Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie wiem czy można dotrzymywać kroku jeśli się nie kroczy
i nie wiem czy ciekawość którą się nie interesujemy będzie stała obok nas
a potem była naszym cieniem

dzięki za opinię

bywaj
Opublikowano

Szkoda, bo to świadczy o mnie, ale po rozłożeniu, że tak powiem na części - doszedłem. Ale przyznam, że warsztat fachowy, zostawiasz Tomku odbiorce z samym tekstem, czyli musi się on domyślac znaczeń. Jest to ryzykowne posunięcie, ale dlaczego nie ?
Więcej nie napisze, bo jak wystrzele kosmiczna interpretacje, to będzie :)
Ale dobry tekst.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie trzeba tak od razu szkodować - i tak za dużo wypadków i tych przeżyć
i śmierci

dzięki że jednak trzymam formę (prawdopodobnie) tego rozbierania tekstu bo o to mi zawsze chodzi chociaż mam teksty mniej skomplikowane
ale stosuję repeat zmysłów j.w
i tak chcę

dzięki że jeszcze wpadłeś
  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Oto komentarz pana Bieli u mnie.
Noe-Gd napisał:

Po Różewiczu


Warkoczyk , za który niegrzeczni chłopcy
pociągali dla zabawy na podwórku i w szkole,
pozostał w mojej pamięci na zawsze,
leży na półce, obok mydła dr. Spanera i
karceru ub z miejskiego aresztu .

Bywają dni ,że dzieci Zamojszczyzny ,
biegają między półkami mojej pamięci
i krzycząc wniebogłosy wdrapują się
na najwyższe półki – szukając matek,
które już dawno przestały płakać.





Noe-Gd Gdańsk 26.02.2006 /22.26 [email protected]

Jutro chyba to wkleję - temat poważny - proszę o powagę.




co to ma kurwa być

kolejna kurwa prowokacyjna historyjka którą czytasz kolesiowi który robi ci loda
albo uwodzisz tak małe dziewczynki a potem bijesz maltretujesz

co ty masz człowieku w głowie kuuurwa

:(

rozumiem

to jest internet
wszystko wyjaśnia
eh




--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: Dzisiaj 22:33:45, napisał(a): Tomasz Biela
C

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...