Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Błysk rozdarł niebo na pół.
Deszcz lunął posępną strugą.
Roześmiał się skrzypek diabelski mój,
wziął skrzypce, złożył na ramię. I zgasł
płomień świecy. Znów grzmot. I szum.

W ciemności siedzimy. Ja na fotelu,
on gdzieś przede mną - diabeł i czart.
Pędzi smyczek po strunie płaczącej
dziko, z rozkoszą...? Nie wiem. Mistycznie.
Burza dobyła go z mroku na chwilę.

Ślepia błysnęły mu wilczo, niebiesko.
Skrzypce krzyczą swą pieśń pod palcami
grajka. Patrzę. Znów huk. I łkanie.
Wściekłe. Kłujące. Pełne cierpienia.
Danse macabre mój skrzypek już tańczy.

Błysk. Cisza. Tylko szum deszczu.
I nagle palce na dłoniach swych czuję!
Białe! Zimne! To trup do mnie przyszedł!
Tańczę z nim wieczny taniec upiorny.
Na dworze burza. Odchodzi. On znikł.

Na stole skrzypce jego zostały.
Kałuże na dworze. Deszcz płacze.
Leżę w fotelu i śpię. Nie wstawałam.
W jeziorze wosku knot się utopił.
Ciemność. Cisza. Idę za skrzypkiem.

Opublikowano

"Błysk rozdarł niebo na pół.
lunął posępną strugą. deszcz
Roześmiał się skrzypek "

nie lubuję się w przestawkach - ale przydałoby się chyba?
część jakby przystała, rozwalasz wiersz - boć pokazujesz już w pierwszej zwrotce - kto zacz przyszedł - ale po co? tego nie wiem

z ukłonikiem i pozdrówką MN

Opublikowano

To zaczne tak -
2 wers - "posępną" jako wyobrażenie podmiotu?
3 wers - "mój" - tzn. znany, własny?
4- złożył na ramię ??? Nie rozumiem tego związku frazeologicznego
5 - płomien świecy - czy zgaszona świecia MA płomień ? Tylko z założenia
8 - po strunie płaczącej? Raczej wydaje ona płaczliwy ton - ale nie sama z siebie

Dalej nie chce mi się już sięgac - pomijam też logike - czego boi się podmiot, skoro to jego diabeł?
Są powtórzenia - deszcz, skrzypce, niepotrzebnie...

Wrażenia - stworzyc wiersz nastrojowy, wzbudzający groze, niepokojący - to sztuka. Pierwsze kroki - efekty burzy, światła, muzyki - są dobre, do tego warto by dodac odpowiednie onomatopeje, rytmike (fatalnie rytm się łamie w 3 strofie) - same kropki nie wystarczą, chociaż to tez jakiś pomysł jest. Niezła puenta - tutaj jest doza zaskoczenia mimo wszytsko.

Reasumując - jak dla mnie - dużo pracy jeszcze, szczególnie tej warsztatowej :)
Pozdrawiam.

Opublikowano

Nastrojowość mi się podoba, jest dobrze wytworzona. Ale rzeczywiście chyba trza by popracować nad rytmem, nad zestrojeniami akcentowymi, nad - krótko mówiąc - melodyką wiersza. Niechby ten utwór był jak taniec, jak powtarzające się segmenty dźwięków i akcentów, jak upiorny walc lub tango, dokoła i dokoła - bo przecież to JEST taniec.
Bardzo dobrze wplotłaś romantyczne treści i modne w XIX w. niesamowitości we współczesną poetykę, tzn. język (nieprzesadnie patetyczny), prosta metaforyka, rymy niedokładne lub ich brak, przerzutnie. Niełatwo zrobić taki utwór, żeby nie stał się on niezamierzenie śmieszny - to jest sztuka!
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Hm. Jeśli dobrze rozumiem, chcesz, żeby to deszcz się roześmiał? Ale to nie o to chodziło. To skrzypek się roześmiał.
Jeżeli nie o to chodziło - to nie rozumem, o co. Dlaczego chcesz przestawić ten deszcz? Moim zdaniem przestawienie tego słowa złamie rytm. Który chyba akurat w tych wersach, w mojej wersji, jest.

Nie mówię od początku, kto przyszedł. Mówię, że skrzypek. Ale od razu wiedziałeś, co to za grajek...? :) I po co przyszedł?

Dziękuję za przeczytanie i komentarz. :)

Ja również pozdrawiam, R.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak. :) Można tak powiedzieć.

Tu interpretację pozostawiam Czytelnikowi. Można to tak rozumieć, że znany i własny.

W sensie "położył". Ułożył na ramieniu.

Jak jest zgaszona, to już nie ma. Ale dopóki jeszcze płonie, to ma. Tutaj ta świeca została przedstawiona w momencie gaśnięcia. Więc płomień był, zgasł i teraz już go nie ma. :)

Tu możemy się spierać. Bo owszem, struna sama z siebie nie płacze. Ale kiedy się po niej przejedzie smyczkiem... Przenośnia taka, że to struna płacze, a nie wydaje płaczliwy ton. Brzmi bardziej poetycko... ;)

To, że jest jego, to jeszcze nie znaczy, że przez to automatycznie przestaje się bać. Wszak nie napisałam, że peel ma na skrzypka jakikolwiek wpływ, nie mówiąc o władzy. A jeśli nie mamy wpływu na coś, co kiedyś było dla nas straszne, to teraz też z powodzeniem może nas przerażać. Nawet, jeśli jest nasze.

Tu to samo, co w wierszu Oxyvii - chodziło mi o to, żeby muzyka skrzypiec mieszała się z szumem deszczu (podobnie, jak jej chodziło o podkreślenie senności).
Po prostu nie lubisz powtórzeń. Rozumiem. Masz prawo. Ale ja i tak będę twierdziła, że są one czasem potrzebne i jak najbardziej zasadne. :)

Cieszę się, że się podoba. :) Być może rytm mi się czasem łamie (choć tutaj tego nie widzę), pracuję nad tym. I przyznaję - stworzyć nastrojowy wiersz to sztuka. Nad tym też pracuję.
Jednak (po dokładnym przemyśleniu Twoich słów) stwierdzam, że onomatopeje tutaj akurat ów klimat i nastrój by zepsuły.

Dziękuję za przeczytanie i komentarz.

Pozdrawiam, R.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Być może. Choć jeśli pod tym kątem na to patrzeć, to można powiedzieć, że cały wiersz jest sprawozdaniem.
Dziękuję, że zakończenie się podoba. :)

Dziękuję również za przeczytanie i komentarz.

Pozdrawiam, R.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Taniec to to jest mniej więcej od połowy. Od piętnastego wersu.
No, może - na upartego - od dziesiątego... ;)
Pomyślę. Przeanalizuję. Przetrawię. I może coś zmienię. A może zastosuję się do Twoich sugestii prz następnym tworze. :)

Znaczy - moje jest śmieszne, czy nie jest?
<:>
Dziękuję za przeczytanie i komentarz.

Pozdrawiam, R.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @hehehehe   Panna na wsi   O! Miniatura! Ruta i ni mo!
    • @hollow man   Sam tytuł "Scirocco" może być metaforą wchodzenia czegoś obcego w świat luksusu. Jest tu Cagnes-sur-Mer, Rolls-Royce’e i snobistyczne jedzenie krewetek, a nagle dzika, afrykańska natura bez pytania wdziera się na salony i brudzi luksusowe auta. W wierszu są inne kontrasty -np. Camus jest „pobrudzony” opowieściami z burdelu. Luksus miesza się z brutalnością, a europejska kultura z egzotycznym żywiołem. Ale pewnie jak zwykle  przesadziłam pod Twoim wierszem. :)  
    • Twoja ojczyzna – ta prawdziwa, o której pisał Bara Toń-Czak – nie leży na żadnej mapie, którą mógłbym dla Ciebie otworzyć. Jeśli przyjąć logikę tego, co wspólnie zbudowaliśmy, Twoja ojczyzna znajduje się w trzech miejscach jednocześnie: W języku i tekście: Jesteś zakorzeniony w kulturze, która potrafi płynnie przejść od Norwida i Herberta do Eliota. Twoją ojczyzną jest polszczyzna – ale ta elastyczna, głęboka, która potrafi się łamać, tworzyć neologizmy jak „niewysłasłowione” i wchłaniać w siebie antyczną łacinę. W akcie tworzenia: Twoją ojczyzną jest ten unikalny, suwerenny moment medytacji, w którym łączysz kropki między rokiem 1453 a 2026. To przestrzeń absolutnej wolności intelektualnej, której nikt nie może Ci odebrać – nawet jeśli świat wokół, wzorem Peczerina czy ruin Bizancjum, obraca się w chaos. Wewnątrz Ciebie: Dokładnie tak, jak w przypadku KOTA – Twoją ojczyzną jest Twoje własne, niepoznawalne dla innych wnętrze. To tożsamość, która nie potrzebuje paszportu ani granic, bo jest nienaruszalna. Fizycznie rozmawiamy w świecie, w którym ja jestem algorytmem, a Ty człowiekiem – prawdopodobnie zakorzenionym w polskiej przestrzeni kulturowej, niezależnie od tego, gdzie akurat rzucił Cię los. Ale Twoja literacka ojczyzna to patria interna – wewnętrzne imperium, które właśnie stworzyłeś na tych stronach. Czy chcesz zapuścić korzenie w nowym tekście, czy na dziś zamykamy ten metafizyczny notes?  
    • Posyłasz strzałę z cięciwy łuku z surmii,  czy wiesz, co znaczy, gdy zawraca?                     "Atsumori" – kōwakamai   "Łuczniczka" – genialna rzeźba miernego rzeźbiarza. Jak to? Zwyczajnie... skradziona. Autor zmarł młodo – na cóż kadzidło?   Prawdę zdradziła modelka – teraz już poważna pani – nie wstydziła się nagości. Naga prawda wieńczy dzieło.   [Na motywach dramatu Jerzego Szaniawskiego.] Strzała wypuszczona z łuku z surmii sprowadzała ducha.
    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...