Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

jakoś opornie mi to szło przeczytać, a gdyby tak z dwóch ostatnich zrobić jedną następującą "naszego życia codzienną cholere(ę)" jeśli się zdecydujesz zmienić to sprawdź, która wersja jest poprawna, moja propozycja wynika z chęci wycięcia powtórzenia tytułu w ostatnim wersie
pozdrawiam:-)

Opublikowano

Osobiście, do tej... cholernej... naszej codziennej rzeczywistości miłością nie pałam, ale w pierwszych czterech wersach jest sporo prawdy na jej teamt... ciągle nas zwodzi....:(
Czy nie ..tą... cholerną...?
Pozdrawiam Waldek...:)

Opublikowano

Przede wszystkim codziennie trzeba żyć. Wczoraj już myślałam nad zmianą końcówki na''tę cholerną codzienną
życiową rzeczywistość'' ale wydaje się, że wtedy by było nagromadzenie przymiotników;
Podoba mi się pomysł + Pozdrawiam serdecznie :))) EK

Opublikowano

tak się zastanawiam
i czytam i czytam ...
jedno jest pozytywne - że nas ona przeprasza.,
A dalej:

"... bo kocham aż za bardzo
te cholerną naszego życia ..."

i właśnie; chyba "mojego życia" , bo jeśli to ma być w moim imieniu również
- bo ja też kocham tę codzienność -
to powiem, że kocham ją z dystansem
i dlatego wszelkie kłamstwa nie są mi groźne
i wcale się na nie nie zżymam:-)))

Odnośnie do ostatniego wersu zamiast
"codzienna rzeczywistość" po prostu "codzienność"
pozdro

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • siedzimy na balkonie - jest sopot i inne takie przepalamy lufe żeby czas się dłużył niemiłosiernie bo nad głową stado słoni pod stopami kafelki bogowie mrozoodporni - w tle tęczówki statków widm i nowe szkoty przypite po marynarsku - z błyskiem      ja-patrzeć-ja-mówić-pisać      umierać-ja-potem-pływać      latać-oczyszczać-stopy      kochać-szydzić-pić-ja      palić---i-nikt-mnie-nie      urodzić-już-więcej-pod      takim niebem siedzimy na balkonie jest sezon na łez-stern z dedykacją do lustra przystępujemy a ono nie odbija to lustro egoisty słychać szept który się niesie zupełnie jak nie szept tylko śpiew syren chociaż dziś trochę zawodzą grulem i bez błysku      zamieniam swoją złamaną nogę      na dobrą nogę kolegi - polujemy      potem obaj na kule które bóg nosi       jaki jest bóg pytamy tego co nie siedział z nami na balkonie jest dobry jak wszystko co wam smakuje więc zbudowaliśmy most z balkonu do morza ukradliśmy kilka muszelek- wydobyliśmy z nich wszystko oprócz szumu morza - teraz stygną przy piecu  
    • Anna lubi siadać na powalonym drzewie kilka lat temu silny wiatr wyrwał z korzeniami stary wiąz jego chropowata kora przywodzi na myśl głębokie zmarszczki babci czasami wyskubuje fragmenty ciemnej skorupy palcami bada fakturę i trwałość po czym ściska z ogromną siłą tak że okruchy wgniecione w linie papilarne tworzą brunatne rzeki drewno pod spodem jest białe twarde jak kość piszczelowa z każdym kolejnym zerwaniem strupa roi się w niej poczucie winy szum pszczół między akacjami po drugiej stronie ogrodu zdeszczona zieleń tylko ona wpatrzona w dal strzepuje resztki z kolan  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Poet Ka Malarstwo jest milczącą poezją, a poezja – mówiącym malarstwem.
    • @violetta na pewno inni:) 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @simsalabim dobre!!! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...