Anna_M. Opublikowano 4 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Marca 2006 zupełnie niehoracjańskie środki moich nocy nie wszystkie widać muszą być złote wskazówki na zegarze zastygły powyginane więc teraz ja rzęsami odmierzam czas splatam i rozplatam resztki czarności tuszu nadają mi wydźwięku tak rozmazanego ale przecież ktoś mówił że czas pustki to niezbędny etap
Agnes Opublikowano 4 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 4 Marca 2006 gdy zobaczyłam charakterystyczny zapis: trzy gwiazdki a poźniej nawias, już wiedziałam że to Twój wiersz:) nie pomyliłam się, długie wersy, przemyślane słowa i czas...wiecznie powracający do Twoich prac:) za kazdym razem ujmujesz go jednak inaczej. Dla mnie ten tekst jest bardzo obrazowy, poczułam się jakbym obudziła się w środku nocy...dalej nie zdradzę :) pozdrawiam agnes
Witold Marek Opublikowano 28 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 28 Marca 2006 Nachylają się momentalnie jakieś twory plastyczne Salvadora Dali – ale to tylko tymczasowe pozory, przeganiam. Wolę klasyczniejsze nieekspresyjne ujęcie, osaczanie chwili, próby jej wyjałowienia i wreszcie ręką kobiecą – znieczulenie. I paradoks: ta pustka, nawet przemilczana i omijana jak jakieś tabu, zachowuje się jak... rana. Nie tak znowu wymowna, aby być pewnym tej etapowości, wręcz celowości. „Czarności”, „wydźwięku” – próbowałem naiwnie szukać okrąglejszych określeń, by w końcu przyuważyć w aktualnych istotny element drżenia, rozwarstwienia, dokładania po omacku. Z drugiej strony może warto rozwinąć ów tekst w rozkurcze informacji zwrotnych, w oznaczony bardziej, wyraziściej upływ żywicy. Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się