych omacku oparów próbują różnych sztuczek złapać mnie pętli w sznury i arkany. Prowadzą w labirynty światło nocy lamp blasku jasności gasząc falami płyną z burzanami,jak okręty z odmętów głębin oceanu. Karawana tej pustyni idzie z wolna spragniona wody i oazy dmucha,po oczach sypie pyłem piasku w tańca walcu z burzami. Grające nuty w myślach wędrują wymiaru snów złudy idące mary pragną serce zniszczyć uwięzić pustej celi skrępować dla kraty. Pajęcze sieci plotą tkacze tego? złego piekła diabła żar licha mur i zarazem zsyłają na ludzi i wszelkie roju pędu dla choroby. Precz!Siło nieczysta krzyżem żegnam!To wredne nocy złego odejdzie z rykiem precz!skomlące z wyciem wiatru gdzieś Polom? Jeszcze gdzieś?Tam mrucząc zgrzytnie zębami iskrami przeklęte jęknie zawyje i ucichnie,tak zdeptane jak butem oślizłe robactwo. Gdzieś tam?Anielskie trąby odezwą się świtaniem w słońcu dnia kur zapieje-a ja!-zmartwychwstaniem życiu realiom mojego ducha. Bo!Człowiek ma w sobie coś, co instynktownie czuje z ciała z duszy tego, nie można określić uchwycić, to podpowie uszom w jego myśl rozumu. kroki kierując się tymi znakami i ręka wyprowadzi cię z siły i mocy z natury skieruje cię tam Gdzie - wschodzące słońce jasności ku dobremu raju i niebu.
Lilianna Szymochnik Opublikowano 29 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2006 Horror co?-boisz się straszy?-jest,za Tobą. Strach i nerwy są,jak? -lejce trzeba je! mocno umieć?-trzymać w garści.
Zielona jak sen Opublikowano 29 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2006 właśnie dlatego mnie przerażają bo "produkujesz" je na skalę przemysłową jak papier toaletowy powinnaś dopieścić swą poezję i dać jej dojrzeć a nie wyrywać jak za młode stworzenia z łona matki. Przemyśl proszę moje słowa... Niech twoja poezja z wódki zmieni się w dobre dojrzałe winno...
Lilianna Szymochnik Opublikowano 29 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2006 Nie ma sprawy-oki?
Strago Dark Opublikowano 30 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 30 Listopada 2006 Panie nieba i ziemi chroń nas od masowej produkcji wierszy....
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się