Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

*
Ten sam -- runął -- na bruki z granitu! (...)
Ideał -- sięgnął bruku
Cyprian Kamil Norwid, "Fortepian Szopena"

Dziś na tym samym bruku człowiek.
Dla niektórych wartości nie są tylko
sloganami głoszonymi przez starego
księdza z ambony w niedzielę, o których

przez resztę tygodnia się nie pamięta.
Niektórzy dają się okaleczyć dla ludzi,
którzy wskazują ich jako kozły ofiarne
słowem jak judaszowym pocałunkiem.

Ale w taki sposób poświęcają się tylko
wariaci, co trzymają książki w lodówce
i nie chcą zarobić trzydziestu złotych (jakby
to były srebrniki) tylko dlatego, że kolega

kocha telewizor. A powinni przecież bić go
pałami - społeczeństwo nie może pozwolić
sobie na propagowanie dewiacji, jakie
reprezentują wszyscy kochający inaczej.

Szczęście trzeba osiągać na szczytach,
choćby miało się zapomnieć, jak piękne
są zielone doliny. Należy służyć za wzór
- mieć duży dom, szóstkę dzieci, dawać

jak najwięcej na tacę. Porządni obywatele
płacą podatki i łaskawie wrzucać żebrakowi
pięć złotych do czapki, nie wiedząc, co o nim
sądzi społeczność. Może złamał jakąś zasadę

i już nie przyjmą od niego złomu? Może
żył nie tak, jak zwykle się żyje? W żebraczej
wolności zapomniał, że tutaj nie ma umów,
jest prosty fundament. Ja ciebie pozdrawiam,

nie przeszkadzam w pracy, ty postawisz wino.
Jak żonę raz uderzysz - już my cię dorwiemy,
usadzimy na kozetce w tamtym barze. Kiedy
trzeba potrafimy zastąpić każdego specjalistę.



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wochen   Nie wiem, czy to o jesieni, o kimś konkretnym, czy o ucieczce przed bliskością - i właśnie ta wieloznaczność czyni ten wiersz pięknym. Każdy może w nim znaleźć coś swojego.
    • @Berenika97 To porównanie miłości do czegoś, co utrzymuje nas w ruchu, jest świetne. Bez niej nie zostajemy martwi fizycznie, ale stajemy się robotami – robimy kawę, idziemy do pracy, wracamy, ale wszystko to jest tylko „martwą tkanką przyzwyczajeń”.   Bardzo piękny i mądry wiersz!!!   Pozdrawiam
    • @Migrena   To wiersz o desperackiej próbie odnalezienia drugiego człowieka w betonowej matni, która przypomina rzeźnię. Wiersz zaczyna się od brutalnej personifikacji. Miasto nie jest martwą strukturą - ono żyje, ale jest to życie chorobliwe. Miasto ma "strupiałą skórę", "krwawiący beton" i "śliskie trzewia kanalizacji". Budowa ulic (wykopaliska pod kable czy rury) jest porównana do rozcinania brzucha nożem. Relacja między dwojgiem ludzi jest opisana językiem przemocy i mechaniki, co podkreśla ich desperację. Mówisz wprost: "To nie jest czułość. To odruch przetrwania". Ich zbliżenie przypomina walkę szczurów w kanale. Użycie słowa "łom" w kontekście dotyku czy "zdzieranie skóry zębami" sugeruje, że tylko przez taką intensywność są w stanie poczuć, że jeszcze żyją. W świecie zdominowanym przez beton, ciało drugiego człowieka jest ostatnim bastionem biologii, jedynym miejscem, które nie jest jeszcze twarde i martwe. Ich spotkanie to "kabel bez izolacji" - to bolesne, niebezpieczne, ale daje energię. Bohaterowie uprawiają seks w zaułku, bo boją się, że świt ich "wymaże". Miasto jest tu przedstawione jako siła, która "zliże ich ślady jak krew". Istnieją tylko tu i teraz, w tym brudnym, ciasnym zaułku. Zakończenie wiersza przynosi gorzką refleksję nad ulotnością. Czas w tej przestrzeni jest czymś zepsutym, niechcianym. Choć miasto ich "przełknie", a świt zabierze emocje, jedynym trwałym śladem pozostaje pamięć tkankowa. To, co przeżyli, nie zapisało się w słowach (bo "usta nie mówią"), ale w mięśniach i bólu. To brutalne studium samotności w tłumie. W nowoczesnym, zurbanizowanym świecie jedyną drogą do autentyczności jest powrót do brutalnej fizjologii - do bólu i pulsu, bo wszystko inne zostało już zmechanizowane i "zabetonowane".   To niezwykły wiersz - brutalny, lepki, hipnotyczny - wspaniały!     
    • Witaj - pachnie delikatnością - tak lubię -                                                                                            Pzdr.serdecznie.
    • @Kwiatuszek Faktycznie - dzisiaj walentynki 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Dziękuję Ci Kwiatuszku za zatrzymanie się przy tym wierszu i pozdrawiam serdecznie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...