Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

rąbek nieba i słońce jak w studni zamknięte
i kapliczka pośrodku, dla nich miejsce święte

losy matek i ojców kiedy dziećmi byli
nie spisywane nigdy, zatrzymane w chwili

ten dom co jeszcze kryje losy już minione
fotografie w albumie z piekła wyniesione

były ważniejsze niźli wszystkie ich marzenia
w momencie, który w popiół ludzkie losy zmieniał

nie ma już tej dziewczynki, wraz z siostrą tańczącej
w piwnicy, w szczurzym świecie, jak na kwietnej łące

i ojca co z rodziną w kotłowni schowany
patrzył jak zabierają sąsiadów nad ranem

odeszli, a wraz z nimi tamte ich wspomnienia
zostały skrawki zdarzeń jakby od niechcenia

Opublikowano

Joasiu, widzę ,że obietnicy dotrzymałaś...:) Wiersz smutny, jak i smutny był czas zawieruchy wojennej. Opisane przez Ciebie chwile, rzeczywiścię są migawkami, jakby spojrzeniem na kilka zdarzeń jednocześnie, jakbyś była tam obecna. Można policzyć, że to 13 stozgłoskowiec. Zamiast niźli, dałabym... ponad, ale to tylko taka moja maluśka uwaga. Wiersz podoba mi się. Pozdrawiam...:)

Opublikowano

O - coś innego... :)
Rym to poważne wyzwanie - i własnie - obok gramatycznych pojawiają się i te niegramatyczne, niedokładne, z tego co widzę, to wszystkie żeńskie, stroficzny dystych.
Czyli kombinatoryka w pełni - to popieram. Czy wyszło ? Mam wrażenie, że zbyt dużo tego rymu szkolnego - gramatycznego. Może jakiś asonans, konsonans, rym rzadki, egzotyczny ??? Coś jak:
"nie ma już tej dziewczynki, wraz z siostrą tańczącej
w piwnicy, w szczurzym świecie, jak na kwietnej łące"

???

Przejdzie. I tak kawał roboty. Chociaż to nie 13 zgłoskowiec ;)
Jak cos namieszałem, to z góry przepraszam :)

Opublikowano

Nato
dziękuję za komentarz. Wiersz dotyczy może nie bezpośrednio Powstania Warszawskiego a czasu , który po nim nastąpił. Moja rodzina przetrwała w Warszawie do wyzwolenia. Ta dziewczynka tańcząca w piwnicy i komin gdzie się schowali, są autentyczne. Znam to z opowiadań i żałuję, że mało mnie one interesowały gdy sama byłam dzieckiem. Teraz już nie ma osób, które mogłyby opowiedzieć coś więcej. Zostało tylko to co zapamiętałam, kilka zdjęć i nazwiska w Encyklopedii Powstania Warszawskiego. To za mało aby powstał z tego pełen obraz, ot takie migawki.

Michale
Wiersz powstał jakiś czas temu. To racja, z tymi rymami mogłoby być lepiej, ale jakoś już nie mam serca nic w nim zmieniać. Bardziej mi zależało na treści niż na tym aby wiersz był doskonały. I pewnie nie jest, jak i niedoskonała, bo tylko migawkowa, jest sama ta historia.
.

Opublikowano

Dobrze, jak w rodzinie jest osoba, która gromadzi dane o przodkach w formie zdjęć, pamiętników, spisanych opowiadań, ale wspaniałe jest również zapisanie cząstki historii w wierszu, jak zrobiłaś to ty Joanno.
Wiersz Twój może być doskonałym uzupełnieniem w rodzinnym albumie z fotografiami (a może już jest?).
Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Stanisławo,
Beenie M
Utrwalanie wspomnień o rodzinie, zapisanie czegoś w rodzaju pamiętników, opisywanie zasłyszanych historii rodzinnych (nie koniecznie nawet mojej rodziny) to jest coś co zaczęło mnie interesować jakiś czas temu. Załuję, że nie wcześniej, bo niektórych wspomnień już nie zapiszę, ale przecież powstają nowe :))

Bartoszu
Dzięki , to miłe co piszesz :) Pewnie nie zamieściłabym tego wiersza gdyby nie Twój wiersz. Już raz Migawki... były w internecie, ale sierpień to może bardziej odpowiednia pora, no i jeszcze 17 stycznia.

Anna Świderska
Cieszę się, że pomimo niechęci do rymów mój wiersz się podobał. Może zmienisz zdanie, będę się starać :))

Bardzo wszystkim dziękuję za komentarze i serdecznie pozdrawiam

Opublikowano

wiesz co Joanno, dla mnie ten wiersz brzęczy, jak przeciągnięta struna. to nie wiersz tylko pamiątka, może osobiste fotki, dlatego najlepiej takie chować głęboko. mam ogromy szacunek do tego co ludzkie, do tych wszystkich wielkich zachwytów nad rzeczami nie pomiernie dla obcych maleńkimi, ale czy wierzmy jeszcze w to, że ktoś będzie z nami płakał nad obcym mu "grobem". z drugiej strony to chyba tupet: się albo cudze sprzedawać. a jeśli już to dlaczego tak tanio. pozwól że o języku utworu wypowiem się również lakonicznie; bo wydaje mi się zlepkiem przypadkowych zabiegów, bezładnie porozrzucanych jak te stare fotogrfie. brakuje mi konsekwencji w ich realizacji. jednakże z punktu widzenia tematu celebrowanie tej cherlawej formy wydaje mi sie uzasadnione. tak. nawet bardzo. pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Dariusz Sokołowski

"jak przeciągnięta struna"
chyba nie naciągnięta

nie o wiarę chodzi - o wyobraźnię

potrafię sobie wyobrazić piwnicę, strach,

los jaki człowiek otumaniony zgotował innemu człowiekowi

pewnie i dzięki wierszom Pani Joanny - potrafię

i jej dziękuję, że nie schowała w szufladzie, że mogłem przeczytać

zaś "twórcy" komentu podpisanego "Dariusz Sokołowski"

współczuję...

dzięki wyobraźni

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


strach, piwnica, gotowanie losów, zapewne mówisz o najnowszej holyywoodzkiej ekranizacji "Piła 4 i 1/2", przepraszam że dotknąłem Twojej wyobrażni, tfu wrażliwości. chociaż wyobrażaj sobie co się podoba. in fakt, Sosen, przeciągnięta. mam już dowody.
Opublikowano

Ależ niepotrzebna ta wymiana zdań.
Panu Sośnie dziękuję za obronę, ale także Panu Dariuszowi za komentarz.
Nie bardzo zrozumiałam czy jest relacją z mojego wiersza, czy też jest krytyczny. Może tak specjalnie został napisany z powodu poważnego tematu :))

Piszesz Dariuszu : “(wiersz) ...wydaje mi się zlepkiem przypadkowych zabiegów, bezładnie porozrzucanych jak te stare fotografie, brakuje mi konsekwencji w ich realizacji... “
Właśnie miał być takimi bezładnymi migawkami przedstawionymi jakby od niechcenia. Miejsce na patos, szczegóły, dokładne relacje, według mnie są w muzeum, ale chyba mamy prawo opisać w wierszach coś co nas dotknęło, nawet nie bezpośrednio, a na przykład naszą rodzinę. To osobisty wiersz, jednak wydaje mi się, że są w nim rzeczy uniwersalne szczególnie w sierpniu, który się z tamtym okresem kojarzy.
Czy jest źle napisany? Pewnie autor Dariusz Sokołowski opisał by to inaczej, jeśli chciałby się podjąć takiego tematu.

Jeszcze jeden fragment z komentarza : “... z drugiej strony to chyba tupet: się albo cudze sprzedawać. a jeśli już to dlaczego tak tanio...”
Tu przyznaję rację. Każdy kto chce pisać w jakiś sposób obnaża siebie, swoje spojrzenie na świat. W wierszach są nie tylko migawki z historii. Często bardzo osobiste relacje, niektóre wręcz zawstydzające czytelnika.
Czy tanio sprzedawane - tu nie ma zgody.
Sprzedawane - to złe słowo, użyłabym raczej słowa “dzielić się uczuciami” za cenę swoich własnych relacji ze światem.
Jeśli ktoś chciałby za to płacić byłabym wielce zadowolona.
Dziś płaci się za horrory piwniczne z drugiego komentarza Dariusza Sokołowskiego :)))

Pozdrawiam serdecznie obu Panów.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Masz niezaprzeczalną rację Joanno względem dzielenia się. Jednakże upublicznianie ich to wywalanie bebechów, boli mnie ta łopatologiczna sprzedaż szpargałów. a skoro wiemy sami że to "obnażanie się", to czemu tak bronimy wąłsnych tupetów. Pokazując jedno chowamy drugie. Wiersz w pewien sposób narusza moje pojmowanie prywatności, duchowej intymności. Jeśli więc zabronimy czytelnikowi zaglądania sobie do majtek, a to zrobiłaś, to czym staje się wiersz jak nie jałowymi przedmiotami, które zgodnie z zamiarem uAtorskim mają urastać do rangi desygnatu głębi duchowej. Nie wystarcza wyobraźnia. To nie tędy droga. Nie ma się dostatecznego wyczucia i uczucia, gdy irytują rymy. Myślę, że ten Twój poetycki szpargał, może urosnąć kiedyś do czegoś łądnego. Bo jesteś wrażliwa. A Sosen to inna bjka. Pozdrawiam szczerze uradowany wyrozumiałością i spokojem Autorki.
Opublikowano

Dariuszu
Mimo najszczerszych chęci nie rozumiem Twojego komentarza.
Wiersz Ci się nie podoba, Twoje prawo. Na szczęście nie wszystko wszystkim musi się podobać. Gusta mamy różne dzięki Bogu.
Ale nazywanie mojego wiersza "poetyckim szpargałem" , nawet jeśli potraktować to jako pieszczotliwe określenie, uważam za nadużycie :)

Napisałeś: "...Wiersz w pewien sposób narusza moje pojmowanie prywatności, duchowej intymności. Jeśli więc zabronimy czytelnikowi zaglądania sobie do majtek, a to zrobiłaś, to czym staje się wiersz jak nie jałowymi przedmiotami, które zgodnie z zamiarem autorskim mają urastać do rangi desygnatu głębi duchowej. Nie wystarcza wyobraźnia. To nie tędy droga. Nie ma się dostatecznego wyczucia i uczucia, gdy irytują rymy.."

O rymach pisać nie będę, jeśli irytują - trudno, chociaż jest pytanie czy w moim wierszu czy w ogóle.
Uważasz, że należy pisać tylko o tym co się NIE zdarzyło, lub zdarzyło się ale nie komuś z naszych bliskich? Czy może powinny tu być jakieś bardziej pikantne szczegóły aby wiersz nie był jałowy ?
Mogłam jeszcze napisać o zgwałconej i porzuconej (bo już martwej) kobiecie, którą jak już wszyscy odeszli, rodzina ukrywająca się w kominie, pochowała na szkolnym podwórzu. Czy to byłoby dostatecznie działające na wyobraźnię?

Dokładne relacje są w muzeum i to często bardziej wstrząsające. A mój wiersz jest także o ciągłości rodziny, szacunku dla pamięci i rodzinnych pamiątek, a nie tylko o kilku incydentach z Powstania Warszawskiego.

Napisałeś:
"a skoro wiemy sami, że to "obnażanie się", to czemu tak bronimy własnych tupetów"

Nie masz racji. Ten mój wiersz jest migawką z rzeczywistości, wklejonym z okazji sierpnia. Wiersze nie muszą być rzeczywiste i najczęściej nie są. Nie mylić peela z autorem- czy to nie zasada nr 1 ?
Pisanie wierszy można porównać do aktorstwa. Autor gra rolę w swoim wierszu, ale nie jest dobrze gdy za bardzo się z nią utożsamia i "ściąga majtki" - jak mówisz.
Takie wiersze można najwyżej schować do szuflady a czytelnik najczęściej mówi - Co to mnie obchodzi, to twoje sprawy. Tak powstają raczej takie wiersze terapeutyczne.
Jest jeden wyjątek - profesjonalnie wykonany striptiz :)))

Pozdrawiam serdecznie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Po zimnym ulewnym deszczu, Gdy spowił okolicę dotkliwy chłód, Ucichł plusk wody w rynsztoku, Zastygać począł ulicznych kałuży brud,   W starego kościoła cieniu, Przystanął bezszelestnie smutny duch, Oblicze jego cienisty krył kaptur, A zamyślił się pogrążony w smutku.   Tyleż posępny co tajemniczy, Choć wicher przeszył go mroźny, W milczeniu stał niewzruszony Starym murom nie mówiąc nic,   Samemu przybywając z przeszłości, Dziwiąc się czasom współczesnym, Choć pozostając niewidzialnym, Skrycie łzy gorzkie uronił.   Niewidzialne jego łzy, Pochmurnemu niebu się skarżyły, A przeraźliwy straszny ich krzyk, Niósł się ludzkim uchem niesłyszalny,   A ich żałosna skarga, Niesłyszalna choć głośna, Zdolna poruszyć każdego anioła, W takie oto ubrana była słowa:   ,,Każda jedna wojna... Tonie we mgle fałszu i kłamstw, Niczym zburzonego kościoła wieża, W opustoszałej wsi zapomnianej przez czas,   Przemilczane, zapomniane bitwy, Niewygodne dla rozdmuchanej propagandy Niekiedy więcej kryją o niej prawdy, Niż historycznych opracowań opasłe tomy…   W cieniu każdej wojny, Wyrastają nowe, niekiedy bezimienne groby, Posępne wdowy w czerni, Pośród szlochów wypłakują swe oczy,   Niezliczone starcia i potyczki Których nie znajdziemy w podręcznikach historii Kryją swoje wielkie sekrety, Strzeżone przez duchy żołnierzy poległych…   W cieniu każdej wojny... Politycy i biznesmeni z czystymi dłońmi, W garniturach nienagannie skrojonych, Brylują w blasku fleszy,   Gdy tymczasem w okopach, Pośród wszechobecnego cuchnącego błota, Każdy kęs chleba i każda konserwa, Na wagę są srebra i złota…   W cieniu każdej wojny, Biznesowi magnaci majątek chcą zbić, Nie licząc się z cierpieniem maluczkich, Milionów matek nie obchodzą ich łzy,   I choć poorana wybuchami ziemia, Nasiąka krwią niczym stara gąbka, Oni liczą zyski w siedmiocyfrowych sumach, Zatajając przed światem prawdziwy ich bilans…”   Gdy spomiędzy gęstej jak mleko mgły, Uliczne latarnie z wolna zaświeciły, A blask ich z początku nikły, Przez szarugę z wolna się przebił,   Duch poległego przed laty  partyzanta, Tonąc w niewidzialnych swych łzach, Nieśpiesznie począł się rozpływać, Zakryła go zmierzchu kurtyna…   Gdy przeminą kolejne wojny, Kolejne poległych żołnierzy duchy, Pochmurnemu niebu wykrzyczą swe skargi, Niesłyszalne uchem ludzkim.   I przez nikogo niezauważone, Rozpłyną się z wolna we mgle, Najcichszym nie zdradzą się szelestem, Czasem gorzką pozostawią łzę…        
    • ______________________________________________________     Puszko! Zbawczynio moja! Ty byłaś i będziesz Zawsze patronem Pio w bogactwie, jak w biedzie Wspominać mi. Zapachem już ulotnych z pomum Adami, by! Wykrzyknąć brokat liter w centrum.   Świętej straży, co dziecku chciała Częstochowa Historią na gałęzi sekrety odchować Przeznaczeniem poznania sahary przez Ojca Po upadku z trzech metrów przy straganach akcją.   Był dotyk papieskiego przepisu w jego chleb Lepiejem pierogów z gwiazd, by powstały z gleby Czas miał na poskładanie po wyparowaniu Element układanki skryty w wykładaniu.   Dzisiaj świadomy w pełni wiedzy od Zbawczyni, Każdą cześć luksu czerpie, co sybilant głębin, Łącząc dzień i noc wyrwą po efekcie chinki, Spojrzał ponownie w życie dzięki polom innym.   Bilokacją z wielu miejsc, mając wpływ na zator, Lekiem żywicy drzewa chciałby zwrócić kolor. W żyły każdym gałęziom oszukanym przez los, Niechciane bóle zniszczy fałsz oddychający las. Zanim spłowieje ziemia, jeszcze ślepym powie: To dopiero początek — więzi w melaninie!   _____________________________________________________   Spis treści: ***Organiczny intranet ***Gdy młodziwo staje się siarką do draski atawizmu ***Kiedy dyada wraca na swoje miejsce ***Gniazdo ***Z cieśniny ***Jest ich więcej ***Jak cię piszą — nie myśl, że tak samo widzą po dziewięciu godzinach lucydności ***Praktyczny oniryzm — metonimia ***W najprostszy sposób wytłumaczę ***Nad morzem w Rockanje ***Z wyjścia na wejście ***Komplet uświęcony środkami — dzięki wiedzy MTJ ***Wasz tajny współpracownik wciąż działa w ukryciu ***Korektą rzeczywistości ***Jest twoja moczarka kanadyjska ***Z rejonów ***Złączcie kolory jednym oddechem i tą samą krwią
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pięknie i trafne słowa. Dziękuję za komentarz,  Pozdrawiam.
    • @viola arvensis To wiersz bardzo wyciszony, niemal medytacyjny. Porządkuje świat od środka. Najmocniej wybrzmiewa tu motyw granicy, ale nie jako muru wobec ludzi, raczej jako wewnętrznego azylu, miejsca, gdzie można: oswajać potwory, wygaszać burze, odkładać winę, podlewać nadzieję łzami. Bardzo kobiece samoukojenie :)
    • @Gosława to też danse macabre. Pozdrawiam!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...