Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"Miłość jest najwyższym
sensem istnienia."
Ernest Hemingway

miłość
jak obce to słowo
niczym śnieg za kołnierzem
idę przed siebie z tym

co niegdyś uważałem za
serce dziś to tylko
strzępy nadżarte
rdzą

nadal trzymam twoją
dłoń gdy zasypiam
jak stracony poganin
wierny swemu wyznaniu

tylko teraz już inaczej
gdy w tedy- pusto
w marzeniach
to już nie to życie

Opublikowano

czyżby ktoś się rozczarował?no cóż to jest życie i tak bywa.w zasadzie nie podchodzą mi wiersze związane z miłością ale samego coś mnie dzisiaj naszło więc jestem na tak z jednego powodu ,przedstawił pan po prostu życiową prawdę-niewiem czy pańską-ale prawdę!

pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Co do formy to musze się zgodzić. Ale panie Macieju wątki stare jak świat a nadal aktualne pomimo upływu czasu. Nie da się nie pisać o czymś, co zmienia człowieka. Formę postaram się poprawić. Ale przy wątkach zostanę.
Pozdrawiam!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.







Sam nie wiem panie Jimmy.
Sentencja jest prawdą a mój wiersz to moja opinia. Jak sam zauważyłeś i sentencja i wiersz są podobne. Więc jest tu może po to by porównać moje zdanie ze zdaniem Hemingway’a. On napisał to trochę prościej. W jednym zdaniu. Ja musiałem napisać cały wiersz.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.






Domyślałem się, że będzie pan na nie panie Michale. Mimo pewnych niesnasek między nami cieszę się z pańskiej szczerej opinii na temat mojego wiersza. Mam nadzieję, że zawsze będzie pan skory do komentowania moich wierszy. Proszę jednak o rozbudowanie krytyki abym mógł się nią kierować. Dziękuje z góry.
Pozdrawiam
Opublikowano

miłość - sama częstotliwośc używania tego słowa mnie odrzuca
jak obce to słowo - tutaj logika - jeżeli obce, to ciężko o nim pisac
niczym śnieg za kołnierzem - porównanie błędne - każdy prawie miał ten śnieg za kolnierzem
idę przed siebie z tym - czy rzeczywiście się idzie z tym śniegiem za kołniezrem dalej ?

a tak:
miłośc - słowo
niczym snieg za kołnierzem
zatrzymuje i gryzie

co niegdyś uważałem za
serce dziś to tylko
strzępy nadżarte
rdzą - to wbrew biologi :)

druga propozycja
co niegdyś uważałem za serce
zmienilo sie w strzępy
podarte i kruche

nadal trzymam twoją
dłoń gdy zasypiam - to jest juz zbyt banalne
jak stracony poganin - porównanie niezbyt własciwe - poganin tez wierzy
wierny swemu wyznaniu - no właśnie

tylko teraz już inaczej
gdy w tedy- pusto
w marzeniach
to już nie to życie

Tyle, bo własnie musze zmykac... Ale właśnie -unikac nie tematu, ale powtórzeń, związanych z podobna produkcją...

Opublikowano

zacznijmy od tytułu: Nie kochasz mnie - bardziej tandetnie i dosłownie nie można zacząć, naprawdę. Wiem jak jest na początku poetyckiej drogi, ale nauka powinna zaczynać się właśnie od tytułu. Czytam go sobie i myślę - kolejny gniot, już wiem czego się mogę spodziewać itd.


miłość - tego słowa to powinni zakazać młodym poetom
jak obce to słowo
niczym śnieg za kołnierzem - niesmaczne porównanie, zwłaszcza do takiego uczucia jak miłość (choćby nieszczęśliwa)
idę przed siebie z tym

co niegdyś uważałem za
serce dziś to tylko - "serce" :/ jak strzępy mogą być nadżarte rdzą? to nielogiczne; w ogóle nie pasuje ten fragment.
strzępy nadżarte
rdzą

nadal trzymam twoją
dłoń gdy zasypiam
jak stracony poganin
wierny swemu wyznaniu - "swojemu" raczej będzie lepiej

tylko teraz już inaczej
gdy w tedy- pusto "w tedy"? wtedy, chyba...
w marzeniach - marzenie, i znów słowo zakazane, w dodatku położone na następnej błyszczącej tacy
to już nie to życie


nie oceniam Twoich uczuć tylko wiersz, a on jest po prostu słaby. stoi sobie taka tacka słów, przeczytałem parę razy, zaraz zapomnę. o miłości można ładnie, co zresztą niedawno udowodniły niektóre osoby (konkurs jakiś był), więc radzę zajrzeć, zapoznać sie z lekturą, sądzę, że będzie to dobre "przetarcie" przed kolejnymi tworami.

jedyne co mogę napisać to, żebyś unikał dosłowności, słów, które poprzez lawinę wierszy stały się tak kiczowate i niestrawne oraz nieumiejętnie używane, że po prostu zgroza.
nie podoba mi się.

ale powodzenia życzę w przysłości,
początki zawsze są trudne

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Jacek_Suchowicz.. za Bereniką.. taś myślę i na szczęście nie pali się już wszędzie.. uff.. jaka ulga. Pozdrawiam z kostką czekoladki.. to lepsze... :)
    • Dotykiem błękitu malujesz lazur nieba. Spojrzeniem pieścisz iskry wspólnych chwil. Oddechem kołyszesz do snu nasze pragnienia. Jak orły szybujemy daleko...hen... Za horyzontem nasza wyspa marzeń. Szczęśliwa przystań motyli barwnych snów. A uśmiech twój niewinny zamykam spiesznie w dłoni. W małej szkatułce wspomnień zachowam zapach róż.   Autor fotografii: M. Lewandowska

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @bazyl_prost bardzo ładnie, na jagody nie mogę wybielam zęby aktualnie
    • @Jacek_Suchowicz... dziękuję za kolejną strofkę... :) dobre lodziki chętnie skosztuję wybiorę "dlaSię" całe wiadro........ ; ) a żagle z wnukiem na Mazurach już Was zapraszam na...  Kisajno     @Berenika97... ok. nie ma sprawy... :)   @Wiechu J. K.... cyt. Igraszki dzieci pod kołdrą. Piękne to były czasy dzieciństwa i również tamte kołdrowe. :)))                              Ano... były...:) ale są wspomnienia, niech pamięć działa..;)   Dziękuję Wam.. pozdrawiam.    
    • To bardzo nierówne elementy. Każdy jest inny, a jednak są powtarzalne. Jak z tego zbioru zbudować siebie? Całkiem nowa budowla ma stanowić kombinację przechodzonych to tu, to tam założeń, sprawdzonych tylko w określonych warunkach czyjegoś życia.   - Nie jest mi do twarzy w twoim kolorze włosów, dlaczego mam się do ciebie upodobnić.  Być może moja twarz nigdy się nie zmieni, na tyle żeby do niego pasować. Mogę chodzić zła, wytrącona z równowagi. Mogę w takiej odsłonie, nie rozumieć swojego okropnego samopoczucia. Nie moje to przecież!   To nie jest pojedynczy przypadek. Człowiek nie ma jak się z tego gąszczu przykładów wyrwać. Czasami czuje się tak, jakby w ogromnej szafie przechowywał gotowe do użycia w dowolnej chwili dnia lub nocy przykłady. Całe życie ma tym zagracone. Każda jedna propozycja zajmuje przestrzeń, niby małą, niby schowaną w kącie, a jednak.  Wszystko co wypróbowane, co zadziałało komuś, co nie zadziałało komuś, co może zadziała komuś innemu, leży na ekranie, leży w książkach, leży w sąsiadach, leży w autobusie, w skrzynce pocztowej, w rachunku, w i w. Nie wiadomo czy istnieje jakieś zachowanie, pogląd, jakaś myśl… której jeszcze nikt nie miał, jakiś element całkiem nowy, kształt jakiego nie wydedukowano, pozycja nie mieszcząca się w przykładach.   - Idę ulicą i spoglądam na ciebie, zastanawiam się czy ty też tak masz?  Czy przełączasz się wiele razy dziennie. Do kawy, do rozmowy, do snu… do wciąż nowych spostrzeżeń, zbudowanych ze skostniałych materiałów. Czy jesteś jak iskra przeskakująca pomiędzy ścieżkami?    Przykłady wciąż poruszają się w niedalekiej odległości, w różnych pozach, różnej zaznawszy dojrzałości czasowej, mruczą swoje autoreklamy, przypominają o swoim istnieniu. Wdzierają się coraz mniej brutalnie, bo i siły fizycznej człowiekowi ubywa, a nadal mimo wieku nie posiadł specjalistycznych narzędzi na złożenie w całość połamanych, nie swoich, a może i swoich planów. Ma niewiele, bo raptem śrubokręt płaski, transparentny klej i gips budowlany… miks do samoobrony, czyli przykład noszony z pokolenia na pokolenie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...