Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

rąbek nieba i słońce jak w studni zamknięte
i kapliczka pośrodku, dla nich miejsce święte

losy matek i ojców kiedy dziećmi byli
nie spisywane nigdy, zatrzymane w chwili

ten dom co jeszcze kryje losy już minione
fotografie w albumie z piekła wyniesione

były ważniejsze niźli wszystkie ich marzenia
w momencie, który w popiół ludzkie losy zmieniał

nie ma już tej dziewczynki, wraz z siostrą tańczącej
w piwnicy, w szczurzym świecie, jak na kwietnej łące

i ojca co z rodziną w kotłowni schowany
patrzył jak zabierają sąsiadów nad ranem

odeszli, a wraz z nimi tamte ich wspomnienia
zostały skrawki zdarzeń jakby od niechcenia

Opublikowano

Joasiu, widzę ,że obietnicy dotrzymałaś...:) Wiersz smutny, jak i smutny był czas zawieruchy wojennej. Opisane przez Ciebie chwile, rzeczywiścię są migawkami, jakby spojrzeniem na kilka zdarzeń jednocześnie, jakbyś była tam obecna. Można policzyć, że to 13 stozgłoskowiec. Zamiast niźli, dałabym... ponad, ale to tylko taka moja maluśka uwaga. Wiersz podoba mi się. Pozdrawiam...:)

Opublikowano

O - coś innego... :)
Rym to poważne wyzwanie - i własnie - obok gramatycznych pojawiają się i te niegramatyczne, niedokładne, z tego co widzę, to wszystkie żeńskie, stroficzny dystych.
Czyli kombinatoryka w pełni - to popieram. Czy wyszło ? Mam wrażenie, że zbyt dużo tego rymu szkolnego - gramatycznego. Może jakiś asonans, konsonans, rym rzadki, egzotyczny ??? Coś jak:
"nie ma już tej dziewczynki, wraz z siostrą tańczącej
w piwnicy, w szczurzym świecie, jak na kwietnej łące"

???

Przejdzie. I tak kawał roboty. Chociaż to nie 13 zgłoskowiec ;)
Jak cos namieszałem, to z góry przepraszam :)

Opublikowano

Nato
dziękuję za komentarz. Wiersz dotyczy może nie bezpośrednio Powstania Warszawskiego a czasu , który po nim nastąpił. Moja rodzina przetrwała w Warszawie do wyzwolenia. Ta dziewczynka tańcząca w piwnicy i komin gdzie się schowali, są autentyczne. Znam to z opowiadań i żałuję, że mało mnie one interesowały gdy sama byłam dzieckiem. Teraz już nie ma osób, które mogłyby opowiedzieć coś więcej. Zostało tylko to co zapamiętałam, kilka zdjęć i nazwiska w Encyklopedii Powstania Warszawskiego. To za mało aby powstał z tego pełen obraz, ot takie migawki.

Michale
Wiersz powstał jakiś czas temu. To racja, z tymi rymami mogłoby być lepiej, ale jakoś już nie mam serca nic w nim zmieniać. Bardziej mi zależało na treści niż na tym aby wiersz był doskonały. I pewnie nie jest, jak i niedoskonała, bo tylko migawkowa, jest sama ta historia.
.

Opublikowano

Dobrze, jak w rodzinie jest osoba, która gromadzi dane o przodkach w formie zdjęć, pamiętników, spisanych opowiadań, ale wspaniałe jest również zapisanie cząstki historii w wierszu, jak zrobiłaś to ty Joanno.
Wiersz Twój może być doskonałym uzupełnieniem w rodzinnym albumie z fotografiami (a może już jest?).
Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Stanisławo,
Beenie M
Utrwalanie wspomnień o rodzinie, zapisanie czegoś w rodzaju pamiętników, opisywanie zasłyszanych historii rodzinnych (nie koniecznie nawet mojej rodziny) to jest coś co zaczęło mnie interesować jakiś czas temu. Załuję, że nie wcześniej, bo niektórych wspomnień już nie zapiszę, ale przecież powstają nowe :))

Bartoszu
Dzięki , to miłe co piszesz :) Pewnie nie zamieściłabym tego wiersza gdyby nie Twój wiersz. Już raz Migawki... były w internecie, ale sierpień to może bardziej odpowiednia pora, no i jeszcze 17 stycznia.

Anna Świderska
Cieszę się, że pomimo niechęci do rymów mój wiersz się podobał. Może zmienisz zdanie, będę się starać :))

Bardzo wszystkim dziękuję za komentarze i serdecznie pozdrawiam

Opublikowano

wiesz co Joanno, dla mnie ten wiersz brzęczy, jak przeciągnięta struna. to nie wiersz tylko pamiątka, może osobiste fotki, dlatego najlepiej takie chować głęboko. mam ogromy szacunek do tego co ludzkie, do tych wszystkich wielkich zachwytów nad rzeczami nie pomiernie dla obcych maleńkimi, ale czy wierzmy jeszcze w to, że ktoś będzie z nami płakał nad obcym mu "grobem". z drugiej strony to chyba tupet: się albo cudze sprzedawać. a jeśli już to dlaczego tak tanio. pozwól że o języku utworu wypowiem się również lakonicznie; bo wydaje mi się zlepkiem przypadkowych zabiegów, bezładnie porozrzucanych jak te stare fotogrfie. brakuje mi konsekwencji w ich realizacji. jednakże z punktu widzenia tematu celebrowanie tej cherlawej formy wydaje mi sie uzasadnione. tak. nawet bardzo. pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Dariusz Sokołowski

"jak przeciągnięta struna"
chyba nie naciągnięta

nie o wiarę chodzi - o wyobraźnię

potrafię sobie wyobrazić piwnicę, strach,

los jaki człowiek otumaniony zgotował innemu człowiekowi

pewnie i dzięki wierszom Pani Joanny - potrafię

i jej dziękuję, że nie schowała w szufladzie, że mogłem przeczytać

zaś "twórcy" komentu podpisanego "Dariusz Sokołowski"

współczuję...

dzięki wyobraźni

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


strach, piwnica, gotowanie losów, zapewne mówisz o najnowszej holyywoodzkiej ekranizacji "Piła 4 i 1/2", przepraszam że dotknąłem Twojej wyobrażni, tfu wrażliwości. chociaż wyobrażaj sobie co się podoba. in fakt, Sosen, przeciągnięta. mam już dowody.
Opublikowano

Ależ niepotrzebna ta wymiana zdań.
Panu Sośnie dziękuję za obronę, ale także Panu Dariuszowi za komentarz.
Nie bardzo zrozumiałam czy jest relacją z mojego wiersza, czy też jest krytyczny. Może tak specjalnie został napisany z powodu poważnego tematu :))

Piszesz Dariuszu : “(wiersz) ...wydaje mi się zlepkiem przypadkowych zabiegów, bezładnie porozrzucanych jak te stare fotografie, brakuje mi konsekwencji w ich realizacji... “
Właśnie miał być takimi bezładnymi migawkami przedstawionymi jakby od niechcenia. Miejsce na patos, szczegóły, dokładne relacje, według mnie są w muzeum, ale chyba mamy prawo opisać w wierszach coś co nas dotknęło, nawet nie bezpośrednio, a na przykład naszą rodzinę. To osobisty wiersz, jednak wydaje mi się, że są w nim rzeczy uniwersalne szczególnie w sierpniu, który się z tamtym okresem kojarzy.
Czy jest źle napisany? Pewnie autor Dariusz Sokołowski opisał by to inaczej, jeśli chciałby się podjąć takiego tematu.

Jeszcze jeden fragment z komentarza : “... z drugiej strony to chyba tupet: się albo cudze sprzedawać. a jeśli już to dlaczego tak tanio...”
Tu przyznaję rację. Każdy kto chce pisać w jakiś sposób obnaża siebie, swoje spojrzenie na świat. W wierszach są nie tylko migawki z historii. Często bardzo osobiste relacje, niektóre wręcz zawstydzające czytelnika.
Czy tanio sprzedawane - tu nie ma zgody.
Sprzedawane - to złe słowo, użyłabym raczej słowa “dzielić się uczuciami” za cenę swoich własnych relacji ze światem.
Jeśli ktoś chciałby za to płacić byłabym wielce zadowolona.
Dziś płaci się za horrory piwniczne z drugiego komentarza Dariusza Sokołowskiego :)))

Pozdrawiam serdecznie obu Panów.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Masz niezaprzeczalną rację Joanno względem dzielenia się. Jednakże upublicznianie ich to wywalanie bebechów, boli mnie ta łopatologiczna sprzedaż szpargałów. a skoro wiemy sami że to "obnażanie się", to czemu tak bronimy wąłsnych tupetów. Pokazując jedno chowamy drugie. Wiersz w pewien sposób narusza moje pojmowanie prywatności, duchowej intymności. Jeśli więc zabronimy czytelnikowi zaglądania sobie do majtek, a to zrobiłaś, to czym staje się wiersz jak nie jałowymi przedmiotami, które zgodnie z zamiarem uAtorskim mają urastać do rangi desygnatu głębi duchowej. Nie wystarcza wyobraźnia. To nie tędy droga. Nie ma się dostatecznego wyczucia i uczucia, gdy irytują rymy. Myślę, że ten Twój poetycki szpargał, może urosnąć kiedyś do czegoś łądnego. Bo jesteś wrażliwa. A Sosen to inna bjka. Pozdrawiam szczerze uradowany wyrozumiałością i spokojem Autorki.
Opublikowano

Dariuszu
Mimo najszczerszych chęci nie rozumiem Twojego komentarza.
Wiersz Ci się nie podoba, Twoje prawo. Na szczęście nie wszystko wszystkim musi się podobać. Gusta mamy różne dzięki Bogu.
Ale nazywanie mojego wiersza "poetyckim szpargałem" , nawet jeśli potraktować to jako pieszczotliwe określenie, uważam za nadużycie :)

Napisałeś: "...Wiersz w pewien sposób narusza moje pojmowanie prywatności, duchowej intymności. Jeśli więc zabronimy czytelnikowi zaglądania sobie do majtek, a to zrobiłaś, to czym staje się wiersz jak nie jałowymi przedmiotami, które zgodnie z zamiarem autorskim mają urastać do rangi desygnatu głębi duchowej. Nie wystarcza wyobraźnia. To nie tędy droga. Nie ma się dostatecznego wyczucia i uczucia, gdy irytują rymy.."

O rymach pisać nie będę, jeśli irytują - trudno, chociaż jest pytanie czy w moim wierszu czy w ogóle.
Uważasz, że należy pisać tylko o tym co się NIE zdarzyło, lub zdarzyło się ale nie komuś z naszych bliskich? Czy może powinny tu być jakieś bardziej pikantne szczegóły aby wiersz nie był jałowy ?
Mogłam jeszcze napisać o zgwałconej i porzuconej (bo już martwej) kobiecie, którą jak już wszyscy odeszli, rodzina ukrywająca się w kominie, pochowała na szkolnym podwórzu. Czy to byłoby dostatecznie działające na wyobraźnię?

Dokładne relacje są w muzeum i to często bardziej wstrząsające. A mój wiersz jest także o ciągłości rodziny, szacunku dla pamięci i rodzinnych pamiątek, a nie tylko o kilku incydentach z Powstania Warszawskiego.

Napisałeś:
"a skoro wiemy sami, że to "obnażanie się", to czemu tak bronimy własnych tupetów"

Nie masz racji. Ten mój wiersz jest migawką z rzeczywistości, wklejonym z okazji sierpnia. Wiersze nie muszą być rzeczywiste i najczęściej nie są. Nie mylić peela z autorem- czy to nie zasada nr 1 ?
Pisanie wierszy można porównać do aktorstwa. Autor gra rolę w swoim wierszu, ale nie jest dobrze gdy za bardzo się z nią utożsamia i "ściąga majtki" - jak mówisz.
Takie wiersze można najwyżej schować do szuflady a czytelnik najczęściej mówi - Co to mnie obchodzi, to twoje sprawy. Tak powstają raczej takie wiersze terapeutyczne.
Jest jeden wyjątek - profesjonalnie wykonany striptiz :)))

Pozdrawiam serdecznie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @FaLcorN dzięki, ja w żadnych nie gustuję obecnie, szara myszka, odpoczynku w święta. 
    • @violetta   Nie wiem czy na żywo mogę, bo jak sama pisałaś gustujesz w takich Kornelach, a ja nie chcę Cię prowokować, bo po co.   @KOBIETA   Tak, masz rację.   @violetta trochę mnie poniosło, przepraszam. Jeszcze raz: wesołych Świąt.
    • My, którzy tym miastem jesteśmy dręczeni, ciągniemy liny naszych sił. My wszyscy jesteśmy ledwo rozróżnialni, ale czy Moskwa jest rozróżnialna? ¹ I będę mówić, lub nie będę, ale w trzech pierścieniach ² mi się skostnieję. I kiedy uderzę głową w asfalt: to znaczy, że “umiem żyć”. Z zawrotami głowy, od mauzoleum do Nikolskiej³ odwieczne prawo naszego kraju mówi — musisz spróbować polskiej smarowidła ⁴ , wchodzą jak gość, i usiąść na zagraconym stołku, i rozmawiać o tym, o tamtym prostymi słowami — o niczym.   I długim słoncem schodząją, schodzam do wnętrza metra, w wagonie usiędam mi daleko, do nieznanej Obrażenki. I spij, póki sny nie przyjdą nigdy więcej, ogłądająć przez okno w pięćdziesiątym⁵ w jakiej odległości zdecydował się huśtać tramwaj z cichym tętnem. Trzy stacje kolejowe ⁶: Masakra! Znowu tutaj. Uzależnienie od czasu świetnie spełniło swoją rolę.   W tej stolicy, w tym centrum, w tym punkcie setki, jak mówi się w centrum druku, wycieki są coraz większe. Były pływy wszelkiego rodzaju – pływy na czole, muza z lirami, gdzie zasnęliśmy w wagonie pod tym, co słuchają pasażerowie ⁷.   Spójrzysz do kielicha – jest wypita. Tak, kielich namiętności jest wypity. Miłość i strach są teraz nic dla mnie. Prawda pozostaje tylko w ustach. Tylko czyj los to domino, szczęście którego jest sto na sto, jak się mówi, los [jak tylko spróbujesz go] oddzielić — zobaczysz pustkę. Zobaczysz, że wszystko jest rozróżnialne — pudełka nowych, zniszczonych budynków. Okazuje się, że świat jest taki sam we wszystkim z obszarów różnicowania odpadów. Zrozumiesz, że świat to kino w którym jesteśmy znanymi aktorami ⁸, a którego celem jest sacralizować montażystów.   Piszę swój wiersz, gdzie wystarczająco słow to liczba „wiele”, nie możesz ich odjąć, ale znajdziesz temat, którego nie znajdziesz, powiem… ale konieczny, gdy patrzysz przez wizjer nieznajomego. Tak przyszedł z pomysłów pod rymy wersów, które napisałem. Piszę dla was, dla honoru tech, kto za morzem.⁹   Jestem jak złamanie — gdzie bym się nie pchał — będę kontynuacją wiersza!   Rzuć mnie, gdzie chcesz, ale wyrwę sobie całe gardło. Ty, Boże, wysłuchasz – nie zaufałbym jak nóż na kamniu!   Jak się mówi, jesteśmy krusi od słowa, ale z mojej kruchości krzyczę “Vivat”! Z czystym sumieniem na łodzi wrócę do swojej ojczystej fregaty. (10)   Błyskanie inspiracji z piór, wosk się rozlał, tak jak księżyc, grudka tego momentu w wierszu zostaje ocalałej: jestem ocalałą! Będę kontynuować tę wieczną niewidzialność w złośliwości nocnych rymów, dla tego honoru jestem niesiona z latarni do latarni... Czas przykrywa zasłony, płynie, zastąpiony półsnem. Półksiężyc jest gładki, wiatr jest bryzą. Latarnia ze swoimi światłami do ucha szepcze o sobie, ale ja, mrugając oczami, nie rozumiem jej, i nie zrozumiem. Deszcz wychodzi nagi. Zegar wciąż idzie swoją drogą, umierając. Dwie strzały leżąc, pomyślą, że noc jest głucha. Ale bije "tik" i bije "tak", jedna w nocy wierzy, że była jedyną, która stworzyła świat, i tak zegarmistrz znów zrobil swoją pracę. styczeń-czerwiec 2022   ____________________   ¹ Moskwa to jest miastem pełne sprzeczności; nawet my mieszkańcy Moskwy, nazywamy je “miastem kontrastów”. Na przestrzeni kilometra, najwyżej dwóch, możemy znaleźć Teatr Wielki, Kościół Wasilija Błogosławionego, mauzoleum Lenina, Ogród Królewski Aleksandra, ale gdy tylko oddalamy się od centrum, krajobraz — od budynków do jakość życia — zmienia się. ² Trzy pierścienie: jak rzymski “Raccordo anulare”. Trzecia Obwodnica Moskwy, znana ze swoich korków, w których czasem można utknąć nawet na cztery godziny, dlatego właśnie tan ludzie “kostnieją”. ³ Mauzoleum: słynne mauzoleum Lenina, obok niego znajduje się droga Nikolska, która jest piękną pieszą drogą i łączy z ogromny Plac Czerwony (od strony Soboru Kazańskiego) z placem Łubiańskim. ⁴ Nigdzie nie można znaleźć “polskiego smarowidła”. Nawiasem mówiąc tak nazywa je maje krewna. Jest to pasta z pokrojonego jajka i majonezu. Podawana z chlebem lub rybą.   ⁵ Pięćdziesiąty: tramwaj, trasa przebiega którego przez dzielnicy, jak Lefortowo, Basmannyj itp. ⁶ Trzy stacje kolejowe: tak nazywa się plac Komsomolska w Moskwie, gdzie znajdują się trzy stacje kolejowe: Kazańskają, Jaroslawskają i Leningradskają. ⁷ Tłumaczenie wszystkich tych stów nie będzie miało żadnego sensu, ponieważ w oryginalnym językę (rosyjskiem) słowa są: “w stolize etoj, etom zentre,/i toczke zentnera massiva,/kak govoriat v odnom press-zentre/melczajut mestnosti razliwy”, lub “ko łbu prilivy…/muzy liry…/passażiry…” zostały znalezione razem wyłącznie dla gry słow.   ⁸ Odniesienie do słynnej frazy Williama Szekspira "cały świat jest teatrem, / w którym jesteśmy aktorami”. ⁹ tech, kto za morzem: sposób (moim brzydkim zdaniem) wskazywania rosyjskich imigrantów (po stronie tech, który natomiast przebywają na terytorium Rosji).   (10) “и с чистой совестью на шлюпке/вернусь на свой родной фрегат” są wierszi z poezji słynnego rosyjskiego poety Osipowa Mandelsztamowa.    
    • @Poezja to życie Różowe okulary w błąd wprowadzają fałszywy obraz dają .   Ona jest jedyna, jak każda dziewczyna  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia 
    • ... albo znacie - film "Outlander"? We wyreżyserowanej w 2008 roku przez Howarda McCain'a historii, opartej na scenariuszu napisanym wspólnie z Dirk'iem Blackman'em, najważniejsze są trzy osoby: Kainan, Freya i Eric. Imię pierwszej, zagranej przez Jim'a Caviezel'a, łatwo skojarzyć z nazwiskiem reżysera; Imię drugiej, kreowanej przez Sophia'ę Myles jest tożsame z nordycką boginią miłości, płodności, wojny i magii. Wreszcie Eric: zdawałoby się imię jak imię, wybrane jednak celowo, chociaż ta właśnie filmowa postać jest chłopcem - pochodząc bowiem z języka staronordyckiego, oznacza "wiecznego władcę" lub kogoś "zawsze potężnego".    Powtórzę: zdawałoby się historia jak historia, napisana i nakręcona, by dać zarobić wszystkim zaangażowanym w jej powstanie. Jest jednak głębszą, niż może wydawać się na - czy też po - pierwsze obejrzenie. Oto kosmita z planety, której nazwa nie zostaje w filmie wymieniona, wraz z towarzyszami atakuje ziemię zamieszkałą przez drapieżniki zwane Morwenami, zabija je ogniem z nieba (patrz zdanie z filmu) i niszczy ich świat dla własnej korzyści. Dokładniej celem zyskania ziemi, albo - by nawiązać do obecnie trwających w naszym świecie wydarzeń, że tak je łagodnie nazwę, a zarazem do tychże sprzed lat kilkudziesięciu - budowy wielkiego państwa lub zyskania narodowej przestrzeni. Przypomina ona - historia owa - z pewnością tę przedstawioną przez James'a Cameron'a w "Awatar'ze". Przypomina - niestety także,  określenie "nie tylko" jako astosowne jest nie na miejscu - wspomniane uprzednio wydarzenia.     Jakże to ludzka historia i jakże ludzki punkt widzenia - rzecz oczywista, reprezentowany przez osoby niskoenergetyczne: wpaść na pomysł zagarnięcia cudzej przestrzeni i urzeczywistnić go ze świadomością mordowania mieszkańców tejże przestrzeni, przy czym w żadnym stopniu przejmując się ową świadomością. O zabijanych nie mówiąc: to konieczność. Istotne, że chcemy tego właśnie my. Nam wolno.     Oczywiście jest to opowieść i ludzka: Cainan - pora teraz na następne skojarzenie, z Conanem Barbarzyńcą mianowicie, bynajmniej tylko imienne - zakochuje się we Frey'i. Czy trzeba dodawać, że z wzajemnością? Nie trzeba, prawda? W przeciwnym razie nie byłoby historii bądź istniejąca w ten sposób, w zbyt małym stopniu gwarantując oczekiwaną oglądalność niezbyt przypadłaby ona widzom do umysłów. Nadmieniony zaś wcześniej Eryk zostaje usynowiony. Scenariuszowe te fakty ujmuje jedno z końcowych zdań: "Wziął sobie żonę i chłopca, którego usynowił".     Jest w "Outlander'ze" - zaznaczę tu, że znacznie bardziej podoba mi się tłumaczenie "Inoziemiec", będące wcale na równi z "Cudzoziemcem" - jeszcze jeden wątek. Celowo posadowiony na końcu filmu , moim zdaniem właśnie dla zwrócenia nań stosownej uwagi. Oto główna bohaterka - że to ona, wskazuje brzmienie głosu - wypowiada zdanie: "Kainana przysłali bogowie". Nie tyle chodzi o to, iż nie odpowiada to tegożfilmowej prawdzie - Kainan wszak opowiedział Freyi o sobie, skąd pochodzi - ile o pochodzeniowe związki nas ludzi z istotami z innych światów. Na co wyraźnie wskazują sumeryjskie historie o Anunnaki, opowieści Dogonów, legendy Kaczynów czy - wraz z innymi mitologiami i panteonami od Wschodu do Zachodu, zwłaszcza hinduistycznym - ta nordycka dawnych Skandynawów. Podobieństwa działań bogów, jak ich w owych mitach rozmaitych ludów nazywano, z poczynaniami starotestamentalnych Nefilim są uderzające. Z przekąsem wspomnę czasem zdarzający się brak kobiecej wiary w męskie słowa, co akurat w przypadku Freyi miało miejsce. Ale może była to kwestia jej interpretacji, dodania sobie wartości, że wiąże się uczuciowo i małżeńsko z bogiem. A może Kainan, nie dopytany, nie powiedział jej wszystkiego? Może i jemu było miło zostać uznanym za boga?    Inoziemiec. Outlander. "Cudzoziemiec", jak główny bohater jest określany do chwili przyjęcia do wikińskiej społeczności, stanowiącej podstawę i tło akcji, nim zaczęli oni zwracać się do niego po imieniu. Patrząc na obecny świat i spoglądając na jego historię - przy założeniu, że ta prezentowana w oficjalnej nauce jest prawdziwa w sferze stoczonych bitew i wojen - trudno nie zadać pytania, jak wiele w Ziemioludziach - Ziemianach - owego "Ino". "Out". "Cudzo".     "Czyńcie sobie Ziemię poddaną"? Stworzeni "na obraz i podobieństwo"? Hm. Czy stan świata, wynikający ze wymienionego w uprzednim zdaniu stworzenia "na obraz i podobieństwo" nie świadczy dobitnie o niskiej energii zbyt wielu tuziemców?     Autor niniejszego opowiadania miewa czasem następującą myśl. Jeżeli ci, którzy do tej pory śpią, nie obudzą się lub nie zechcą wejść do grona czy może już nawet społeczności Przebudzonych czy Świadomych, to kto wie, czy Ziemia, świadoma istota - Gaia,  jak nazywali ją starożytni Grecy - nie czeka już, aby oddzielić ich dusze od sfery fizycznej? Wiedząc, że bez nich będzie jaśniejszą i o wiele bardziej pozytywną energetycznie przestrzenią? Samowymieniony na początku tegoż akapitu Autor bynajmniej zdziwiłby się, jeśli dla wielu byłby to przedostatni - a może nawet ostatni - tak zwany Wielki Piątek.      Kartuzy, 3. Kwietnia 2026
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...