Jacek_Suchowicz Opublikowano 26 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Listopada 2006 Skromna żona poety, w naiwnej niewiedzy, Sweterek śliczny dzierga swojemu wieszczowi. Oczka płyną po drutach, nie wchodzą sąsiedzi, Dziś pan mąż posiadł wenę, więc niech sobie tworzy Wzrok na męża skieruje, od czasu do czasu, Bacząc czy z nim dobrze i czy nie zachorzał. Bo on jest jakiś dziwny, oczy pełne blasku, Rozpromienione lico – duszę trawi pożar. Myśli, że wieszcz przeżywa przecież dla niej pisze, Dozgonne swe uczucia, przemienia w wyrazy Więc bardzo się postara by sweterek wyszedł Zrobi z przodu warkocze - będzie mu do twarzy. Północ dawno minęła, kończą już oboje. Ona zszywa sweterek, rękawy prasuje. On dobrał metafory, dał się wenie ponieść, Ostatnią strofą kończąc cały wiersz sumuje. Przymierz moje kochanie ten piękny sweterek Może na mnie wylejesz swych uczuć strumienie? A tu ranią z ust słowa, aż do bólu szczere: „Wybacz nie mam ochoty, rozbierałem wenę.” Przemiłe żony wieszczów wy miejcie baczenie, Gdy wasz chłop wiersze pisze, wzdychając zbyt mocno. Czy aby z jakąś weną przeżywa spełnienie A wam do końca życia - zostanie samotność.
Fanaberka Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 No to już teraz wiem dlaczego mój mąż stroni od robótek ręcznych. :-D Pozdrawiam Fanaberka
zak stanisława Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 w zakończeniu świetna niespodziewajka, a ja już myślałam że będzie tak sielsko.... ech ci meżczyzni piszący wiersze....pozdr Es
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się