Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

początki i końce zwykle banalne
pod tym samym niebem Kasie
Tomki świergocące indywidua
pomiędzy także bywa
przewidywalne- o oczach pełnych gwiazd

w bliskości kosmicznej- wcale nie ciał
ewentualnie drogi mlecznej
smsy o pogodzie

dopóki, noc skrywa niedoskonałości
młodej cery, zaskoczcie się czymś więcej
niż klepaniem po plecach
jedzeniem cukru i ziewaniem

zakochanie to czkawka
z flash-back

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no to co, że jesteś nowa? każdy ma takie same prawa przecież:)
fajnie, że spodobało pewnie Tobie bardziej niż mi;)
buźki śle!

-----------------------------------

za szczere komentarze podziękuję;)
Opublikowano

Prawdy w tym dużo. Moja interpretacja taka: zbyt dużo na świecie naśladowania innych. Wszyscy robią to, co jest na topie, zero pomysłowości. Dobrze to ujęłaś, ale ciężko się czyta (a moze to zmęczenie). Bez porywów, ale +.

pozdr.
Ariel

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



witam, nie wiem jak zrobić żeby czytało się lepiej. masz jakiś pomysł? tak wiem, że bez polotu nie jestem szczególnie nim zachwycona.
interpretacja dobra, a jak masz ją uszczgółowioną w głowie w tym kierunku to nawet z plusem;)
pozdr
Aga
Opublikowano

Cześć patty. Nie wiem, czy się ucieszysz, ale mi to się
kojarzy z Japonią, japońską mangą - te oczy pełne gwiazd
i nieporadność plastiku, że tak powiem... :) A piszę to,
abyś wiedziała, że twój wiersz ma dla mnie udaną aurę,
dobrze te emocje opisałaś, można tą scenę zobaczyć.
Pzdr:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • "Chwast"   Chwastem zwany, nielubiany, wyrasta, choć nieposiany. Żadną chlubą on dla pola, lecz taka to jego dola.   Wśród plantacji się przebija, traktowany jak ta żmija. Zboże to czy kukurydza – dumę rolnika zawstydza.   Aby pozbyć się go z pola, pryska chemią, ile wola. Wszystko żywe śmiercią piszczy,  rolnik w myślach chwasty niszczy.   Pszczoły padają i chrząszcze, biedronki, żuczki, chrabąszcze, po ziemi żabki i traszki, w locie motylki i ważki.   On nie widzi tego wcale, w wyobraźni widzi fale – wiatrem kołysane zboże, pływające plonów morze.   Z roku na rok mniej faluje, nie wie rolnik, co się psuje. Pola strute umierają, coraz mniej mu plonów dają.   Chemia – chwastem najgroźniejszym w modnym rolnictwie dzisiejszym.  Nie pokrzywa, – oset mały – chemia zniszczy świat nasz cały!.   Leszek Piotr Laskowski  
    • marzysz śnisz  spoglądasz  nieśmiało w siebie  w plany marzenia    a tam  tam na niebie  zdobywają księżyc    już  wracają na ziemię    może i ty  nabierzesz odwagi  będziesz …   pokażesz się  w świetle    pamiętaj jesteś  na …podobieństwo    4.2026 andrew  Lot na drugą stronę księżyca  
    • Moje życie to istne szaleństwo, Świat wokół też zwariował. Kocham życie takim, jakie jest, Kocham barwy serca i czerwień róż. Będę jak łabędź – rozłożę skrzydła, a Ty przyjdź do mnie po nich. Dla miłości nie ma rzeczy niemożliwych. Zapadła noc, tańczymy w kaloszach, choć na dworze susza. Och, czy to ja? Czy on? A może oni? Kto to wie? Nie jestem pewna, kim naprawdę jestem. Bądź sobą, bo jesteś słodziakiem. Kocha się raz i żyje się raz... ach, sama już nie wiem.                                                                                                                            Lovej. 2026-04-09                  Inspiracje . Nasza tożsamość 
    • Portyk odsłania w porannym słońcu schody kamienne wciąż doskonałe co proszą buty niegdyś wspaniałe by znowu z gracją nimi przebiegły Na ścianach farby spękane białe fason trzymają starych zwyczajów choć płoną one w chamskich napisach głupich wioskowych przechwałek wyznań Na dachu blacha w starości leży zamiast karpiówki w gont ułożonej wykusz przybrany w ozdobnej szacie smuci me oczy w szarej poświacie Z werandy w okno ciężko wchodzimy szybko wpadamy na złogi gliny którą do wnętrza nanieśli chłopi czyszcząc obejścia żywej miernoty Oczy zza drzewa wejście lustrują do czego Państwo się dziś szykują kto im pozwala przekroczyć poły tej starej bryły - Boskiej Stodoły Otchłań w drzwiach widzę światła brakuje ciemność oczami przefiltrowuję i nie potrafię z ludzkiej mej woli patrzeć w ambonę mrocznej budowli  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...