Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w dobrym stanie z małym przebiegiem
sprzedam - Melancholię
za przysłowiową złotówkę w ramach promocji
dwa w jednym dołożę:
- Nostalgię i Starą Dobrą Deprechę
istnieje możliwość wymiany na DS*
ewentualnie ZDH*

cena do uzgodnienia na miejscu
adres do zapamiętania:
w czwartej stronie świata
mały domek pod wiekową lipą
ociosany własnoręcznie z przypadłości

* Dobre Samopoczucie
* Zawsze Dobry Humor

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




zapamiętam to sformuowanie... kyo jesteś mistrzem:))))
jak będę sprzedawała "coś", to już wiem do kogo zgłosić się o reklamę:)
tylko co by tu sprzedać:))) może... siebie? raz a dobrze! ;) koniec żartów bo chłop mnie na reymontowskich taczkach ...;)

pozdoba mi się:)
pozdarwiam
ewa
Opublikowano

w dobrym stanie z małym przebiegiem sprzedam
Melancholię za przysłowiową złotówkę
w ramach promocji dołożę: dwa w jednym
- Nostalgię i Starą Dobrą Deprechę

możliwość wymiany na DS* ewentualnie ZDH*
na miejscu cena do uzgodnienia adres
do zapamiętania: w czwartej stronie
świata mały domek pod wiekową lipą
ociosany własnoręcznie z przypadłości

* Dobre Samopoczucie
* Zawsze Dobry Humor

Można zaryzykowac! Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




zapamiętam to sformuowanie... kyo jesteś mistrzem:))))
jak będę sprzedawała "coś", to już wiem do kogo zgłosić się o reklamę:)
tylko co by tu sprzedać:))) może... siebie? raz a dobrze! ;) koniec żartów bo chłop mnie na reymontowskich taczkach ...;)------z tego wynika żeś już sprzedana- he he

pozdoba mi się:)
pozdarwiam
ewa
i ja pozdarwiam pa
Opublikowano

nieco przewrotne dzieło
nie podobają mi się te * nie są chyba potrzebne
melancholia, deprecha i nostalgia brzmią nieco banalnie
skróty jeszcze gorzej

podoba mi druga zwrotka
i pointa daje do myślenia jest ciekawa.

pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...