Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Delikatne masz piersi pod bluzką,
mówisz: „nieład i kłamstwo
zła myśl, którą ukrócę”
tak mówisz… a ja w to wierzyć muszę

delikatne masz piersi pod bluzką
mówisz: „nie dzisiaj, a jutro
jutro ponownie wrócę”
tak mówisz… a ja w to wierzyć muszę

Opublikowano

a moze tak?

Delikatnie masz pod bluzką,
mówisz: „nieład i kłamstwo
zła myśl, którą ukrócę”
tak mówisz… a ja wierzyć muszę

delikatnie masz pod bluzką
mówisz: „nie dzisiaj, a jutro,
jutro ponownie wrócę”
tak mówisz… a ja wierzyć muszę

generalnie zrezygnowalbym z tego
"a ja a ja" ;) ale rytm sie sypnie.
Twoja wersja sie bardzo podoba, ale
chcialem wtracic swe pare groszkow ;)

Pozdrowki

:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Muszą byc "piersi", bo to "masz" to trochę nieapetyczne - a piersi bardziej ? pod bluzka moze kryc się wiele rzeczy, hehehehehe.
ale trzy grosze biorę, będzie do skarbonki :)
Dzięki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no wlasnie o to chodzi, ze ciekawiej
i dwuznacznie jest:P
ale ja sie nie znam chyba;)

Pozdroweczki

:)

Nie - bo to się jeszcze chłopcem okaże i dopiero będzie :)

(oj znasz się panie Kyo, znasz, nie ma co udawac :)

Dzięki - juz tak go zostawie, zobaczymy, co będzie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Piersi muszą zostać, bo gdyby nie one, to o czym
by tak ładnie pisać? O samej bluzce? Co Wy?
Buziole i pozdrówka. :)) EK

Jasne!!! Kobieta bez piersi??? Kto to słyszał i co ja bym rysowała?
Cycki potegą są i basta!!
/ktoś woli płasko?/

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...