Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Centrum handlowe...
Ktoś zawołał jej imię. Obejrzała się. Marcin. Był ostatnią osobą jaką spodziewała się zobaczyć. Poznał ją w tym tłumie, szedł w jej stronę. Stała cała sparaliżowana. Uciekać? Nie, to było by głupie, przecież...
-Cześć Ula! Szmat czasu! Jak zawsze bosko wyglądasz – przytulił ją i pocałował w policzek, tak jakby nie widzieli się tydzień, może dwa.
Tak, długo się nie widzieli, rok i miesięcy miesięcy. Zdążyła urodzić dziecko, schudnąć po ciąży, zmienić pracę, znaleźć mężczyznę, jakoś ułożyć sobie życie, pozbierać się... I nagle on... W zasadzie o co jej chodziło, przecież Marcin wyprowadził się do sąsiedniego miasta, mogli się spotkać przypadkiem w każdej chwili. Ula nie wie, co pozwalało jej myśleć, że to nie nastąpi. Chyba wierzyła, że już nigdy go nie spotka. Nigdy po tamtej nocy sprzed roku i dziewięciu miesięcy...

Tamta noc...
Firmowa impreza, zakrapiana dużą ilością procentów. Opijanie sukcesów firmy i przy okazji Marcin pochwalił się, że się żeni. Zabolało ją to, chociaż wiedziała, że z tą Anką to nie przelewki, Marcin był taki szczęśliwy. Mimo wszystko wierzyła, że to się kończy i on w końcu zauważy, że ona... Wierzyła, głupio wierzyła, tyle lat w zasadzie latała za tym facetem, a on nic nie zauważył. Mówił o niej „moja przyjaciółka” i nigdy nie starał się dostrzec czegoś innego, a już na pewno nie widział w niej kobiety. Aż do tamtej nocy. Może to pod wpływem alkoholu przejrzał. Ulka nie wiedziała, nie chciała o tym myśleć. Stało się. Obudziła się rano w jego mieszkaniu, mieszkaniu, w którym budziła się tysiące razy, ale nigdy nie w jego łóżku, nigdy nie z nim w tym łóżku... Było za późno, żeby cofnąć czas. Ale czy tak na prawdę tego chciała?

Trzy miesiące po tamtej nocy...
-Jestem w ciąży – pierwsza dowiedziała się o tym Lena – z Marcinem. On o tym nie wie i się nie dowie, za dwa miesiące bierze ślub z Anką, nie potrzebne mu takie wiadomości. Wiem, co pomyślisz, ale pozwól, że zrobię po swojemu. Sama wychowam to dziecko, dam radę, cholera, nie takie rzeczy przyjdzie mi w życiu robić, to i z dzieckiem sobie poradzę. Rodzinie powiem, że ojciec nie znany, w końcu co ich to obchodzi i tak widujmy się tylko na święta. Jeżeli nie chcesz już ze mną mieszkać, wyprowadzę się, poszukam czegoś.
-Nigdzie się nie wyprowadzisz. Uważam, że Marcin powinien wiedzieć, ale to twoje życie, zrobisz jak uważasz.
Taka była rozmowa ze współlokatorką. Ula wiedziała, że będzie tylko tak rozmowa. Potem przeżywała jej ciążę, jakby to dziecko nigdy nie miało ojca.

Trzy miesiące przed porodem...
-Nie mogę ci tego zrobić. Przemyśl to. Noszę nie twoje dziecko. Wiesz na co się porywasz? Oświadczasz się kobiecie, która zaszła w ciąże z przyjacielem, który o tym nie wie. Chcesz wejść w taki układ?
-Kocham cię. Zostaniesz moją żoną?
-Uparty jesteś.
Zaręczyła się z Grześkiem, ale ze ślubem nie chciała się śpieszyć. Jeszcze nie był czas.

Poród...
Był koszmarem. Dwanaście godzin cholernego bólu. Ale podobno tak miało być. Nie była tego pewna, kiedy lekarz dał jej do podpisania papiery, że zgadza się na cesarkę. Grzesiek był przy niej. Nawet uwierzyła z tego wszystkiego, że to on jest ojcem dziecka.
Już po wszystkim, kiedy patrzyła na małego Tomusia zastanawiała się do kogo będzie podobny...

Trzy miesiące po porodzie...
Znalazła pracę jako sekretarka w nowej firmie. Kochała synka, ale chciała też pracować. Grzesiek zajmował się małym, kiedy ona pracowała, bo on swoje biuro mógł prowadzić nawet u niej w domu. Lena wyjechała do Irlandii. Grzesiek zamieszkał z nimi. Coraz częściej mówił o ślubie. Ula zwlekała. Nie była pewna. Wydawało jej się, że ten układ nie ma szans, że coś się w końcu stanie...

Tydzień po spotkaniu w centrum handlowym...
Marcin wpadł bez pukania do sekretariatu.
-Cholera, dlaczego mi nie powiedziałaś? Dlaczego mi nie powiedziałaś, że jesteś w ciąży?
-Nie rozumiem o czym mówisz. Uspokój się, ja tu pracuję - Ula próbowała opanować drżenie rąk.
-Jak mam być spokojny?! Mój syn kończy za kilka dni rok, a ja się dowiaduję o tym od jakiejś męskiej niańki, która masz w domu? Co Ty sobie wyobrażasz, że sama będziesz sobie układała życie? Jedno spojrzenie na małego i wiedziałem, że to mój syn. Może o tym nie wiesz, ale jest taki sam jak ja w jego wieku. I nie wmawiaj mi, że jest inaczej! Dzwoniłem do Leny, nie potwierdziła, ale też nie zaprzeczyła! Nigdy nie chciałaś mi powiedzieć?! Co ty w ogóle chciałaś zrobić z tą sprawą?!
-Nie ma żadnej sprawy- Ula opanowała się na tyle, że mówiła bez zająknięcia- ty masz żonę, ja mam Tomka...
-Zwariowałaś...
-Nie planowałam tego, sam wiesz, jak było. Nie rozpaczałam, jak okazał się, że jestem w ciąży. Nie chciałam Ci psuć życia, w końcu co powiedziałaby Anna...
-Nie zostawię tego tak. Rozumiesz? Nie zostawię!

Opublikowano

no i co dalej?
fragmentami ciężko się czyta, gdy na początku wspominasz, co się stało, pozostała część jest przewidywalna, dopiero końcówka ok, tylko... co dalej? bo jak na samodzielne opowiadanie to chyba za mało.

Opublikowano

"...Nie chciałam Ci psuć życia
Jedno spojrzenie na małego i wiedziałem, że to mój syn
Nie mogę ci tego zrobić. Przemyśl to. Noszę nie twoje dziecko. Wiesz na co się porywasz? Oświadczasz się kobiecie, która zaszła w ciąże z przyjacielem, który o tym nie wie. Chcesz wejść w taki układ?..." - między innymi te fragmenty, tworzą jakże banalny charakter tego tekstu. Banła wchodzi na banał. Mnie się nie podoba.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • jestem ale raz na jakiś czas zwykle rozproszony   jestem ale za ścianą  i tylko od święta   każdego dnia  przez kwestie niejasne odbijam się od przeciwległych granic szerokiej skali   ze mną to tylko tak doraźnie  może do kieliszka  może omyłkowo  może siłą rzeczy a potem sprawy istotne   potem jestem spragniony i ludzie są spragnieni  ale ja jestem octem   22 VIII 2025
    • @vioara stelelor   wiesz co ?   nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że jest tutaj ktos taki jak Ty, ktoś jak architekt sensów, z niezwykłą intelektualną wnikliwoscią, analityczny anioł rozumienia........jednym słowem, najpiękniej jak umiem - dziękuję :)  
    • @vioara stelelor No to może jeszcze coś dopiszę, muszę, bo mnie trzyma i nie mogę wyjść z domu. Dalej zgaduję, że: Nie nie piszesz o łące jak o krajobrazie. Piszesz jak o kimś, kto Ciebie przyjmuje. To jest bardzo relacyjne pisanie.   A ludzie, którzy tak piszą… …rzadko są obojętni w relacjach -  teraz na powietrze :) Pozdrawiam     
    • @MigrenaTytuł brzmi bardzo obiecująco. Zaczepił mnie cieniem Wojaczka, którego czytuję pasjami ;) Wiem, że będzie ekscytująco :)   Twoje obrazy są niezwykle intensywne - to nie jest zwykły opis zespolenia miłosnego, tylko podróż do prapoczątków, do arché, rozumianej jako pierwotna substancja wszystkiego - w tym wypadku jest nią gorąca zmysłowość, z której powstaje unikalna rzeczywistość. A że granicami świata jest język, pojawia się w tekście kreowanie wyjątkowego systemu znaków - z ciała; to ono staje się słowem, nie odwrotnie.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Imię, jego wymawianie - jest tutaj inkantacją. Ma ona w sobie zabarwienie erotyczne... cierń, który rozrywa ;) Bo to nie jest zwykłe zawołanie, ale magiczne zaklęcie.     Po nadaniu imienia, czyli skonkretyzowania się zamysłu - mamy do czynienia z szaleństwem stwarzania. Dotyk jest narzędziem mistrza.     Wspaniałe! Przemiana materii w dynamikę, w czysty ruch i przepływ energii - w nawiązaniu do bliskości kochanków - smakuje wybornie.     Ten obraz też przemawia do mnie, gdyż podobnie jak poprzedni - transformuje cielesność w inną jakość. Życiodajna, odżywcza funkcja krwi zostaje tu przez analogię przypisana językowi miłości.     Celna puenta, wpisująca się w ten poprzedni obraz. Zbliżenie miłosne staje się tutaj desygnatem dla znaków (alfabet, litery, itd.), które zostały stworzone z żywej, organicznej tkanki.   Myślę, że jeszcze będę do tego wiersza wracać.  
    • @iwonaroma   Twoje słowa zostawiają mosty w ciszy.   ktoś kto je czyta, wchodzi w świat Twojego ognia .   z apetytem.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...