Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Poprowadzona kompozycją Straussa
para tancerzy na pustym parkiecie
wiruje na trzy, niosą ich w rytm walca
porywy westchnień.

Czas zwolnił biegu, jedynie muzyką
rozbrzmiała rzeka pełna magii, czarów.
Płynące dźwięki całym ciałem słyszą
spleceni w tańcu.

Nic nie istnieje, zatarły rys ściany,
uśmiech i oczy będąc całym światem,
wymową dłoni promyk szczęścia słaby
wplotły w toń marzeń.

Opublikowano

Jimmy, komu się poprzejadało? Co Ty wiesz o muzyce?
Myślę, że jesteś młody, dlatego tak uważasz. To jest taniec z gwiazdami, a nie dyskoteka.
Leszku, jak dla mnie uroczy klimat. Jak bym tam była.
pozdrawiam ciepło

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację jak wielu młodych może zobaczyć w tańcu z gwiazdami, to taniec klasyczny ma swoją niepowtarzalną i nigdy nie mijającą urodę. Pozdrawiam Leszek :)
Opublikowano

Metaforyka też jak z epoki Straussa. Mam wrażenie, że horyzonty językowe wiersza są zbyt wąskie. No bo "porywy westchnień", "rozbrzmiała rzeka pełna magii, czarów" czy "toń marzeń" to wszystko banały. Dla mnie wiersz jest słaby, bo jest po prostu mało oryginalny. Ma ładny rytm i niezłe rymy - ale pada na gruncie użytego w nim języka.

Pozdrawiam ciepło,
Michał

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   Wiersz operuje językiem mechaniki, by opisać stan po przekroczeniu granic intymności. Ściany ustępują wolniej, niż powinny, mechanizm trzeszczy, a nakładające się na siebie przestrzenie tworzą niebezpieczną szczelinę. W efekcie powstaje pusty, ciężki stan – pustość, w której nie ma już czego zamykać.   Peel będący zarazem jednym z bohaterów lirycznych jawi się jako obserwator i chwilowy uczestnik (choć w pewnym momencie dzieje się wszystko już poza nimi, zamieniając w sam ruch). Drugi byt jest z kolei przedstawiony jako element zgrzytliwy i nieelastyczny – przypomina zepsuty mechanizm, z którego zniknęła pierwotna intencja, ustępując miejsca bezwzględnemu ciśnieniu.   Stan ten prowadzi do ciekawego wniosku – braku możliwości otwarcia czegokolwiek. Po co otwierać, skoro tam nic nie ma, a byt jest nieelastyczny i szczelina jeszcze i tak nie zamknięta?   FE NO ME NAL NE!    
    • Bo nic tak nie myli jak zmysły. Poezja muśnięta prowokacją :)   pozdrawiam. 
    • @Berenika97 ... odbiera spokój i ciszę ... i próbuje dobrać się  do duszy.
    • mój głos nie jest już głosem staje się szczeliną z której wypadają głoski   słowa jakby wyssało z nich powietrze wracają głuchym podmuchem po nim próżnią   światy się nie zamykają one zarastają błoną   to nie zapadanie to smakowanie pustki   otchłań wzywa po imionach lecz to nie imiona tylko pnącza po nich porusza się śmierć niezgrabnie liście strąca
    • @Migrena Czytam Twój wiersz i czuję ten nacisk, o którym piszesz ale przyszła mi jedna myśl, cicha, nie na przekór może to miejsce w którym „nic nie powinno być” jest właśnie tym miejscem, które długo było puste i kiedy coś wreszcie do niego trafia, ciało nie rozpoznaje tego od razu jako obecności tylko jako ciśnienie jakby coś wracało tam gdzie wcześniej nie miało prawa istnieć.   Dla mnie to nie brzmi jak nadmiar tylko jak bardzo precyzyjne trafienie tak dokładne, że aż trudno je pomieścić od razu. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...