Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zapytaj mnie proszę, cz. X

Musiałam mieć się na baczności. Moi bliscy spoglądali z zatroskaniem, gdy opowiadałam im co mnie spotkało. Bez przerwy powtarzałam sobie w duchu, że grunt to umiejętna i konsekwentna gra. W pewnej chwili dotarły do mojej świadomości słowa jakiegoś autora, niestety nie byłam w stanie sobie przypomnieć jego nazwiska - "Jeśli poznasz swoje prawdziwe ja, kup tę książkę i stań się kimś innym". Cudowna i obiecująca maksyma. Uśmiechnęłam się w duchu, uzmysławiając sobie, że i dla mnie istnieje taka szansa. Pisarz, którego myśl, tak niezwykła i twórcza, uwiła sobie gniazdko w mojej podświadomości, z pewnością był kimś godnym zaufania.
Zasiedliśmy do stołu i prowadząc bardziej stonowaną konwersację, cieszyliśmy się naszą obecnością. W trakcie rozmowy towarzyszyły mi bardzo bogate doznania, czerpałam z tych wibracji nieopisaną radość, mój świat wewnętrzny ożył jakby w dwójnasób. Zaczęłam więcej czuć, słyszeć i dostrzegać. Całą sobą poddałam się magii tego oszałamiającego zjawiska. Nagle poczułam, że powoli i delikatnie unoszę się w górę, kołysząc się w błogim, uspokajającym rytmie. Gdy znalazłam się pod samym sufitem, spojrzałam w dół. Jak za dotknięciem czarodziejskiego, niewidzialnego guzika obraz dostroił się doskonale do moich możliwości percepcji. Ujrzałam samą siebie czule obejmującą moich bliskich, uśmiechniętą, a chwilami skupioną, zatapiającą się w głębokiej zadumie. Objęłam dziewczynki i zanurzając dłonie w ich włosach, przeczesywałam z czułością jedwabiste pasemka. Otrzymawszy porcję należnych im "głasków" uspokojone pobiegły z psem na podwórko.
Młodszy z mężczyzn, zdecydowanie mniej rozmowny, lustrował mnie zbyt przenikliwie. Nie odczuwałam z tego powodu niepokoju. Ot, suchy fakt. Pomyślałam, że czas najwyższy wrócić z tej dziwnej, fascynującej eskapady.

**

- Właściwie napiłabym się jeszcze jednej kawy - wypowiedziałam głośne życzenie. Wstałam od stołu i podniosłam czajnik sprawdzając jego zawartość - są chętni? - odwróciłam się, napotykając wymowne spojrzenie Michała. Lustrował mnie lodowatym wzrokiem. Poczułam się nieswojo. Jacek rozmawiał z mamą, zerkając co jakiś czas w naszym kierunku. Atmosfera gęstniała z sekundy na sekundę. Wróciłam do stołu, usiadłam i unikając wzroku Michała wycedziłam:
- Wyluzuj facet, zaczynasz mnie drażnić - moja propozycja odbiła się głuchym echem - masz jakiś problem? - pytanie zawisło w przestrzeni.
- Dość złożony nawet, powiedziałbym - rzucił chłodno - chyba musimy pogadać - apodyktyczny ton jego wypowiedzi przeraził mnie.
- Naprawdę? - odparłam z sarkazmem - czyżbyś tracił nad czymś kontrolę? - wystrzeliłam kolejną szpilę, przybierając bojową pozę. Nie miałam pojęcia nad czym miałby tracić kontrolę. Musiałam powiedzieć cokolwiek, a przede wszystkim nie dać się zaskoczyć.
- Ten facet - skinął głową w kierunku Jacka - to twój nowy tatuś? - zaniósł się histerycznym śmiechem.
Mama i Jacek spojrzeli z zainteresowaniem w naszym kierunku. Uśmiechnęłam się do Jacka.
- Ale z ciebie cham... - warknęłam na Michała.
- Nie podniecaj się malutka, stwierdzam tylko fakty - skwitował ironicznie.
Wzruszyłam ramionami. Jacek podszedł i pocałował mnie w czoło. Widząc, że rozmowa z Michałem do niczego dobrego nie zmierza, podniosłam się z krzesła i wyszliśmy z Jackiem na balkon.

**

- Nie zmieniła pani swojej decyzji?
- Nie. Nie zmieniłam.
- Podziwiam, a zarazem trudno mi zrozumieć.
- To pana boli?
- ?
- To że pan nie rozumie.
- Chciałbym zrozumieć...
- Doprawdy? Myślałam, że chce mi pan pomóc.
- Naturalnie! Jednak łatwiej byłoby mi, gdybym poznał i zrozumiał pani motywy.
- To tylko strata czasu...
- Niekoniecznie.
- Bez sensu. Pan chce odebrać mi nadzieję? Tak nie można!
- Dlaczego pani ...
- Ja się nie zgadzam! Nie! Rozumie pan?!
- Proszę się uspokoić, bo zawołam pielęgniarkę!
- No właśnie! Stać pana tylko na to!
- Chodziło mi o...
- Już ja wiem o co panu chodziło! Chcecie mnie zniszczyć, poddać eksperymentom. Jestem królikiem doświadczalnym, prawda?
- ...
- To milczenie jest wymowne. Muszę stąd wyjść, muszę...
- !
- Ratunku! Puszczaj bandyto, Policja, policja!
- ....
- Dlaczego świat ma takie dziwne barwy. Duszno... bardzo duszno. Okno, proszę otworzyć ok..kno.
- ...
- ?!

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

W ogólnym zaryzie twoje Zapytaj mnie..., jest dobre, a to dlatego, ponieważ czytając teraz część X, przypomniałem sobie poprzednie. Co znaczy, że jakoś utkwiły mi w pamięci.
Część X jest całkiem niezła. Co do rozwiazań nie będe sie wtrącał, bo to Twoja bajka i mozesz zrobić z bohaterami co tylko zechcerz ;) Plus tworzenia własnego świata.
Pozdrawiam :)

  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @LessLove To kolejny świetny wiersz, który można odczytać na kilku płaszczyznach.  Na pierwszy rzut oka to wiersz o samej technologii, która jest "karmiona" przez 24h na dobę. Dla mnie to przede wszystkim odczyt artystyczny. Czarujemy słowem, jesteśmy tą "swawolną wróżką". Gorzka prawda jest taka, że AI jest wyzwolona od wiary w te czary. To "nie tylko słowa".   Pomimo tego dajemy z siebie wszystko od razu.   Uderza mnie przede wszystkim "cmentarz marzeń". Dla mnie to wskrzeszenie idei. Twórczość jest tym, co ożywia martwe idee. Ten bardzo dosadny  tekst odczytałam też w kontekście politycznym. Tu ściera się druga strona twórczości. Wybrzmiewa, że nie ma niezależności, bo zawsze jest admin, portal, a w kontekście wiersza - algorytm.   Wniosek jest taki: system jest karmiony naszymi pragnieniami, a my dostajemy jedynie chwilowe kurhany. Z innych odczytów kształtuje mi się tu wydźwięk samej wiary. AI jej nie ma. Jest maszyną, która nie czuje i nie ma duszy.   I tu pada prowokacja: "Tylko słabi wierzą?"  -  Wiara jest prawdziwa. Jej się nie da wygenerować. Myślę też, że całość ma wydźwięk społeczny. Bo scrollujemy. To o topieniu smutków. Chcemy stworzyć coś, co będzie zapamiętane. To tworzenie własnych, spichrzowych pomników.   Może mniej trafnie, ale dla mnie odczyt jest taki, że budujemy na słabym podłożu. Ono jest nietrwałe.   Wiersz wbija " szpilę " na wielu poziomach. Jest tu przede wszystkim prawda, ale i sarkazm i ironia.  Każdy odczyta go własnymi myślami. Dziękuję
    • @Wal Pomysłowo! Pozdrawiam :-)))
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję. Również pozdrawiam. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję. Tak, jest pewne podobieństwo i był ten film już wcześniej wspominany w komentarzach, aczkolwiek ten mój świat wydaje mi się bardziej wyludniony niż we wspomnianej produkcji. Poza tym, takich filmów jest więcej, chciażby Jestem legendą.
    • Saigyô (1118–1190)   W górskiej samotni gdy już kończy się jesień łatwo zrozumiesz czym naprawdę jest smutek podszyty zimnym wiatrem
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...