Regina Misztela Opublikowano 10 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Marca 2006 nakarmisz ze mną ptaki w tej samej geograficznej rzecze. Zrobisz to, kiedy moja prawa pierś ułoży się wygodnie na wschodniej półkuli. Takiego cię widzę, z długimi palcami w gorącym serniku i ja tam jestem zanurzona twarzą w rodzynkach, naszych słodkich rodzynkach, gryzionych zawsze o godzinie 15:00. Mokre usta i tłuszcz. Na podłodze dwie różne kobiety klęczą, dłonie machają ścierką, a idź, idź, w diabli , do salonu. Zakalec. Właśnie o nim chcę rozmawiać z pośladkami na oknie. Któregoś dnia zdziwię się i ty się zdziwisz, że świat jest za ciasny na wiatraki i stare panny. Że mnie chociaż polubisz. Rodzynki. Kraków 9.03.2006
M._Krzywak Opublikowano 10 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 10 Marca 2006 Regino - oscylujesz w takiej tematyce, hm, dalekiej przynajmniej mnie. Ja podziwiam styl pisania, ale treśc mówi o kimś odległym, czega np. odbiorca nie musi czuc. Jednak mam wrażenie, że bądą osoby, które wczują się w ten świat. Bo wiersz jest niezły. Pozdrawiam serdecznie.
Roman Bezet Opublikowano 10 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 10 Marca 2006 Oczywiście jaja sobie robisz. Ale nie do końca wytrzymujesz, bo czasem Cię zanosi na liryczne żale ;D "pośladki na oknie"?! Cholera, przecież Ty za oknem masz klasztor kapucynów!!! :D dyg b
Stefan_Rewiński Opublikowano 10 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 10 Marca 2006 Plus dla Bezeta! i dla Reginy! i dla Krzywaka!
Agnes Opublikowano 10 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 10 Marca 2006 rozrzuceni jak rodzynki w cieście:))) możnaby ten wiersz zrobic na dwa sposoby, albo totalne jaja, albo totalnie poważnie, jednak tu mamy taki "miszmasz", co nie do konca, ale jednak na plus:) pozdr. a
Oscar Dziki Opublikowano 10 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 10 Marca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. no rodzynki.
Regina Misztela Opublikowano 10 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Marca 2006 to nie jest śmieszne - szukam męża;) Reginka
Regina Misztela Opublikowano 10 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Marca 2006 Oscar - dwie różne po to dwie matki, chodzi o to, że abstrakcyjnie mówię o jakimś tam miejscu w świecie, gdzie ktoś będzie chciał o tej samej godzinie karmić ptaki, że będzie lubił sernik, że jego matka i moja tak samo będą reagowały,jak będziemy skradać się do kuchni i podkradać rodzynki. Analizujesz wiersz tak, że z żadnego nic by nie zostało. ;) ale to te uprzedzenia. :) Zwykła codzieność i zwykłe marzenia, nie każdy wers musi być filozoficznym traktatem, podejrzewam, że takowego nigdy nie będę w stanie napisać, bo będzie to ciężki i niestrawny wiersz Reginka
Regina Misztela Opublikowano 10 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Marca 2006 ale mam jeszcze dom w Tychach ( hmmm i widok na cmentarz) aaa bo ja się patrzę w okno i myślę, że ktoś też tak patrzy panie BEZECIE i mnie kocha, nie wiedząc, że ja to ja, ot dziewczynka:) Regina
Witold Marek Opublikowano 10 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 10 Marca 2006 Przecież to wypisz wymaluj (słowem) Matisse! Do tego stopnia dekoracyjny, że tragikomiczny. Wy źle o tych pośladkach? No to rzućcie okiem na jego obrazy, na szkice. Tekst jest nieomal punktowo gorzko-słodki, rzadko spotykana naoczna z i a r n i s t o ś ć wiersza. Nie wiem jeszcze, na ile to zbieg okoliczności, a na ile zabieg. Oczywiście braku kontroli też trudno nie zauważyć. Może kiedyś Ktoś przytnie :) Pozdrawiam.
Arkadiusz Nieśmiertelny Opublikowano 11 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 11 Marca 2006 Ale po co ten uśmieszek przy tytule... wiersz mnie nie rozbawił, odebrałem go na poważnie. pozdrawiam /Arek
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się