Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Najczęściej jesteś jak drzewo stare
Zza koron swych nie widzisz nieba
Tylko słońca nic nie było warte
Złości wióry, wgryza się gdzieś siekiera

Stoisz jak Venus na swojej skale
Za powiekami sny tylko płyną kamienne
Ciekawości uderzają w ciebie fale
Światłości słupy oczu i kruszysz milczenie

Twardy ruch, twardej dłoni
Twarde słowa, twardych warg
Elfie spojrzenie, elfich oczu
Elfie skinienie, elfich skroni

Święty wiatr w burzę się zmienia
Święty błysk! Uderzeniem śpiewasz
Jesteś gdzieś tam za szybą świetlistą
Lustrem wody w nocy ognistą

Szamotasz winne niczemu słowa
Pytaniami wzrastasz surowa
Jak biec możesz dalej, gdy droga okrężna?
Jak na nocnym niebie potrafisz być potężna?

Gdy nie patrzysz, nie rozumiesz
Serca pochodnią świecisz do końca
Śmiechu innych nigdy nie smakujesz
Jak ta ćma, co nie lubi słońca

Opublikowano

Nie wypada mi oceniac tego wiersza.Powiem tylko ze mnie zruszyl..Jestes bardzo spostrzegawczy...:)

Napisze o technicznych rzeczch.Wiersz nie ma rytmu i slabo sa rozlozone akcenty, to utrodnia czytanie.Pomysl nastepnym razem , aby sylaby w wersach sie zgadzaly..


I te elwie oczy..!!! Ech...Musiales?

Opublikowano

Dorma masz rację... wzruszający. Chwyta za serducho. Leczy czy ja aby nie słyszałam gdzieś tego określenia "Jak ta ćma, co nie lubi słońca". Ale może to tylko złudzenie. Przecież całe życie składa się ze złudzeń. ;) Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...