Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 84
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie o to,
poza tym bardzo mi sie podoba twoja że tak powiem "samowystarczalność" w dyskusji - nigdzie nie napisałem nic o dowodzie czy argumencie - sam sobie to wydumałes a teraz mi udowadniasz - rzeczyiwscie z ciebie filozof :)

ps. a swoją drogą - argument w założeniu ma być dowodem (inaczej po co argumentować?)
Opublikowano

S: Jak chcesz, to mogę ci zapodać takie argumenty na nieistnienie boga, że wyłysiejesz...

K: mnie zapodaj
bo widze zr rzowiazales spor toczony od tys lat - geniusz a taki skromny


W tłumaczeniu: ja stwierdziłem, że znam argumenty, ty stwierdziłeś, że rozwiązałem spór. Gdzie tu związek? Kontrargumenty również znam, ale pierwszeństwo - racjonalne - daję tym pierwszym. I przez to wewnętrznie się z tego sporu wyzwoliłem, ale nie zamierzam do swoich poglądów nikogo przekonywać ani ich narzucać, a tym bardziej traktować ich jako uniwersalne "rozwiązanie sporu toczonego od tysiecy lat". Tyle.

Opublikowano

a najgorsze jest to, ze ty pewnie pojdziesz na filozofie, skonczysz ją, a ze nikt powazny cie nie zatrudni zaczniesz uczyc biednych studentów i bedzie kolejny idiota-wykłądowca któremu sie wydaje ze cos mądrego mowi...

Opublikowano

gratuluję podejścia! z takim szacunkiem dla myśli filozoficznej niewątpliwie zajdziesz wysoko!

miałem kiedyś znajomego, który zwykł mawiać: ci nauczyciele to wszystko wymyślili po to, żeby mieć nas czego uczyć i zgarniać za to forsę. Pewnie sie kiedyś spotkacie.

ja tam się na filozofię raczej nie wybieram - ale na szczęście klaudiusz wie lepiej ode mnie, gdzie będę studiował i co robił. uf.

Opublikowano

DUSZA - nadesłane przez Darka • [email protected]

KIM LUB CZYM JEST DUSZA?



W sprawie tej panuje wielkie zamieszanie. Znaczna cześć ludzi sądzi, że dusza jest w człowieku i po śmierci opuszcza ciało, idąc do nieba, czyśćca albo piekła. Nic dziwnego, że tak mniemają - tak, bowiem, są nauczani w kościołach.

» CO W TEJ SPRAWIE MA DO POWIEDZENIA BIBLIA.
Słowo dusza jest tłumaczeniem hebrajskiego słowa nefesz [נפש] i greckiego psyche; pierwszy raz spotykamy je w Ks. Rodzaju 2:7: „I stał się człowiek dusza żyjącą” Tak oddają ten werset katolickie Biblie: gdańska z 1635 roku oraz księdza Wujka, zredagowana wcześniej (Nowy testament wydano w 1593r., natomiast całość - w 1599r.). Natomiast we współczesnym przekładzie Biblii Tysiąclecia zmieniono słowo dusza na istota żyjąca, lecz już w 1 liście do Koryntian 15:45, który nawiązuje do Rodzaju.2:7, zapomniano usunąć słowo dusza i widnieje tam: „I stał się pierwszy człowiek duszą żyjącą”.

» KOLEJNE WERSETY MÓWIĄCE O DUSZY:
• 1 list Piotra 3:20: „Za dni Noego (...) niewielu, to jest osiem dusz, ocalało przez wodę”. W oryginale występuje w tym miejscu słowo: psy-chai (liczba mnoga od psy-che), i większość polskich przekładów Biblii oddają to greckie słowo jako dusza (Biblia Tysiąclecia, Biblia gdańska, Biblia księdza Romaniuka, księdza Wujka, Przekład Nowego Świata). Jak widać, i co ciekawe, nawet Biblia Tysiąclecia (katolicka - jedna z najbardziej znana i popularna) notuje w tym miejscu słowo dusza.

• Księga Rodzaju 9:5: „Albowiem krwi dusz waszych będę się domagał” (Wujek 1962) – wynika z tego, że dusza posiada krew. Niestety, w Biblii Tysiąclecia pominięto w tym miejscu słowo dusza.

• Jozuego 11:11: „Zabili każdą duszę, która była w niem, ostrzem miecza mordując”. – w tym wersecie czytamy, że dusze dały się zabić, więc są materialne, a nie mają postaci jakiegoś ciała astralnego. W Biblii Tysiąclecia czytamy w tym miejscu: „Nie pozostawili żadnej żywej duszy...”.

• 1 Mojżeszowa (Rodzaju) 1:20-21, 24-25: „I rzekł Bóg: Niech hojnie wywiodą wody płaz duszy żywiącej (...). I stworzył Bóg wieloryby wielkie, i wszelką dusze żywiącą płazającą się (...). I rzekł tez Bóg: Niech wyda ziemia duszę żywiącą według rodzaju swego (...)” (Biblia gdańska) – występuje tu również wiele razy słowo nefesz-dusza; tak samo oddaje to Wujek; jednak Biblia Tysiąclecia zamienia duszę na istoty, nie mogąc pogodzić się z myślą, że i zwierzęta nazywane są duszami.

• 3 Mojżeszowa (Kapłańska) 24:17-18: „Jeżeli mężczyzna ugodzi śmiertelnie jakąś duszę (nefesz w hebrajskim oryginale) ludzką, należy go niechybnie wydać na śmierć. A kto ugodzi śmiertelnie duszę (to samo słowo nefesz) zwierzęcia domowego, ma za nią dać zadośćuczynienie: duszę za duszę (nefesz)”. (New World Translation)
Jak wyraźnie widać, to samo hebrajskie słowo nefesz, oznaczające duszę, odnosi się zarówno do ludzi, jak i do zwierząt. Niestety, Biblia Tysiąclecia znowu zamienia słowo dusza na człowiek oraz zwierzę.

• Objawienia 16:3: „I zamieniło się w krew jakby zmarłego, i co było w morzu, powymierało - każda żywa dusza”. (New World Translation)
A zatem, również i chrześcijańskie pisma greckie mówią, że zwierzęta są duszami.
W tekście greckim występuje tu słowo psyche - odpowiednik hebrajskiego nefesz, czyli dusza. I znowu poprawnie oddaje ten werset Wujek oraz Biblia gdańska, natomiast Biblia Tysiąclecia podaje tu słowo istoty.


--------------------------------------------------------------------------------

CZY DUSZA MOŻE UMRZEĆ?
• Jozuego 11:11: (wspominane już wyżej) „i pozabijali wszystkie dusze...”

• Ezechiela 18:4: „Oto wszystkie dusze do mnie należą. Jak dusza ojca, tak i syna - należą do mnie. Dusza, która grzeszy, właśnie ta umrze”. (New World Translation)
Znowu rzetelnie użyto tu słowa nefesz, zarówno w Biblii Wujka, Biblii gdańskiej, natomiast w Biblii Tysiąclecia zamieniono dusze na osoby, lecz w przypisie do tego wersetu wyjaśniono, że dosłownie chodzi o dusze.

• Mateusza 10:28: (Pw) „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy (lub życia) zabić nie mogą. Bójcie się raczej tego, kto może i ciało i duszę zniszczyć w gehennie”.
W tekście greckim występuje tu psyche w bierniku. Biblia gdańska, Wujek, Biblia Tysiąclecia, Biblia warszawska, Biblia poznańska, Romaniuk, Kowalski, Dąbrowski oddają tu słowo dusza. Natomiast Biblia Tysiąclecia - skwapliwie korzystając z okazji do poparcia nauki o nieśmiertelności duszy ludzkiej - podaje też słowo dusza (nefesz)! Dlaczego więc w innych miejscach Biblii, to samo słowo nefesz tłumaczy na osoba, istota albo zwierzę?!?! Fałsz oczywisty, bo zamierzony.

Dlaczego Biblia Tysiąclecia (która programowo podmienia wszędzie hebrajskie słowo nefesz) w tym właśnie miejscu oddaje je wiernie jako dusza? Podyktowane jest to chęcią wykorzystania tego wersetu do podpierania nauki o posiadaniu przez człowieka nieśmiertelnej duszy oraz niebiblijnych nauk nauk, mówiących o wędrówce dusz po śmierci (do nieba, czyśćca albo piekła).

Pan Jezus mówiąc o zabiciu ciała i duszy, miał na myśli ,że można zabić człowieka-duszę, ale tylko ciało, natomiast człowieka, który jest w pamięci u Boga zabić nie można - w tym sensie nie mogą zabić duszy, lecz Bóg może to uczynić, nie wzbudzając go z martwych i zacierając go w swojej pamięci. [Zobacz mój artykuł, pt."PIEKŁO", gdzie w post scriptum wspominam o gehennie i szeolu. Oba te słowa – gehenna i szeol przetłumaczono na piekło i stąd wywodzi się ta niebiblijna nauka o piekle-smażalni (notabene, pojęcie piekła funkcjonowało już od dawna w wierzeniach pogańskich, a nawet było piekło zimna, no, ale ostało się tylko gorące).

• Dzieje Apostolskie 3:23: „Wszelka dusza (gr. psyche) , która by nie słuchała proroka tego, będzie wykorzeniona z ludu”. (Wujek)


--------------------------------------------------------------------------------

CZY DUSZA I DUCH TO JEDNO I TO SAMO?
Wiemy już, że nefesz i psyche to hebrajskie oraz greckie odpowiedniki duszy,
A jakimi słowami oddawany jest duch?
Duch z hebrajskiego to ruach [רוח] a z greckiego - pneumatos.

A więc dusza żyjącą nazywani są w Piśmie zarówno ludzie jaki i zwierzęta. Nie mamy w sobie jakiejś duszy, która wędruje gdzieś po śmierci - jesteśmy martwi i oczekujemy na zmartwychwstanie (Dzieje Apostolskie 24:15), po czym będziemy mieszkać w Królestwie Bożym na rajskiej ziemi (Księga Daniela 2:44).

Co prawda, dla niektórych ludzi Biblia zawiera też nadzieję niebiańską; i oni będą żyli w niebie, ale otrzymają ciało duchowe.


--------------------------------------------------------------------------------

SKĄD WZIĘŁA SIĘ WIARA W NIEŚMIERTELNĄ DUSZĘ?

Dopiero święty Augustyn radykalnie odseparował
duszę od ciała, widząc w niej substancję samoistną
i nieśmiertelną.Dopiero Orygenes (zm. ok. 254r.) oraz św. Augustyn (354-430 r.) uznali, ze dusza jest substancją duchową i stworzyli jej koncepcję filozoficzną. Byli oni pod wpływem neoplatonizmu - tak napisano w New Catholic Encyklopedia,1967,t 13 str.452-454.

Nieśmiertelność duszy jest pojęciem greckim, powstałym w starożytnych kultach i rozwiniętym przez filozofa Platona (Presbyterian Life z 1 maja 1970, str.35)

Polecam: „Fedeon” Platona str. 381-464. Znajdziemy tam platońskie koncepcje o nieśmiertelnej duszy, ale i Platon wzorował się na innych, m.in. na kapłanach babilońskich. (M.Jastrow jun., The Religion of babylonia and Assyria, str.556)

Warto więc sprawdzać czy religia , którą wyznajemy pochodzi od JEDYNEGO prawdziwego Boga i czy nie jesteśmy pod wpływem nauk, inspirowanych przez Bożego przeciwnika - szatana diabła.
Może się okazać , że ucztujemy ze stołu demonów a nie ze stołu Ojca Pana Jezusa. (1 list do Koryntian 10:21)


--------------------------------------------------------------------------------
Pozdrawiam !
Roman Dariusz vel Noe z Gdańska [email protected]

Opublikowano

nie, żebym chciał cie martwić, ale filozofia nie operuje chrześcijańskim, lecz raczej platońskim pojęciem duszy, stąd całe te wynurzenia (które i tak łatwo sprowadzić do dogmatu) - nie przedstawiają wartości filozoficznej.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie czaisz - mysl filozoficzna to ja sznuje i to bardzo - jej problemem za to jest fakt ze to filofii garnie sie cala banda idiotów którzy w pewnej pokretnosci i niejasjnosci owej mysli upatruja szansę dla siebie - wystarczy im pieprzyc od rzeczy, albo powtarzac slogany i juz nazywaja siebie "myslicielami" "lepszym gatunkiem" albo "filozofami" (o z grozo z zamiłwoania), wszelkie głosy krytyki odbierają jak wyraz ignorancji (ze strony "tych którzy do ich "myśli" nie dorośli") i żyją sobie w tym swoim swiatku - wspierając sie najczęsciej nawzajem (takie TWA tylko z literkami przed nazwiskiem) mamy dzieki temu osobną "myśl filozoficzną" (tą z definicji: umiłowanie myślenia) i osobnych filozofów (miłujących swoje myślenie) którzy bardzo skutecznie zniechęcają "młodych" to chociazby szczatkowego zainteresowania tą dziedziną
Opublikowano

ja tam się stary nie czuję.
Chętnie wysłucham twoich kontrargumentów i - jeśli uznam to za słuszne - podejmę polemikę. Jeśli uważasz, że na krytykę się oburzam - to tkwisz w błędzie. To ty zacząłeś od erystycznych metod prosto z Schopenhauera.
Nie zamykam się na dyskusję w kwestiach teologicznych, przeciwnie - chętnie i z każdym podyskutuję. Tylko: na poziomie. Wypowiedź:
Geniusz - a taki skromny (cytuję z pamięci)
wysokiego poziomu dyskusji nie zwiastowała, stąd od razu sprowadziłem ją na ziemię.

Ale to jutro, bo dzisiaj idę spać. Dobranoc.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena De-Tre Dzisiaj w nastroju na blusik, chociaż jazz też bardzo lubię. Chyba, że coś "zmierzłego" dla ucha sobie zapodam...Kurta Weilla może...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Oglądaj, komentuj i krytykuj...zabronić Ci tego przywileju w stanie nie jestem (ale jak będziesz zbyt wredna to Cię odeślę wraz z dedykacją do jednego z moich, specjalnie stworzonych na taką właśnie okazje, dzieł absolutnych z serii "wiem lepiej" ....żebyś tylko mi się na poziom V nie załapała....straszna wulgara...uffff...) Doszedłem do wniosku, że do pracy nad dalszymi rozdziałami muszę się bardziej gruntownie przygotować. Tak więc zacznę od lektury Twoich książek...którą na początek? (tak, żeby się zachęcić, albo nie zniechęcić ) "Ludzie w biegu" czy "Na krańcach klawiatury"? Szczerze mówiąc tytuł pierwszej już mnie drażni...nie lubię pośpiechu, to raz... a dwa, do gatunku ludzkiego nabawiłem się swojego rodzaju alergii ...ale nie oceniamy książki po tytule...czy jakoś tak Zakładam, że jakieś "wystąpienia publiczne", związane chociażby z promowaniem wydanych przez Ciebie książek, już zaliczyłaś...o co Cię głównie ludzie/fani pytają? (muszę się zapytać, żeby nie dublować tematów w mojej biografii ... w sensie Twojej ) Tak to bywa, że na dnie doliny jest znacznie lepiej na samej górze...człowiek nie rzuca się w oczy,co pozwala na zachowanie własnego ja (w miarę możliwości rzecz jasna, trzeba jeszcze brać pod uwagę presje środowiska pozostałych "doliniarzy" ),  doskonale widać co się dzieje na szczycie , a i upadek mniej boli (przewalając się z doliny w dolinę jeszcze nikt chyba krzywdy sobie nie zrobił ). Dobrej nocy P.S. Bodetré i futbol.....???? ...armagedon się iści....
    • Nieruchomieją w apatycznej formie lirycznej i zastygają w obłokach niedomówień tracą powoli barwy tuląc szarość minionych snów na koniec milkną w dokolnej ciszy prosząc zegary o jeszcze jedną chwilę nasączoną szeptem niewypowiedzianych słów.   Autor fotografii: Mirela Lewandowska  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Gosława piękna, zmysłowa liryka o charakterze intymnym, traktująca o głębokim przeżyciu cielesnym i emocjonalnym. Podoba mi się motyw czereśni- ten ich soczysty smak i cudny kolor nadają  ciekawej barwy wersom. Natomist ta zieleń jest dopełnieniem całości obrazu , który tak pięknie pieści wzrokiem...
    • @violetta

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Tekst powtórkowy?     Na cholerę tutaj przyszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane nieco. Dobrze chociaż, że las niczego sobie. Żeby jeszcze drzew nie było. Zasłaniają widok. No nic. Muszę wyciągnąć bułkę z wątrobianką. Uwielbiam. Tym bardziej, że zgłodniałam trochę. Coś mnie w to miejsce sprowadziło… ale co? Przeczucie lub jakieś inne pieprzone zjawisko, którego pojąć nie mogę.    Zgryzam. A niech to. Za raptownie przedziałek dupki nadusiłam i część nadzienia, gęsto szybuje na ściółkę leśną. Dziwna jakaś… materiałowa. Wiem, bo dłonią pomacałam. Muszę wytrzeć papierkiem, bo plama będzie. Dobrze, że nie wierzę w krasnoludki, bo jeszcze by łydki pogryzły, gdyby dostały szarą masą po kapeluszach. Durnowata ja. Najlepszy apetyt, poszedł się…    … a to co? Budka z piwem? Chyba nie, gdyż dziwna jakaś. I skąd nagle tu, po oczach daje. Ciekawe, czy pomoże? Słyszę, jakby za mgłą, że niby tak. Co tak? Może ćwierka ptak? Na dodatek najbliższe drzewa wokół, nabierają błękitnego koloru, a drzwi w owym czymś, samoczynnie otwarte na żółto. Czyżby chatka chciała, żebym tam wlazła. Takiego! Nigdy w życiu – nagle wrzeszczę na całe knieje, pokazując wejściu środkowy palec…    … tylko nie mój. Skąd to obrzydlistwo w dłoni. Inny jakiś. Jakby nie z tego świata. Nawet nie wiem, czy to faktycznie palec. Jedno jest raczej pewne… wskazuje kierunek, a ja nie mogę nie chcieć, wbrew sobie. Na dokładkę w drzwiach chatki, widzę moją matkę. Kiwa do mnie uśmiechnięta i zaprasza na ulubiony obiad. Tak jak kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką. Oj nieładnie, brzydko wprost. Ktoś mi gra na emocjach. Chce zwabić, bym tam weszła. Znowu pokazuje, tym razem swój i co…    … i wchodzę, do wewnątrz, niczym bydlę na rzeź. Od razu lepiej – stwierdzam sarkastycznie – drzewa nie zasłaniają. A dlaczego – myślę jak umiem – bo ich nie ma. Oddycham z ulgą. Potrafię jako tako logicznie rozpatrywać w tej krainie, w której nagle zaistniałam.. Dobrze, że zapasowa bułka z wątrobianką jest ze mną w potrzebie. Symbol więzi z tamtym lasem, by nie zgłupieć zupełnie. Tak daleko, że już nie ma powrotu. Dopiero teraz popatruje wokół, co jest, a czego nie ma.    Niestety, mózg nieprzystosowany. Widzi wszystko po raz pierwszy w życiu, ale tak naprawdę, łącznie ze składowymi obiektów, czy czegoś tam. Nie potrafi przerobić na rozpoznawalne obrazy. Brakuje mu punktów odniesienia. Jestem jak ten niemowlak. Dostrzegam jakieś zamazane kształty. Widzę po ludzku, tylko żaden z tego pożytek, w tym obcym świecie.    Jedyne co rozpoznaje, to swoją twarz w lusterku – nie pamiętam żebym brała – dalsze ciało, bułkę i wspomnianą wątrobiankę. Dobre i to. Jak to… ciało? Kurdę, jestem naga, do ostatniego szczegółu. Na domiar złego, czuję wokół… obecności. Tylko tak mogę to określić. Najbardziej jedną. W ten sposób, że aż ciało moje, drży i wcale to nie jest, takie znowu nieprzyjemne. Zaczynam iść przed siebie…     … kolejna ciekawostka. Widzę, że idę pod górę… lecz nogi, mówią wyraźnie, że schodzę w dół. Muszę wstrzymywać kroki, by nie zjechać po tyłku. Taka sprzeczność, jest trochę męcząca dla mózgu. Nagle całkiem niespodziewanie, dostrzegam siebie, przy… przystojnym kształcie, w ludzkim pojęciu. Obiekty wokół nabierają jakiegoś sensu, lecz mam dziwne wrażenie, że nie zabawię tu dostatecznie długo, by rozpoznać do końca. Siedzenie, sprawia mi coraz większą trudność. Mam ścierpnięte ciało. Słyszę – odpręż się. To sama wiem. Jakie siedzenie? Gdzie? Przecież chodzę tu, lecz nagle przystaje. Normalnie mnie zatyka...       … i odtyka, gdyż ów przystojny kształt – o matko – urywa mi głowę. Zaczyna pieścić i jakby całować, tylko czym. Zamazany cholerny kształcie, pokaż wreszcie swoje oblicze. Nienawidzę cię. No nie, nie mogę powiedzieć, to całkiem przyjemne nawet. Aż mnie nawiedzają spazmy rozkoszy. Chociaż z drugiej strony, jak on śmie. Bez mojej zgody. Jaki on? Może ona? Pieprzone ufoludki. Co to w ogóle jest?     Czuję dokładnie, jego wyczyny z bliźniaczą głową. A jednak doznania więcej, niż boskie. Teraz wyrywa nogi z tułowia. Tej drugiej ja, oczywiście. Pieści me uda. Najpierw jedno, później drugie. No nie. Tylko nie to, co pomiędzy nimi, proszę. A jednak, wyszarpnął paskud jeden. Coś tam gmera, grzebie, wkłada. Cholernie przyjemnie. Odrywa moje piersi. Czule miętosi… i nagle koniec…       … raczej nie. Kolejna niespodzianka. Tamta druga ja, znika. Czuję teraz na całym ciele, delikatne stukanie. Co to znowu za cuda? I tak samo jak poprzednio, nagle mnie olśniewa. To mowa dotykowa. W zależności od tego, gdzie przypada ukłucie, znaczy inny… wyraz… lub literkę… myśląc po ludzku…     … bo tylko tak mogę myśleć, lecz zaczynam nieco rozumieć, co ów przystojny kształt chce przekazać. Czuję się cholernie… zakochana. A niech to, co za banał na obcej planecie chyba? Kształt… we mnie też zakochany. Zakochany? Co ja pieprzę za farmazony. Doprawdy, fajne tu się kochają, rozczłonkowując ciała, kochanej osoby. Chyba jednak zaczyna mi odwalać w tym pokręconej krainie. Nie mogę usiedzieć na miejscu, muszę pochodzić…    … i na cholerę tutaj przeszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane. Chyba na kogoś czekam. Tylko jak długo? No wreszcie. Idzie do mnie uśmiechnięty i już z daleka wrzeszczy, przepraszając za spóźnienie. Tłumaczy to tym, że dość długo trwało, zanim się upodobnił do męskiego, w każdym aspekcie, niekoniecznie na co dzień widocznym.       Jest coraz bliżej. Wreszcie przy mnie. Przytula mnie, a ja jego. W czasie pocałunku, mamroczę niewyraźnie, dziękując za wspaniały żart słowny, którym mnie obdarzył. Że niby… przerobiony na człowieka. Chichoczę w głos na cały las. On też. Jesteśmy tacy... nieziemsko szczęśliwi. Częstuję go połówką bułki z wątrobianką i po chwili, gnieciemy leśną ściółkę.      Po finalnym zakończeniu, zakładamy odzienia, chociaż nie czujemy się nadzy. Idziemy w kierunku obrzeża lasu. Jesteśmy na skraju. To początek rozłożystej łąki, nakrytej żywym całunem, z różnorodnych kwiatów. Z tyłu promienie słońca, prześwitują przez zielone gałęzie. Widzimy przed sobą nasze wydłużone cienie oraz fruwające na ziemi, ślady ptaków.   A jednak coś zakłóca wspólną sielankę. Zaczyna padać drobny grad. Migoczące drobinki, szybują w naszym kierunku. Czuję stukanie na sobie, w różnych przedziwnych miejscach, a on patrzy na mnie, jakby chciał coś powiedzieć.        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...