MartaR Opublikowano 21 Sierpnia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Sierpnia 2006 (na pamiątkę wieczorów przesiąkniętych sierpniowym deszczem i spływających w błyszczących kroplach wspomnień mojego dziadka) * W chodników lustra martwe rozmowy drzewa o świcie wcierają słońca. Z niebios skowronka melodii jasność podcina gardło okrzykom końca i myśl okrutna wpija się w skroń jak pieśń wydrąża szepty powiek; w rozbudzonych leśnym hukiem sinych wiosen mowie. Tak kreśli mgieł pejzaże ranek zabija oddech snów jaskrawość dnia wolnością spływa jak sukni biel na ganek; znów w ogrodzie walki trawi łańcuch ból jak skrzypiec struny zrywa choć na istnienia krańcu – w tęsknocie odżywa. Więc krwi potoki u stóp się burzą jak płatki pąsowe w ogniu złączone – językach, co w piersi walecznej się wiją i płonąc powieki głaszczą zlęknione. A gdy spopieleje już rzęs aksamit w pożodze strachu łkającej żarem, wtem odnajdziemy już całkiem sami ciszą brzęczące nam ściany szare, co gąszczem spojrzeń bladozielonych zmokną pod modlitw kruchym bezdechem; powrócim tak w domu samotne progi jałowych deszczów echem.
Konrad Mateusz Opublikowano 22 Sierpnia 2006 Zgłoś Opublikowano 22 Sierpnia 2006 Nie tylko ten, ale i pozostałe Twoje wiersze są- zarówno pod względem formy, treści, metafory ...- po prostu świetne. Na prawdę mi się podobają; są takie tajemnicze. Niestety nie zdołałem jeszcze odszyfrować treści wypływających z kreślonych przez Ciebie obrazów (co wynika z braku czasu), ale postaram się w najbliższym czasie. Lektura Twoich utworów sprawia dużo przyjemności. Wywołuje we mnie chęć powrotu do nich. To prawdziwa poezja.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się