Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

23 kwietnia 1989 roku
W pracy murarze każą mi śpiewać. Bardzo dziwne, ale mojemu majstrowi podobają się punkowe piosenki. Lecz nawet przy tym dodatkowym zajęciu, jakim jest niepisany etat nadwornego jego pieśniarza, zarabiam mało. Tak mało, że jeszcze przez długi czas nie będę w stanie uzbierać pieniędzy ani na organy, ani na farby olejne, czy choćby inne narzędzia, których posiadanie pozwalałoby się łudzić, że w końcu stanę się artystą wielu środków wyrazu. Niestety, brak pieniędzy ogranicza mnie do pióra. Nie mam nic przeciwko pisaniu, w sumie to nawet lubię rzeźbić zdania. Ale, może istnieje coś, co bardziej odpowiada mojemu charakterowi i zdolnościom? - wszak siedząc w krzakach, a z nudów mieszając w gaciach - czuję, że mógłbym z powodzeniem robić i inne rzeczy, np. w podstawówce nauczycielka od plastyki zachwycona moimi rysunkami, wręcz nalegała, abym po ukończeniu szkoły poszedł do liceum plastycznego.
Powracając jednak do tematu kariery pieśniarza robiącego slalomy taczką, znanego wam Kornela, to trzeba skreślić jeszcze tych kilka słów, z których dowiecie się, że najprawdopodobniej już długo nie popracuję na stanowisku operatora chybotliwego pojazdu. Dlaczego? Wczoraj, w skrzynce na listy zamiast kolejnego miłosnego wyznania od nieznajomej, znalazłem pismo, w którym przedstawiciele władzy usilnie zapraszają mnie do wstąpienia w szranki szeregów wojskowych. – Otóż urzędasy, miały czelność tak literki zredagować, żeby stało z nich, iż spod mojego adresu zalatuje armatnim mięsem!
,,Ale Mości Panowie, ja bardziej mam się za ducha niż mięso!“ – To zdanie kilkakroć wykrzykiwałem w koszmarze. Śniło mi się, że brali mnie do wojska – dwóch za ręce a dwóch za nogi. – Ja krzyczałem, że jestem duchem, oni - że mięsem.
Włosów z głowy, jednak nie wyrywam. Niedawno, na jakiejś alkoholowej imprezie usłyszałem, że weszła w życie nowa ustawa, która dla młodych obywateli, posiadających inne niż ogólnie słuszne przekonania, powołuje w życie coś, co będzie zastępować wojsko.
Postanawiam złożyć wniosek o przydzielenie mi tego czegoś. I pomimo, iż dowiedziałem się, że tego czegoś nie mogą mi dać, a jedynie mogą umożliwić mi wejście w to coś, i to na okres dłuższy niż w przypadku wojska, o rok dłuższy – to moja decyzja była niemalże natychmiastowa. Wystarczyło, że wziąłem pod uwagę swoje zamiłowanie do życia w gromadzie, to usposobienie, któremu przyjrzałem się dokładnie podczas czteroletniego sardynkowania w internatach. Wówczas za każdą większą niesubordynację przenoszono mnie z jednego budynku do drugiego. Ale oprócz wyżej wspomnianej, a tak cenionej przez społeczeństwo cechy charakteru, dochodziły jeszcze czynniki ideowe - oraz, co nie jest bez znaczenia – wyraźne ograniczenie możliwości kontaktowania się z płcią przeciwną! Miałbym przez dwa lata nie widzieć naszych słowiańskich bogiń? Zapomnieć, po co stworzono mnie mężczyzną? Przez tyle czasu dla dobra własnego nie pożądać i nie śnić? O nie! To nie dla mnie!
W pewne popołudnie, jeszcze targany ostatnimi wątpliwościami uklęknąłem w jednym z parków przed dwoma największymi dębami, i zaprzysiągłem uroczyście, iż uczynię wszystko, aby nigdy nie być pośród żołnierskiego potu, krwi i chamstwa!

26 kwietnia 1989 roku
W związku ze znalezieniem wiadomego listu w skrzynce, odbyłem podróż do Gryfic, do mojego ojca. Ten mężczyzna, który jak mówi mama zawsze miał powodzenie u kobiet, już od przeszło dwudziestu lat jest zawodowym żołnierzem. – W 1967 lub 1968 roku został nawet zapisany w jakimś wojskowym rejestrze w poczet ochotników do walki w Wietnamie. Oczywiście gdyby doszło wówczas do wysłania naszych wojsk w tamte rejony Azji, to ten, który w 1969 zasiał urodzajne pole matki, przedtem musiałby stanąć na polach ryżowych przeciwko armii Stanów Zjednoczonych. Wniosek śmiały można wysnuć taki, że o mały włos, a nie byłoby mnie na tym świecie, i że swoje istnienie zawdzięczam jakimś wysoko postawionym decydentom, – kto wie, czy nie radzieckim.
Nieraz zastanawiałem się, jakim jest on człowiekiem? Trudno go rozgryźć, i choć dwadzieścia lat jestem już jego synem, to nie wiem, co tak naprawdę siedzi w jego wnętrzu. Pewnym dla mnie natomiast jest to, że idealnie pasuje na żołnierza. Zawsze ulega masowej propagandzie i obecnemu w danej chwili trendowi. Mój ojciec to egzemplarz dokładnie informujący się, za co dzisiaj należy potępiać, a czym brzydzić się tylko.
W Gryficach, po obiedzie przyrządzonym przez jego nową kobietę, po przejażdżce jego nowym wozem przyszła pora na zasadniczą rozmowę, która była prawdziwym celem mojej wizyty. Powiedziałem mu o liście, i o tym, jakie możliwości daje wchodząca w życie ustawa o powołaniu służby zastępczej..
Oczywiście, mój ojciec nie chciał słyszeć o moim zamiarze uchyleniu się od wojska. Ubierał w inne słowa – słowa mówione mi dawnymi czasy w kuchni, kiedy niemalże wszystkie meble były większe ode mnie, i już z racji tych swoich gabarytów powodowały respekt, do tego dorzućmy moich rodziców, od kiedy pamiętam zawsze większych od mebli. - Wtedy musiałem jeść znienawidzoną kaszkę, żeby za kilkanaście lat mieć siły trzymać karabin. Dzisiaj nie muszę jeść kaszki, ale jeśli dobrze rozumiem, muszę iść do wojska, żeby kaszka nie poszła na marne. - Poza tym, tylko służba w wojsku potrafi młodzieńców przeistoczyć w prawdziwych mężczyzn, którzy będą w stanie sprostać trudom życia.
Ojciec w końcu zrobił poważną minę i poprosił abym nie robił mu wstydu, po czym kazał mi uruchomić wyobraźnię i przy jej pomocy w swoim pustym łbie, wytworzyć sobie obrazek, na którym to, jego koledzy z oficerskiego grona z powodu mego tchórzostwa będą go wyśmiewać. Właśnie, podsumowaniem całego jego wykładu było to, że daję tym facetom pretekst by przestał liczyć się w ich oczach.
Kiedy pomimo tego ponownie poprosiłem go, by użył swych znajomości, i załatwił pozytywne rozpatrzenie mojego wniosku o przydzielenie do służby zastępczej – wówczas już popatrzył na mnie jak na zbrodniarza, a na jego twarzy pojawiła się odraza. Ponowienie i to w sposób błagalny prośby, było dla niego już grubą przesadą, i najwyraźniej czymś niegodnym mężczyzny. Będąc tym wytrącony z równowagi, w jego ruchach było coś takiego jakby przygotowywał ostateczny gest przepędzenia mnie ze swego domu.
Od razu po powrocie z wizyty od tatusia, próbowałem rozmawiać o tym samym z mamą. Niestety, jej rozumowanie było podobne do ojcowskiego, podobne do tego, z jakim spotkałbym się w większości domów, gdybym był tam dwudziestoletnim synem. Dopiero kiedy wybiegłem z mieszkania, by wrócić z pączkami, kiedy na stole zapaliłem świeczkę, i włączyłem muzykę jej ulubionego Jeana Michel Jarre’a - powoli udawało się cokolwiek jej uzmysławiać. – Między innymi przypomniałem jej o wynikających z mojego charakteru nieprzyjemnych historiach, a było ich kilka, jak również gadałem o ideologii surrealistów, o moich najbliższych życiowych planach itd. itd - gadałem tak przez godzinę, aż wreszcie zmęczony zapytałem wprost - czy woli mnie żywym, czy martwym? Rosnąca cisza w wyrazie jej twarzy pozwalała przypuszczać, że daje za wygraną. Jej oczy zachodziły wilgocią, aż w całkowicie już mokrych oczach ujrzałem nie tylko zrozumienie, lecz przede wszystkim matczyną miłość. Chyba w końcu wyobraziła sobie... - bo bardzo nalegałem by wyobraziła sobie, jak zamiast listu ode mnie z załączonym zaproszeniem na przysięgę, dostaje telegram od dowódcy jednostki, w którym prosi się ją o niezwłoczne odebranie zafoliowanych zwłok syna. W końcu powiedziała upragnione: Rób Co Chcesz.

Opublikowano

Wyśmienite.....

ale kilka drobnych uwag....

momentami, na chwilę siada styl.

1) nauczycielka od plastyki...- kompletnie nie pasuje do reszty, a jeśli to istotna myśl, to napisz to tak, żeby pasowało do murarzy każących mu śpiewać. Niewiem np, głupia pinda z akwarelami albo coś takiego ,

2) od tatusia (wczesniej jest Ojcem) wiem, ze to ironiczne ale nie wyszło,

, wróciłem z pączkami (ZGROZA!), puscilem jej ulubionego Jean Micheala Jarra , to nie pasuje do reszty....


KOncowa moja myśl.

Sir Charles powiedział kiedyś coś takiego: Mój ojciec nauczył mnie Literatury, kazał mi cierpieć bez powodu...

Bez cierpienia, potrzeby uczuć, która w nas wszystkich siedzi nei napisalibyśmy nic kolego !

p.s . Zawodowy żołnierz z Gryfic? mam nadzieję, że to fikcja literacka, bo jesli nie , mógłby być przypadkiem moim trepem z syfu....Mrzeżyno 2003/2004 heheheh

Pozdrawiam serdecznie...bardzo mi się podobało...

Opublikowano

Nie pasuje ci Piotrze nauczycielka od plastyki, skoro tak - zmienię ją na zgrabną babeczkę od plastyki (może być?), którą spotkam np w 12 części dziennika na jakichś baletach i z którą... :))

W rzeczywistości mój ojciec był dla mnie zawsze tatusiem, nigdy inaczej nie wolno mi było na niego mówić, tylko w trzeciej osobie: czy tatuś może..., czy tatuś pozwoli... itp. - straszne nieprawdaż, pewnie później o tym również napiszę. Co do twego postulatu w tej sprawie jeszcze pomyślę.

Co do pączków i włączenia mamie jej ulubionej muzyki, to nie rozumiem - co tu jest nie tak? Tym bardziej, że było dokładnie tak, jak to opisałem.

Kiedyś ojciec wspominał o jakimś draniu Rutkowskim, i chyba było to po wizycie w jednostce w Mrzeżynie. Patrz Piotrze jaki ten świat mały :))
Również pozdrawiam

Opublikowano

co jest nie tak z pączkami? hahahahah

No jest słodkie, i cholernie kiczowate, pączki? to jedzą amerykańscy policjanci w kazdym amerykanskim filmie , a w połączeniu z Jarem i spotkaniu z Mamą jest przepierdolone no
( to wogle ma wydzwięk randki)

taki klasyczny przykład spotkania z Ojcem Matką, zbuntowanego, ciekawego bohatera to spotkanie krótkie w pośpiechu, gdzieś na miescie, ... jak mam ci to wytłumaczyć?, nie czujesz tego? prezeczytaj na głos...nie wiem, zrób coś z tym, w koncu jestes pisarzem, piszesz dziennik...

piszesz o kolesiu, który pracuje na budowie a ma artystyczne zdolności, ciekawa postać, ciekawy styl, i nagle moja nauczycielka od plastyki, pączki, tatuś i randka z mamusia przy muzyce z Jarem...no tak nie może być...

argument, że dokładnie tak było w życiu mnie nie przekonuje i wmawiam sobie że tego nie przeczytałem. życie bowiem jest inspiracją każdego pisarza, ale trzeba je afirmować (przekładać na język literatury )
nie można pisać dokładnie tak jak jest, chyba że twoje życie jest dokładnie tak ciekawe, żeby pisać słowo w słowo...ale w to nie wierzę wybacz. Wychodzą potem pączki i randki z mamusią.

Mam nadzieję, że wyraziłem się jasno?

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...