piękne i pełne miłości słowa...czuć w nich tęsknotę, ale także nadzieję, że prawdziwa miłość nie kończy się wraz z rozstaniem...pozdrawiam wzruszenie*)
W stajni Nadziei gdzie konie piją wiarę
słomiano-ludzką powracającą w galopie
pod kopytami niosą marzenia nieokiełznane
a człowiek trzyma siodło z ogonem troski
dokarmiane solą konie miłości słodkiej
nieosiodłane bo kochanie to wolność
jeden tylko kierunek - jazda na oklep
tam gdzie nawet wiatr nosi imię Miłość
konie jak chmury na niebie płochliwe
mówią więcej niż tysiące drżeń serca
w galopie niosą oswojoną nadzieję
gdzie gorące marzenia nie rzucają cienia
Była podobna do zimowego światła -
jasna, chłodna i nieuchwytna.
Zbyt krucha na walkę,
a jednak wracała stamtąd,
gdzie po innych przepadał ślad.
Kryształy i salony
zamieniła na proch
i ciszę przed akcją.
Nie miała jednej twarzy,
tasowała imionami
jak maskami na balu cieni.
Fikcję splatała tak misternie,
że każde kłamstwo miało adres i datę.
Spływała z nieba na jedwabnym skrzydle
niczym iskra,
której nie dostrzegał mrok.
Mężczyźni widzieli w niej trofeum,
wrogowie - zaledwie kobietę,
nieliczni - dostrzegali w spojrzeniu stal.
Nie pokonał jej strach,
nie powstrzymały granice.
Odeszła, gdy opadł dym.
Ślepa zazdrość, trywialne ostrze -
to pokój okazał się śmiertelny.