Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z tych tajemnic ciemności
wokół mej osobowości
nie sposób sie uwolnić

trwają jak nuty na pięciolinii
teraz nikt dobra nie uczni

strach sie bać bojaźni
miłości
i przyjaźni

świec płomienie jak fakt z życia ustalać
wódki i wina do kieliszka nalać

a samotność dogoni mnie w myśli
lecz Tobie nich się jasność przyśni.

Opublikowano

więc tak: -ości unikamy jak się da zwłaszcza do rymu, bo żawsze się rymują
Miłości
Ości
dorosłości
cichości
nagości
gości

itd.....

podobnie anie:

skakanie
kochanie
bajanie
dumanie

skakania
kochania
bajania
dumania

chcenia istnienia itd.

podobnie

cacany
kochany
nabazgrany
dodany i -ący

rzreźbiący
donoszący

dalej rymowania bezokoliczników, bo wszystkie powinny się rymować

oczywiście od każdej reguły są wyjątki, a czasem trzeba ich użyć bo inaczej się nie da....

poza tym nie wsztawiamy pustych wersow, to jest takich, które nie niosą treści, a są tylko po to aby rymować, chyba, że umiemy to dobrze maskowac ;o)

jak się zastanowimy to:

ciemności osobowości - nieładnie
teraz nikt dobra nie uczni - niepotrzebne

strach sie bać bojaźni
miłości
i przyjaźni - wbrew pozorom dobre, to zależy od kontekstu, należy to stosować jako zamierzone łamanie rytmu, idzie ku melodyce prostej, ludowej vide Kasprowicz.

ustalać - nalać - nikt tego nie strawi, poza tym, tak na marginesie o alkoholu młodym - źle wychodzi.... bo nie wiedzą jeszcze do czego służy, po prostu sie nim upijają niesmacznie...

a samotność dogoni mnie w myśli
lecz Tobie niech się jasność przyśni. - zakończenie wiersza pozostaje czytającemu w pamięci, tak więc tu staramy się dać coś jak myśl godną zapamiętania, tu jest banalne pożegnanie.

samo "a samotność dogoni mnie w myśli" jest warte zastanowienia i takie zawieszenie i niedomówienie można rzucić, zamiast jakiejś mądrośći, takie ruszenie umysłu odbiorcy, niech się martwi.... (coś jak "klaśnięcie jednej dłoni", a co to u diabła jest?)...


zostało:

Z tych tajemnic
(jak chczesz to coś o tych tajemnicach, ale niekoniecznie)
nie sposób sie uwolnić

trwają jak nuty na pięciolinii

(tu może coś brakuje)

strach sie bać bojaźni
miłości
i przyjaźni

(tu jeszcze czegoś brakuje)
a samotność dogoni mnie w myśli...


wokół tego warto coś zbudować.... tak więc główka ci pracuje i to wróży na tyle, że być może warto będzie cię poczytać, jak będzie dalej pracować i kółeczka zaczną się układać.......

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jakoś nikt nie przeczytał tego wiersza ze zrozumieniem i z wyczuciem tematu. Według mnie ten tekst to mistrzowska próba wczucia się psychologicznego w percepcję ukochanego zwierzaka, którego już nie ma. Rzeczy zwyczajne, przeniesione do rzeczywistości wspomnień, w Twoim wierszu stają się na nowo żywe.
    • @Berenika97 'W modlitwie lepiej mieć serce bez słów niż słowa bez serca'. Pozdrawiam. 
    • @infelia Małobajkowe strachy dla banana na twarzy:)) Mogę się mylić ale mnie rozbawiło (bez urazy), pozdrawiam. 
    • nisko słońce nisko    nad krainą wygasłych wulkanów  delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza  które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom  ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy   zbudowane z kamieni  zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz    psia krew    aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości   żywicą         
    • Za górami, za lasami, w odległej Besarabii, W miasteczku, którego wielkość łatwo Zmierzyć trzema rzutami beretem z antenką I dodatkowym pchnięciem gumowcem,   Kudłaty upiór z paszczą lwa i końskim ogonem Wdarł się przez lufcik do kuchni i zeżarł Z lodówki zimne nóżki, mlasnął śliniąc się, Jak na potwora przystało, ozorem brew wygładził.   Cichcem wczołgał się do sypialni, a tam Spod kołdry wystawała taka smaczna, Przez nikogo niepilnowana, zimna stopa śpiocha Chrup, chrup, chrup; nos nieszczęśnika   Połknął niczym grzybka w occie, a ucho Żuł długo w gębie, gdyż było z miodem. Nim rozerwał szponami żebra, by wydrzeć serce I litrami krwi zaspokoić wielkie pragnienie,   Dostrzegł na szyi ślad kłów wampira, a w ustach Wizytówkę: „Vlad Dracula – hematolog” Skulił się zasmucony wilkołak w kącie, Dłubiąc w nosie i gryząc pazury u stóp.   „Co za pech, nasi tu byli, czas zmykać.” Na klatce schodowej minął czarownicę Z kotem na ramieniu, która skinęła Łysą głową i potrząsnęła workiem kości.   Przed blokiem nie zastał taksówki, lecz karawan Z kostuchą na szybie, a obok stali złodzieje zwłok W czarnych kubrakach i o strasznych ślepiach. Na strychu w opuszczonym domu, swoim lokum,   Puścił łezkę z oka i chwycił się za głowę. Zamiast straszyć, wyć po nocach, aż ludkom W majtach gumy pękną i włosy wypadną, Sam zamyka oczy, nie chcąc patrzeć na ten   Okrutny świat, i załkał: „Potwór na potworze! Dzieci wzajemnie mordują się na podwórkach. Chłop wiesza babę, baba tasakiem tnie chłopa. Płody w beczkach pływają w nurtach rzeki.   Ech, bajkowy upiór jest niczym w porównaniu Z ludzką krwawą bestią, strach nad strachy.” Nosem pociągnął kąsacz tylko, serce ostatni raz Zabiło i ze strapienia wyzionął ducha.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...