Dominikdano Opublikowano 24 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Stycznia 2006 Miał tylko jego i wiedział już, że go utraci. Nie potrafił się pogodzić, gdy powiedziano, że jego dziecko jest nieuleczalnie chore. Więc woził je po rozmaitych klinikach, docierał do sławnych profesorów, znakomitych lekarzy, nie mówiąc o szamanach, uzdrowicielach i znachorach, u których zostawił cały swój majątek. Na próżno. Powoli zbliżało się nieuniknione. Zdawał sobie sprawę, że zostało im już tak mało bycia razem. Nie płakał, bo już wszystkie łzy dawno wyschły. Przeciwnie, spokojnie i tkliwie patrzył na twarz syna, bledziutką i wątłą, z przymkniętymi oczami i ustami ściśniętymi cierpieniem. - Tato - wyszeptał ledwo słyszalnym głosem - wiem, że to już ... - Cicho, cicho - uspokajał. - Kocham cię bardzo, syneczku. Wszystko będzie dobrze. Wierz mi. - Ale ja tak krótko... Tato! Za krótko... Ja nie chcę... - po jego policzkach potoczyły się łzy. - Wiem... tak... ale zaufaj mi... nic nie jest na gorsze, a tylko na lepsze. Wierzysz mi? - przeciskał słowa przez ściśnięte bólem gardło. - Tak - szepnął. Oddychał i mówił z trudem. – Wierzę ci... tato. W poszarzałej i skurczonej twarzy ojca dostrzegł prawdę. Oczy z chwili na chwilę traciły blask. Powoli domknął powieki. - Zawsze będę przy tobie, synku. Zawsze - głos docierał z coraz większej dali - Nie lękaj się niczego... Ja zawsze cię osłonię... Ile jeszcze oddechów mu zostało? Chciał je liczyć, ale po siedmiu zrezygnował. Zwiesił ciężko głowę. Potem przesunął dłonią po udzie i dotknął kieszeni skrywającej rewolwer. Wiedział, że nie przeżyje swego syna nawet o minutę.
Pan_Edzio Opublikowano 25 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2006 Odbieram tę pozycję jako niezwykle wesołą i figlarną. Genialny Benny Hill,gdyby żył, zrobiłby z tego małe arcydzieło.Tak trzymać.
Dominikdano Opublikowano 25 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2006 Zawsze twierdziłem, że utwór artystyczny to zwierciadło, w którym każdy może się łatwo przejrzeć. Jednak nie uważam Benny Hilla za geniusza i nie sprzedałbym mu praw autorskich do adaptacji tego tekstu. Tak trzymam
Włodzimierz_Janusiewicz Opublikowano 26 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 26 Stycznia 2006 czy to celowo, czy grafomania? celowo, nikt nie pisze az tak zle...
Dominikdano Opublikowano 26 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Stycznia 2006 Dobry utwór jest w stanie odzwierciedlić również i to – grafomanię. Nie jesteś alfą i omegą sztuki. To tylko Twój własny sąd jest czytelniku i ona niestety w Tobie tkwi.
Włodzimierz_Janusiewicz Opublikowano 27 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Stycznia 2006 znaczy, sztuka we mnie tkwi? dzięki.
Dominikdano Opublikowano 27 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Stycznia 2006 Komunikat odbiorcy jest jego twórczością. To wszyscy wiedzą. Cóż ci powiem? Ten tekst jest publikowany w wielu miejscach i spotykam się z bardzo rozmaitym jego odbiorem. Taki jak twój wcale nie jest oryginalny.
Włodzimierz_Janusiewicz Opublikowano 27 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Stycznia 2006 Chyba cię to nie cieszy? A potrafisz opisać jak robisz zakupy? Bo po prostu nie ma we mnie wiary w ten tekst.
Dominikdano Opublikowano 28 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 28 Stycznia 2006 Cieszy mnie wszelka reakcja na moje teksty. Ponieważ dowiaduję się wiele o odbiorcach właśnie na podstawie ich ocen i na tym mi głównie zależy, kiedy coś publikuję w necie. Moje teksty są „warstwowe” i lubię wiedzieć jak głęboko czytający je przenikają. Co Twoim zdaniem niewiarygodnego jest w tym opowiadanku?
Włodzimierz_Janusiewicz Opublikowano 29 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 29 Stycznia 2006 Niewiarygodny jest temat – nic nie wskazuje na to, że autor wie o czym pisze. (co nie znaczy, że nie wie – po prostu sam tekst na to nie wskazuje). Dialogi nie dobre. „ Moje teksty są „warstwowe” i lubię wiedzieć jak głęboko czytający je przenikają. „ - gratuluję dobrego samopoczucia. Tekst nie zachęcił mnie do sięgnięcia głębiej. Pisałem o zakupach, bo chcę sieę przekonać czy Autor potrafi napisać coś normalnego, zwykłego codziennego – jeśli nie, niech nie bierze się za rzeczy ostateczne.
Dominikdano Opublikowano 29 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Stycznia 2006 Ileż niewiarygodnych jest zdarzeń i sytuacji nieprzerwanie zdarza się w życiu? Czy nie powinny być przedmiotem uwagi artystów? Ocena w kategoriach dobre/złe jest zawsze subiektywna. W ocenie sztuki jest wręcz bezwartościowa. Co do reszty komentarza, to pisz o czym chcesz i nie narzucaj innym swoich poglądów, jeśli cię o to wcale nie proszą.
Włodzimierz_Janusiewicz Opublikowano 29 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 29 Stycznia 2006 proszą - przeczytaj zasady. zapraszam na forum - podyskutujmy o sztuce.
Dominikdano Opublikowano 29 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Stycznia 2006 Czy ja proszę kogokolwiek o oceny? Z całą pewnością nie. Czy oceniam innych w sposób ogólny, arbitralny, jakbym pozjadał wszystkie rozumy? Również - nie. Sam preferuję i uznaję tylko oceny wypowiadane osobiście i na zasadzie: podoba mi się – albo - nie podoba mi się, ewentualnie z dopiskiem: „mam wrażenie...”, „wydaje mi się...”, „odbieram to...”, lub „utwór do mnie nie przemówił niestety...”, „jestem może zbyt tępy, by to przeniknąć...” i nic ponadto. Jeśli jest się osobą wielce kulturalną, to można też skomentować i tak: „Wybacz mi, że ośmieliłem się napisać swoje zdanie, ale napisałeś „kóra” i z tego względu dla mnie ten tekst nie do końca jest czytelny. Nisko chylę czoło...” A co do ew. dyskusji o sztuce na forum, to wpierw się po nim rozejrzę.
Julia Valentine Opublikowano 30 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 30 Stycznia 2006 bardzo słabe; i trochę dziwne, że znalazło się w dziale Z; dla mnie ten tekst jest strasznie banalny; w pełni zgadzam się z Panem Janusiewiczem; pozdrawiam serdecznie
Dominikdano Opublikowano 30 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Stycznia 2006 dziękuję za znakomitą recenzję dziwienie się zawsze ma przyszłość a zgoda buduje pozdrawiam
Xylomena Opublikowano 30 Grudnia 2006 Zgłoś Opublikowano 30 Grudnia 2006 Rozumiem, że ten tekst denerwuje wielu czytelników swoim rozmarzeniem się w tragedii - nie ma takiej opcji, że jest dokumentem. Natomiast jako obraz definiujący tytuł jest trafiony. Więź tylko w zderzeniu ze śmiercią podlega weryfikacjom - czy występuje, czy - nie. Autor pokazuje swoją koncepcję zachowania więzi bez dwuznaczności, co można odbierać jako brak polotu i celowe wpędzanie czytelnika w konsternację - czy napewno tu chodzi o literaturę, a nie pretensje do Pana Boga o śmiertelność człowieka w ogóle - jednak otwartość tekstu na odbiorcę (umieszczenie puenty - pouczenia) dla mnie zawsze jest plusem w odróżnieniu od autorów rozpływających się w swoich Głębiach bez prezentacji, co właściwie za tą swoją mądrość mają. Chociaż sama temat umierania dziecka i reakcji rodzica podjęłabym zupełnie inaczej, ponieważ według własnych doświadczeń rodzica w świecie pełnym chorób (wiem jak sama reagowałam, gdy któreś z dzieci mówiło: "Boję się!" myśląc o swojej śmierci, bo jego ciało było już lodowate, a źrenice nie reagowały na światło, albo: "Nie chcę umierać...", a jedne nawet przekroczyło granicę, mówiąc mi w moich własnych trzewiach: "Duszę się!" jeszcze jako niemowlę; i tym ostatnim przykładem opisałabym fenomen więzi, bo dzięki niej mogłam je uratować), to uważam, że wartościowanie w literaturze nie powino odbywać się według stopnia doświadczeń autora, jako że wrażliwość człowieka na świat występuje niezależnie od ich uzbierania, a tylko ona kreuje literaturę pożyteczną dla świata.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się