Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zdziwieni miłością
która ich spotkała
za rogiem życia
Ze strachem trwają
każdej nocy i dnia
W przekonaniu -
taka miłość nie mogła
im się trafić ,
taka miłość nie trafia
się nigdy – ona
jest tylko dla
swoich wybranych
oni takimi nie są,
W to uwierzyła -
pospolita kobieta
a on wraz z nią.


Noe-Gd Gdańsk.9.03.2006/13.05 [email protected]

  • Odpowiedzi 50
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zdążyć Uciec

Słowa o miłości
wziąłem z sufitu
uwierzyłaś wiarą
czystą i zupełną.

Nie wyznałem prawdy
doprawdy, nie wyznałem!
Nawet wtedy ,gdy konałaś
przywalona sufitem.

Uciekłem ze wstydem -
pani z warsu patrzyła
twoimi oczyma i robiła
kanapki takie jak ty.

Obudziło mnie takie samo
trzeszczenie sufitu -
uciekałem jak poprzednio,
pani z warsu nadal spała.


Noe-Gd Gdańsk 9.03.2006/13.24/ [email protected]

Opublikowano

Zgliszcza

Wypalone wnętrze
rymuje wersy-
zgliszcza miasta
dźwigną mury

Serce zawiedzione
skona przy wierszu
- miasto spalone
jutro odżyje

Umysł strawiony
porzuca myśli plony
- ulice wymarłe
usłyszą - żyję!

Domy dźwigniesz
z każdego upadku-
nadzieję zabijesz
a wiarę zrujnujesz.


Noe-gd Gdańsk 9.03.2006 [email protected]

Opublikowano

to niewiarygodne jak kiepskie wiersze piszesz. przez to że nie masz gustu i to co piszesz ci sie podoba nie rozwijasz sie. nie słuchasz uwag. jesteś dla mnie napisem na ścianie, zrobił pierwsze wrazenie, które sie juz nie zmieni.

Opublikowano

i po co tyle naraz, nie lepiej nad jednym przsiąść. z pierwszego i trzeciego coś by było, coś tam świta, ale tak jak by prze dziurkę od klucza. słabiutko.

pozdrawiam

Opublikowano

Nie dorastacie w poezji mi do pięt.Kiedy to pojmiecie? - Tu potrzeba koneserów z ilorazem o wiele wyższym od waszego... Nie piszę dla matołków."Poezję" dla siebie ,znajdziecie u siebie nawzajem...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



i po co się od razu oburzać, jak chcesz publikować to nastaw się na krytykę, nie każdy lubi to samo, zwłaszcza jak wszyscy o tym samym piszą i jeszcze tak samo. Z takim podejściem proszę nie wychodzić z szuflady, bo się Pan tylko ośmiesza. Nikt tu nikogo nie chce mieszać z błotem, a każde rady są cenne i krytyków trzeba szanować, bo to krytyka kieruje sztuką. Poszę to sobie zapamiętać.

pozdrawiam
Opublikowano

zagadnienie poruszane bardzo "palące" - wielu ludzi rzecz. ma z "tym" problem (jak to kiedyś mi jedno dziewcze powiedziało: "no i przez cały czas się zastanaiwalam co z nim nie tak - bo przecież wszyscy fajni faceci są juz zajęci więc skoro on jeszcze nie tzn. że jest jakiś dziwny" (cytat z pamieci :) ) zamist "dziwny" podstawia sie "nieuczciwy" zboczony, chce mnie wykorzystać...
a to tylko wierzchołek... podobno są nawet przypadki że ludzie nie decydują sie na ślub z "ukochanym" bo boją sie że "to nie moze być prawda" i że 'kiedyś los sie odwroci i bede jeszcze bardzeiej nieszczesliwy"...
ehh ciekawy temat (ale rzeka :) )
szkoda ze chujowo napisane :/

Opublikowano

po dłuższej nieobecności postanowiłem sprawdzić co tutaj słychać i nie zawiodłem się , uśmiałem sie do łez , widze też że chyba zasady sie zmieniły
teh fastiwal jednego aktora to ciekawy eksperyment , no i ta pani z warsa, heh cos ostatnio mówili że panie są z Wenus czy ze snikersa
ale może to przez ten dzień kobiet
moze one tak na prawde sa z warsa ;-))

kop

Opublikowano

A dlaczego nie do Z - kawał pięknej, świetnej i rzetelnej poezji - normalnie niemiecka 6 ode mnie!
Piękne wiersze, cudne - zachwyt do tego stopnia, że sikam z zachwytu! Kupuję od razu wszystkie
nawet nie muszę czytać! Łał, albo WoW - kuna fak - jesteś mój Masta, Sensei! Koffam Twoją Poezję!
A może wyślij do jakiegoś wydawnictwa - hicior jak w banku - jutro jesteś w księgarniach!
Będziesz poetą miliarderem i do tego tryskającym geniuszem :PPP

Opublikowano

posłuchaj smok , jesli wy obrze piszecie ,to swiat pełen jest dobrych poetów...niemozliwe ,prawda? - Bo dobra poezja to wyjątki z miliardów ludzi = tandety piszecie. A ja odskoczyłem od was o kilkaset lat,dlatego jestem zjawiskiem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Całkowicie się zgadzam, ale teraz ludzie jakby mniej odporni i niejednemu w / po jednej złej chwili wali się świat. Pozdrawiam
    • @Waldemar_Talar_Talar Nasze życie jest wszystkim, co mamy, a nie jest tylko nasze. Nikt z nas nie zdoła się go dokładnie nauczyć - skoro żyjemy pierwszy raz. Wszystko co nas w nim spotyka jest "przyprawą istnienia", darem - tak cierpienie, jak szczęście. Cieszmy się, że zostaliśmy zaproszeni na tę ucztę... przez Kogoś. Pozdrawiam Serdecznie :-)
    • Molo było niewielkie. Pełne gnilnych glonów,  rozprutych desek  i wymytych przez fale kłód, mających utrzymywać konstrukcję w całości. Czuć było pod gołą stopą  każdą zmianę natężenia wody, każdy silniejszy podmuch wiatru, każdy ruch piasku na dnie. Było mi tu swojsko. Niestabilnie i wrogo. Nawet balustrada była cała we rdzy. Siedziała na niej grupka rybitw. Rozmawiały w ptasim języku, przekrzykując się nawzajem, niczym emerytki osiadłe przez cały dzień na parkowej ławce. Gdy tylko się zbliżyłem ucichły, obrzucając mnie nienawistnym spojrzeniem. Zerwały się do lotu skrzecząc dziko. Rozpostarły swe skrzydła  nad samym lustrem tafli. Dopiero w połowie toni, wzbiły się w nisko osadzone chmury. Zniknęły mi z oczu. Moim żywiołem nie jest woda ani powietrze. Jest nim ogień rozpalający pokłady nieskończonej samotności i odseparowania. Jest nim ziemia. Doskonale zimna i wilgotna. Pokryta mchem, koniczyną i robactwem. Mam nadzieję, że kiedyś mnie przyjmie. Moje zastygłe w śmierci ciało  i bladą, sosnową trumnę. Żaby wesoło rechotały  w przybrzeżnych szuwarach. Czasami ryba wzburzyła wodę, łaknąc w swe skrzela,  dawki ożywczego tlenu. To znów liść zniesiony tu  przez północne podmuchy  osunął się z gracją na falę. Był suchy i martwy a jednak mimo wszystko drwił sobie z tego. Nie zamierzał tonąć. Przeciwnie. Tańczył w tę i z powrotem, próbując się przystosować  do energii i klimatu nowego miejsca. Ważki obsiadły wodne pałki i lilie. Drzemały w cieple sierpniowego upału. Nawet drapieżnikom należał się wolny dzień. Urlop od instynktu zabójcy. Rodzina kaczek podpłynęła bezgłośnie. Zadzierały łepki ku mnie, czekając na porcję suchego chleba. Dla nich to trucizna. A ja nie jestem mordercą. Wyobraziłem sobie siebie w wodzie, patrzącego na Ciebie jak te kaczki. Prosiłbym o koło ratunkowe. Ale dla mnie ratunek to trucizna. Nie potrafię pływać w tej mętnej zupie, którą nazywa się życiem. Utonąłbym na Twoich oczach. Z korzyścią dla obojga. Na plaży opodal zebrał się już mały tłum. Byłaś tam i Ty. Leżałaś na niebieskim kocu, ubrana w piękny dwuczęściowy, biały kostium. Uwielbiasz lato, wodę i słońce. Kochasz życie. Opalanie swych doskonałych krągłości. Błogość zatrzymania chwili relaksu. Kochasz być dopieszczona naturą. Całowana promykami. Muskana letnią bryzą. A mnie dzień boli, nęka, zabija. Wygania mnie w cień, noc  w niespokojny, koszmarny sen. Słońce mnie rani.  Oślepia. Wiatr przynosi podszepty o rychłym końcu. Jak można nie lubić lata? Jak widać. Trupy wolą mgły listopadowe. Przenikliwe, wilgotne zimno. Zamiecie, zawieje i dobrotliwe,  szczere łzy deszczu. Dłonie i stopy kostnieją wtedy na dobre a serce zamiera w piersi. Obiecałem Ci  wieczorny spacer po promenadzie. Kolację, lody i kwiaty. Dla Ciebie te najpiękniejsze. Dla mnie te złe. Są moją obsesją i inspiracją. Piękno które gnije na moich oczach. Wszystko wokół wspaniale gnije, bo życie jest jedynie  skuteczną do bólu trucizną.  
    • Zabrali Ci parasol chociaż pada deszcz potykasz się o krople  które są jak kamienie.    Nie masz siły iść dalej wszystko jest przeciwko  nawet niebo nie pomaga.   Na prawo i lewo rozrzucasz myśli wszędzie ich pełno zaznaczasz nimi swój teren.   Nie będą Cię widzieć i nie usłyszą krzyczysz głośno Twój głos  znika gdzieś w zaroślach.   Tam gdzie kwitną kwiaty podsycasz rośliny swoimi łzami  jesteś jak lód który topnieje.   Czas zatacza koło idziesz razem z nim dlaczego tak daleko i dlaczego nie wracasz.   Krople rosy zamienione w deszcz ogromne jak głazy i twarde jak lód kiedyś stopnieją Ty razem z nimi.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...