Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czwarta rp rządy "braterskie"
państwo i panowie policyjni
wejście do "uni-mil" życie

pewne przedszkole sankcjowane
pani prowadząca do karceru
dzieciaki na czterdzieści osiem

świadkowie mówią:

zdarzyło się tak nagle
nie rozumiemy
wyprowadzona w kajdankach


w sądzie:
jest pani skazana za obrazę majestatu
za nawoływanie do buntu
z wykorzystaniem nieświadomych dzieci

prowokacyjne przedstawienie pod tytułem


"BRZYDKIE KACZĄTKO"

Opublikowano

tak tego nikt chyba nie chce(-:

ale już się wydarzyło kilka paradoksalnych sytuacji, bo np. pewne stowarzyszenie studenckie musiało zrezygnować ze swojego logo, z tego względu że obrazek przedstawiał kaczki
a do tego ta cenzura)-: na radio i relewizję nie wspominając już o policji i przeszukaniach na ulicach

pozdrawiam

Opublikowano

Śmiechem, żartem ale słyszałem o odwołani jakiegoś spektaklu w Trójmieście, chyba chodziło o dwóch takich, choć nie jestem pewien, to nawet było dość szeroko komentowane :-), ale i tak najlepsze hity obecnego rządu to pomysły: kary więzienia dla posiadaczy nagrywarek cd i dvd, i zastąpienie w programie szkolnym teorii drwina kreacjonizmem, czyli powrót do średniowiecz :-) a i zapomniał bym o metodach naturalnych także uni-mil sobie życie już odpada :-) i żyć nam przyszył w tym kraju na Wisłą - zgroza :-)
Pozdrawiam

Opublikowano

to przestaje być tragifarsą . to staje się paranoicznym zrządzeniem demokracji . kaczka staje sie krową (świętą w dodatku). paradoksy zaczynają stawać się normą w tej nie mojej IV RP. warsztat pana Macieja rzeczywiście niezły.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




oj ja tej nadzieju już nie widzę, może za 4 lata jak wybiorą lepszą świętą krowe tzn kaczke(-:

pozdrawiam

Macieju,''brzydkie kaczątko'' wszak zmienia się w pięknego ptaka.
Może coś miłego nas zaskoczy:))))))))))jeszcze.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




oj ja tej nadzieju już nie widzę, może za 4 lata jak wybiorą lepszą świętą krowe tzn kaczke(-:

pozdrawiam

Macieju,''brzydkie kaczątko'' wszak zmienia się w pięknego ptaka.
Może coś miłego nas zaskoczy:))))))))))jeszcze.

miejmy taką nadzieje(-:

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...