Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Miastu i pokoleniu
Kasandryczny ton nawet mnie kręci
Siedzę na rynku
Podcienie domy dzwon
Turystów nęci

Urodzony pod koniec oblężenia
Wyuczony
Przeciw propagandzie
Milczeć, gdy trzeba
Uderzać w serce

Miało tak trwać do końca dni
Życiem do wewnątrz
Banałem na zewnątrz
Oklaskom hasłom sam w poniewierce

Spokojny kelner podaje mi amforę
(siedmiogwiazdkową, bez żadnej przenośni)
A ja myślę

To mi zostało, naprzeciw miastu i pokoleniu
(O niezła panienka zgrabna gust)
Ważenie słów szukanie sensów
Zdrajcom na biada
Miasto to ja?
Ocaleni ku jakiej przyszłości

Jeśli coś pęknie
W murach jeden raz
Odwróci się od swej historii
I kultury?

Przeszły dziewczęta
Słońcem radosne
Gwarno tu dzisiaj
Ruch

Pójdę na miasto
Zieleń wiosenna
Ja wasz
Anioł-duch.....

Opublikowano

A więc dopowiada pan do tematyki "oblężenia", szacuneczek:)
Jest tu z czego zaczerpnąć, nie zaprzeczę. Sądzę jednak, że dosłowności
w rodzaju tych z o panience i kręceniu są niepotrzebne, albo należy
je jednak dopasować do stylistyki pozostałych wersów.
Na razie tyle. Poczekam na innych:)

Opublikowano

tak z pana Cogito chciałem dodać jeszcze humoru (oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz), ale chyba przesadziłem, smak - (ta siedmiogwiazdkowa metaxa) to tak pod "potęgę smaku", wiem, pierwsze koty za płoty z tym tematem, ale mnie ruszył, czekam też.....

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...