Sceptic Opublikowano 17 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Stycznia 2006 Gdybym zdecydował się zostać poetą mógłbym nosić długi szalik nawet w lato, przechadzać się bez celu po Montmartre i pisać natchnione wiersze o tym, jak to jadłem mandarynki leżąc na torach w Vichy a może to niebo było mandarynkowe nieważne. I tak nie wiem nawet, gdzie jest Vichy. Zawołałbym do staruszka sprzedającego pieczone kasztany na Placu Pigal: Hola! Qué tal? Cómo estas? I wcale bym się nie przejmował, że to nie po francusku. Moja poezja przemówiłaby za mnie. Zrobiłbym krótką przerwę na cierpienie za milijony i wsłuchiwanie się w dzwony Notre Dame, a potem poszedłbym do małej zadymionej knajpki i napisał wiersz o bólu istnienia. Wieczorem odwiedziłbym z kolegami Moulin Rouge słuchał jak w rytmie kankana pulsują słowa Cher collegue, tes derniers vers etaient remarquables i skromnie się uśmiechał, bo przecież nie znam ani słowa po francusku. Nocą w ulubionym burdeliku układałbym poemat sławiący klepanie w tyłek paryskiej dziwki. A potem kolejne pokolenia dorodnych młodzieńców uczyłyby się o tym, że byłem wielkim poetą i wiodłem w Paryżu życie oddane sztuce. I każdy znałby na pamięć natchniony wiersz o jedzeniu mandarynek na torach w Vichy o bólu istnienia i o klepaniu w tyłek paryskiej dziwki. Tego przecież nie mogę im zrobić.
Eugen De Opublikowano 17 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 17 Stycznia 2006 Jeżeli tytuł to: La boheme a la Sceptic.
Sceptic Opublikowano 17 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Stycznia 2006 Myślałem nad tytułem: "Gdyby stać mnie było na bilet do Paryża"
Sceptic Opublikowano 17 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Stycznia 2006 myślałem o "Rozmyślaniach urzędnika" i "Rozmyślaniach bezdomnego", ale to chyba też nie to...
Roman Bezet Opublikowano 17 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 17 Stycznia 2006 Witam, - tytuł zaproponowony (La boheme...) jest chyba odpowiedni do zamysłu - zastanowiłbym się nad przecinkami (raczej konsekwentnie) - "w lato", "milijony" - czy to celowe stylizacje? - jeśli powyższe tak, to "kankan" chyba (nie wiem, ale można sprawdzić ;) jest późniejszy - poprosiłbym Arenę o sprawdzenie pisowni różnych wyrazów (ten słynny Plac ;) - jednak bym skracał; w zasadzie peel pisze dwa teksty, [z tą liczbą mnogą mandarynkową, to całe mnóstwo!] (o bólu istnienie i poemat o tyłku dziwki), więc w podsumowaniu jest błąd; gdyby wyrzucić 3 strofę (wg mnie najgorsza!), to koniec ładnie zagra niespodzianką (choć i tak wszyscy wiemy, że poeta cierpiał za...) - czwarty wers: może to, co po przecinku, dać jednak niżej? Podoba mi się. pzdr. b PS. Dobrze, że przy klepaniu dziwni po tyłku nie trzeba mówić/słuchać, bo kolejne podkreślenie nieznajomości francuskiego byłoby już nadmiarem ;)
Sceptic Opublikowano 17 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Stycznia 2006 Interpunkcja jest przemyślana. Niby niekonsekwentna, ale jednak przemyślana. "Milijony" to oczywista stylizacja, nie służyła jednak umieszczeniu wiersza w realiach konkretnej epoki. Pisownię niby sprawdzałem, dziwi mnie tylko ten Plac Pigal, ale tak jest w internecie (może to błedna pisownia, a częściej pojawia się inna - poprawna - ale nie dotarłem do niej). Tam od razu bład w podsumowaniu, ot, takie małe tam poetyckie niedokładności w liczeniu ;) Akurat z tych wszystkich wierszy o mandarynkach uczniowie uczą się na pamieć tylko jednego ;P Dziex za koment.
Yasioo Zimiński Opublikowano 17 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 17 Stycznia 2006 hehe niezłe, ale jak powiedziała dzie wuszka pierwsze dwie i ostatnie dwie najlepsze. środek troche taki jakiś naciągany. co do tytułu to może: przywileje poety? (to takie luźne)
Eugen De Opublikowano 18 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 18 Stycznia 2006 Coś dla Sceptica: tytuł "Nieprzemakalny dandys w Paryżu". Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się