Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gdzies tam za oceanem terazniejszosci
Z kazdym dniem blizej tu, niz tam
Trwa bo cudza nadzieja jest jej glosem

Niby odporna na gre pozorow
Obojetna na pokusy snu
Lecz niezdolna do udawania
Wystarczy przyjrzec sie

Nawet niewidomy w najciemniejsza noc roku ujrzy jej cien
Cien pelen tesknoty
Cien wypelniony marnymi marzeniama przeszlosci
Cien niespelnionego snu

Pokoj Luster jest jej kryjowka
Twarda, lecz krucha
Zaplakana, lecz usmiechnieta
Cala, lecz dawno rozdarta na dwa
Zyjaca, lecz dawno pochowana

Dopoki smierc je nie rozlaczy
Bedzie trwac w towarzystwie najblizszej przyjaciolki,
Czekajacej tuz za oknem: Pani Wolnosci,
Lecz tej wierna niewolnica jest samotnosc
I tak tu, a nie tam, w gronie dwoch nierozlacznych przyjaciolek trwa

Sen jak diament z pozoru wspanialy
Lecz nic nie wart bo tu, nie tam
Zatopic sie w akwarium snu,
Czy plynac ku rzeczywistosci?

[sub]Tekst był edytowany przez Eliza dnia 21-12-2003 04:00.[/sub]

Opublikowano

Brak polskich liter jestem w stanie doskonale zrozumieć - problemy tak zwane techniczne. Błędy ortograficzne natomiast przekraczają moje skromne zdolności pojęcia. To już zaczyna być nudne, tendencyjne i wręcz ostentacyjne na tej stronie. Przestaję nawet rozważać komentowanie wierszy z błędami.

Pozdrawiam
m.

Opublikowano

Bardzo przepraszam za bledy ortograficzne ale tak juz jest jak sie mieszka za dlugo za granica bez licznej grupy polskich znajomych. Pozatym mnie sie zawsze wydawalo ze tresc jest tu do oceniania najwaznejsza. Takze bardzo bym prosila o ocene tresci nie ortografi. Ale i tak postaram sie ja poprawic i bede pamietac o tym na przyszlosc.

[sub]Tekst był edytowany przez Eliza dnia 21-12-2003 04:06.[/sub]

Opublikowano

Pani Elizo, moim zdaniem sprawa wygląda mniej więcej tak.

Treść, jak w każdym wierszu „konfesjonalnym”, moim zdaniem nie nadaje się na temat dyskusji. To Pani uczucia i nikt ich nie zakwestionuje. Natomiast przydałoby się popracować nad formą przekazu tych uczuć, aby czytelnik mógł współ-czuć, pochodzić w butach podmiotu lirycznego i zwyczajnie – zaciekawić się przekazem. Przede wszystkim proszę zwrócić uwagę na przegadanie – po pierwsze powtórzenia, które nie są konieczne (wprowadzają element przewidywalności a więc znużenia i nie biorą pod uwagę inteligencji czytającego) oraz na opisowość (np. „Nawet niewidomy w najciemniejszą noc roku”) którą źle czyta się w wierszu; poezja stara się wynajdywać nowe porównania, zestawienia obrazów, zaskakujące i (zależnie od potrzeby) precyzyjne lub wieloznaczne mariaże słów. Tutaj natomiast znajduje się wiele potocznych sformułowań i porównań, jak przytoczony już „niewidomy...”, czy „najbliższa przyjaciółka”.
Kolejną sprawą jest interpunkcja. Proszę postarać się zachować konsekwencję – wszystko albo nic. Bo tak to przecinki są gdzieniegdzie, kropek brak, duże litery co prawda zaczynają wersy, ale i zdarzają się w środku, przy czym te na początkach wersów błędnie sugerują ich odrębność znaczeniową – chaos. Wyrzeczenie się interpunkcji w ogóle ma swoje zalety ale jest też wyższą szkołą jazdy – pozostawia margines interpretacji czytelnikowi, pomaga w zachowaniu w tekście więcej niż jednego dna oraz umożliwia ciekawe skoki myślowe, ale jednocześnie wymusza bardzo precyzyjny dobór słów. Swoją drogą jest to dobre ćwiczenie. Jeśli, czytając swój tekst, czuje Pani potrzebę wstawienia przecinka, może to oznaczać, że wiersz powinien wrócić pod hebel.

Mnie osobiście rażą duże litery w zwrotach (Pani Wolność), brzmią mi pretensjonalnie i trącają protezą nastroju. Ale to mnie, więc to najlżejsze moje "ale" :)

Na specjalne życzenie rzetelna krytyka od absolutnie nierzetelnego krytyka :)

Jeszcze słówko. Pisanie dobrej poezji w języku, z którym ma się nikły kontakt jest bardzo trudne, jeśli nie niewykonalne. Proszę rozważyć dwie opcje. Albo czytać (dużo!!!) po polsku, albo zacząć pisać po angielsku. Angielski to zupełnie inny język, ma inne możliwości, niemniej jest nieprawdopodobnie giętki, plastyczny i wdzięczny. Ale to wciąż inna bajka. Przetłumaczyłam kiedyś kilka swoich wierszy (na potrzeby pewnego Szkota) dowodząc tym niezbicie, że zamiast tłumaczyć, powinnam je po prostu napisać – inaczej, innymi środkami wyrazu, innymi obrazami i metaforami, innym rytmem i dźwięcznością: innym językiem po prostu.

Tragicznie nie jest. Proszę się nie zrażać, tylko pracować, pracować i jeszcze raz pracować :)

pozdrawiam
m.




[sub]Tekst był edytowany przez magda dnia 22-12-2003 03:58.[/sub]

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wszechświat

       

      Nikt nie wie czy istnieje jeden wielki wszechświat, czy może też istnieją jakieś wszechświaty równoległe. Ten widzialny wszechświat jest jeden: miliardy galaktyk, tryliony gwiazd... . A wiele gwiazd ma własne układy planet. Czy zatem jest możliwe to, iż jeszcze gdzieś istnieje życie podobne w formie do tego, jakie znamy? Jeden z pierwszych badaczy wszechświata już w okresie renesansu rzucił oficjalnie taką myśl, że Bóg mógł stworzyć życie w innym układzie gwiezdno – planetarnym, a był głównie filozofem religii. Obserwował słońce i planety naszego układu gwiezdnego. Był wnikliwym badaczem „nieba”, nieboskłonu czy firmamentu. Od tego wydarzenia upłynęło już sporo czasu i doszło do znacznej ilości odkryć astronomicznych, a jednak wciąż czekamy na „wiadomość” od istniejącego gdzieś tam w kosmosie życia. Jak dotąd nie pojawiły się żadne dane na ten temat, a jedynie niejasne intuicje, domysły, hipotezy oparte o naszą nieokiełznaną fantazję.

       

      Liczące się grono naukowców wysuwa hipotezę, że wszechświat powstał około 13,5 miliarda lat temu skutkiem „wielkiego wybuchu” materii. Podobno od tego momentu stale się rozszerza, aby później się kurczyć. Jeszcze inna hipoteza głosi, iż wszechświat wcale się nie rozszerza i nie kurczy tylko jest stabilny choć w swojej postaci stale zmienny, zmienny pozornie. Alternatywną teorią jest ta mówiąca, że wszechświat powstał na pewnej przestrzeni czasu wynoszącej nie miliardy, nie miliony ale tysiące lat. Może świadczyć o tym nasza planeta, ziemia i inteligentne życie, które na niej powstało. Wszechświat nic o sobie nie wie, natomiast my, ludzie, zamieszkujący planetę wiemy o wszechświecie więcej niż on sam o sobie. Gdyby nie „zasada antropiczna” w ogóle nie byłoby mowy o wszechświecie. Istniałby sobie nie ujęty w żadną dyscyplinę naukową. Zatem gdyby nie istniała stała grawitacja, stała prędkość światła w próżni i tzw. „stała Plancka”, wszechświat by nie istniał, czyli nie istniałaby świadomość o wszechświecie we wszechświecie. I w ten oto sposób myślenia mamy wszechświat godny podziwu, ogromny, wspaniały. Prawdopodobnie dzieło „inteligentnego projektanta”. Warto spojrzeć jeszcze na układ planetarny naszej gwiazdy, słońca i na krążące wokół niego planety różnych rozmiarów i rozmaitej materii. Choć tak bardzo różniące się od siebie planety, każda odgrywa ważką rolę w układzie planetarnym.

       

      Na przykład Jowisz, który pełni m. in. rolę „pochłaniacza” wszelkich, kosmicznych „śmieci” jest największą kulą gazową i to z tego powodu jego siła przyciągania jest tak wielka. Ma liczne księżyce; na jednym z nich podobno jest woda. Czy to przypadek, że pełni on rolę takiego „odkurzacza” i pozwala ziemi na spokojne trwanie, nie niepokojone przez komety, planetoidy i inne „śmieci” kosmiczne. Ziemia... jedyna planeta pełna życia, położona niezbyt blisko słońca i nie za daleko: czyżby też przypadkiem? Czy można policzyć ile gwiazd ma własne układy planetarne, a ile ich nie ma w ogóle? W galaktyce są tryliony gwiazd, a galaktyk mamy trudną do policzenia ilość. Naukowcy skonstruowali nawet specjalne urządzenia emitujące sygnały informacyjne w kosmos, w nadziei, że jakaś inteligentna, obca cywilizacja odpowie na nasze sygnały wysyłane z ziemi. Jak dotąd panuje „grobowa cisza”. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jesteśmy sami w tym ogromnym wszechświecie: żadnych kosmitów ni widu ni słychu. Niektórzy spekulanci popularnonaukowi wysnuwali teorie na temat piramid egipskich czy Płaskowyżu Nasca, tajemniczych „kręgów w zbożu”. I co? I nic... . Nadal ziemia krąży po orbicie samotnie. Jednak wszystko wydaje się mieć jakiś cel, cel ukryty, nieoczywisty, nasuwający się człowiekowi myślącemu. Człowiek, skoro został obdarzony rozumem musi mieć jakiś cel swojej egzystencji we wszechświecie, musi znaleźć odpowiedź na dręczące jego pytanie: po co istnieje? Gdyby życie na ziemi było bezcelowe nie posiadałoby przecież umysłu tak uporczywie domagającego się odpowiedzi na to pytanie.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97Oczywiście przekażę mojej Babci pozdrowienia i informację, że młodzi ludzie są teraz w dobrych rękach - właśnie m.in. Twoich Bereniko97. Bardzo Ci za to dziękuję. Pozdrawiam serdecznie! Jan Jarosław Zieleziński
    • @Berenika97  Bereniko97, jeśli pracujesz z dziećmi i nauczasz je to moje wiersze (wszystkie) możesz używać jak chcesz, przekształcać, uczyć na nich (o ile można w ogóle na nich uczyć - nie mam odpowiednich kompetencji pedagogicznych żeby to oceniać), przekształcać (żeby sami się uczyli jak takie sprawy z sylab konstruować) itd. Ja gdzieś tam przy opisie swojego avatara mam taki wierszyk odnośnie praw autorskich i co i jak z wierszykami gdyby ktoś je chciał wykorzystać, ale uważam że prawo autorskie nie do końca jest dobrze sformułowane. Tzn. moje podejście do tego jest takie (podkreślam, że chodzi tu o moje utwory choć fajnie by było, żeby po prostu tak ono działało), że każdy twórca poczuje się miło kiedy wspomni się o nim wykorzystując całe jego dzieło czy jego część - ja także. Natomiast wierzę w to, że ewolucja (w tym w poezji, w muzyce i ogólnie w działach artystycznych) następuje m.in. lub nawet przede wszystkich przez naśladowanie, a więc... POWIELANIE wzorców od tych co robią to jako tako dobrze, albo i są mistrzami. Zmierzam do tego, że nie powinno się karać młodych twórców tylko za to, że użyją wersu czy dwóch w swoich dziełach i "zapomną" dodać informacji skąd to wzięli (o ile to nie ich autorskie dzieło). Tak kiedyś było i w poezji i w muzyce, że wielokrotnie powielano dobre wzorce i nie zawsze wykonawcy byli na tyle uczciwi i mili, żeby o tym wspomnieć. To już świadczy o ich uczciwości, ew. o okolicznościach w jakich nastąpiła ta sprawa (być może pośpiech, a później to skorygowali). Moim zdaniem najważniejsze jest, żeby młodzi czerpali dobre wzorce i żeby ROZWIJALI SIĘ TWÓRCZO, a resztę jakoś tam się ogarnie. ;) W każdym razie wymowny wierszyk o którym mowa (ale który należy DLA UCZNIÓW TRAKTOWAĆ "Z PRZYMRÓŻENIEM OKA" ) leci tak:

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Osobiście będę zaszczycony jeśli dzieci kiedykolwiek by tam w szkole czy na innych uroczystościach deklamowały moje wierszyki, a jeszcze bardziej gdyby któreś z nich powiedziało:"(...) a bo taki jeden J.J.Zielezinski mnie natchnął i dzięki niemu coś tam się nauczyłem (...)" - myślę, że po cichu każdy z nas tutaj poetów o czymś podobnym marzy... ;)
    • @jjzielezinski   Dziękuję za te słowa! Ten "reporterski" styl, o którym mówisz, to moim zdaniem jego największa siła - czytając, czuję się właśnie jak uczestnik, nie jak obserwator z oddali. Sabaton robi naprawdę kolosalną robotę - łączą historię z muzyką w sposób, który trafia do ludzi, którzy może nigdy nie sięgnęliby po książkę. Co do niezaproszenia Polskiego Dywizjonu - to wstydliwa historia, która przez lata była zamiatana pod dywan. Dobrze, że ktoś o tym pisze. Pozdrawiam. 
    • @Łukasz Wiesław Jasiński   Bardzo panu dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...