Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w dobrym stanie z małym przebiegiem
sprzedam - Melancholię
za przysłowiową złotówkę w ramach promocji
dwa w jednym dołożę:
- Nostalgię i Starą Dobrą Deprechę
istnieje możliwość wymiany na DS*
ewentualnie ZDH*

cena do uzgodnienia na miejscu
adres do zapamiętania:
w czwartej stronie świata
mały domek pod wiekową lipą
ociosany własnoręcznie z przypadłości

* Dobre Samopoczucie
* Zawsze Dobry Humor

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




zapamiętam to sformuowanie... kyo jesteś mistrzem:))))
jak będę sprzedawała "coś", to już wiem do kogo zgłosić się o reklamę:)
tylko co by tu sprzedać:))) może... siebie? raz a dobrze! ;) koniec żartów bo chłop mnie na reymontowskich taczkach ...;)

pozdoba mi się:)
pozdarwiam
ewa
Opublikowano

w dobrym stanie z małym przebiegiem sprzedam
Melancholię za przysłowiową złotówkę
w ramach promocji dołożę: dwa w jednym
- Nostalgię i Starą Dobrą Deprechę

możliwość wymiany na DS* ewentualnie ZDH*
na miejscu cena do uzgodnienia adres
do zapamiętania: w czwartej stronie
świata mały domek pod wiekową lipą
ociosany własnoręcznie z przypadłości

* Dobre Samopoczucie
* Zawsze Dobry Humor

Można zaryzykowac! Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




zapamiętam to sformuowanie... kyo jesteś mistrzem:))))
jak będę sprzedawała "coś", to już wiem do kogo zgłosić się o reklamę:)
tylko co by tu sprzedać:))) może... siebie? raz a dobrze! ;) koniec żartów bo chłop mnie na reymontowskich taczkach ...;)------z tego wynika żeś już sprzedana- he he

pozdoba mi się:)
pozdarwiam
ewa
i ja pozdarwiam pa
Opublikowano

nieco przewrotne dzieło
nie podobają mi się te * nie są chyba potrzebne
melancholia, deprecha i nostalgia brzmią nieco banalnie
skróty jeszcze gorzej

podoba mi druga zwrotka
i pointa daje do myślenia jest ciekawa.

pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...