Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Poeci, powieściopisarze, dramatopisarze.
Liryka, epika, dramat. Wiele wierszy napisano. Wiele stron zapełniono prozą. I dramaty pisano też. A potem zbierali się mądrzy ludzie i układali plan; czego uczyć w szkole? Układali skrzętnie plan martyrologii ucznia polskiego, każąc mu czytać rzeczy zgoła niepotrzebne. Nauczyciele! Nadążacie? Uczniowi potrzebne jest bardziej „Regio” Różewicza, niż „Konrad Wallenrod”. Z całym szacunkiem dla Mickiewicza.
Pytanie tylko pozostaje - czy „Regio” należy wygłaszać na wychowaniu seksualnym, na anatomii czy na języku polskim? Wielu poetów pisało wiersze. Napisał niejaki Mickiewicz „Ballady i romanse”. Lecz czytelnicy z czasem odrzucili „ballady”. Wielu pisarzy pisało książki. Jeden to napisał „W poszukiwaniu straconego czasu” (kolega przeczytał cztery strony i stwierdził, że to czas stracony), drugi napisał „Zbrodnia i kara”(jakby to były papużki-nierozłączki). Jeden to nawet napisał, że „śpiewać każdy może. Trochę lepiej lub trochę gorzej”. Męczyli się i czasem nawet krzyczeli twórcy, układacze słów. A potem „znawcy” się męczyli i męczyli nas. Mierzyli i ważyli słowa. I czasem snuli opowieści o tym, co to wiersz, co to dramat, co to powieść. Mówili nam, że ten poeta jest dobry, a ten nie, że ten pisze dobre powieści, ten nie! A dramaty - tego będziemy wystawiać, tego nie! Czyśmy tego chcieli czy nie, musieliśmy czytać co nam kazano, i wypowiadać się, na zadany temat. Zdecydowana większość z nas nie czytała. w najlepszym razie studiowała pilnie bryki. To pozostało w nas do dzisiaj – miłość do bryku. I przynajmniej wiemy o czym to czy tamto jest.
Po co nam to było?
Ile pokoleń zna na pamięć słowa „Litwo! Ojczyzno moja!...
Kto zna „Litwo? Dlaczego Ty, a nie Warszawo...”? Właśnie. Dlaczego Ty, a ja bym dodał – po co? A gdyby te słowa były po niemiecku lub po rosyjsku. I tak tego prawie nikt nie przeczyta. Matka! Chyba żona. Może dzieci.
Wiersz to chyba najpiękniejszy pomnik słowa. Patrz i podziwiaj szary człowieku. Patrz na piękno naszych słów, rzadziej myśli. Myśl, bowiem nie jest zawarta jedynie w słowie. Jest także w liczbie, w obrazie, w dźwięku.
Myśl jest w każdym naszym działaniu. W Tobie, we mnie. Oby. Jest na trzepaku. Wy szydercy, nie macie racji wyśmiewając nasze dzieci. Bo na trzepakach, i w piwnicach w rytmie Hip-Hopu rodzi się myśl nie nowa lecz własna. Może i zgrzebna ale nasza. Rodzi się poezja przekleństw. Bo przekleństwa to są też słowa. Możemy tych słów nie lubić. Lecz one są! I cieszmy się nimi! Czy kalekie dzieci zasługują na potępienie. Nasze dzieci?
Może to my zasługujemy na pogardę, za nasz brak akceptacji.
Wiele lat temu przeczytałem wiersz. Wiersz był o śmierci, a raczej o umieraniu. Nie rozumiałem ni słowa, chociaż był napisany po polsku. Nie znałem autora. Po latach dowiedziałem się, że autorką była Halina Poświatowska. Odnalazłem jej życiorys. Był krótki. Ona mogła pisać o śmierci, bo sama jej doświadczała.
POŚWIATOWSKA HALINA, 1935–67, poetka; liryka miłosna i refleksyjna (Hymn bałwochwalczy), naznaczona piętnem śmiertelnej choroby autorki; autobiografia Opowieść dla przyjaciela.
(za Encyklopedią PWN)
Byli pisarze, których słowa były zakazane. Potem nie były zakazane. Potem ich znowu nie było. Teraz to my skazujemy pisarzy na byt lub niebyt. My czytelnicy! Nie urzędnicy.
Książka! Co to takiego? Prócz zadrukowanych kart papieru? Prócz zbioru słów mniej lub bardziej udatnie poskładanych?
Czytałem książki o masowej śmierci. Czytałem słowa sprawozdawców, ludzi, którzy doświadczyli pogardy i cierpienia. Czytałem „Kamienny świat”. Czytałem „Pożegnanie z Marią”. Doświadczyli pogardy i cierpienia, ze strony tych, którym powiedziano, że są „lepsi”. Którzy uwierzyli, że są „lepsi” i nosili na sobie dumny napis – „Gott mit uns”. Czytałem słowa tych, którzy widzieli skutki działań „lepszych”. Czytałem „Medaliony”.
„Jeżeli objąć myślą ogrom przyspieszonej śmierci — konstatuje Nałkowska — jakiej miejscem — niezależnie od działań wojennych — stały się tereny Polski, to obok zgrozy najsilniejszym uczuciem, jakiego doświadczamy, jest zdziwienie. Uduszono i spalono te nieprzebrane masy ludzkie w trybie najstaranniej przemyślanej, zracjonalizowanej, sprawnej i udoskonalonej organizacji.”
(Encyklopedia PWN)
Idziemy wciąż naprzód. Gdzie kres tej wędrówki?
Może to wiedzą nasze dzieci. Nie! One idą w przeciwną stronę niż my. I nie wolno nam im w tym przeszkadzać. Nie są powtórką z nas, nie muszą pragnąć tego, co my, nie myślą tak jak my. Nie! Nie idą w stronę przeciwną, bo to rozstaje. Muszą wybierać drogę, którą pójdą! My możemy jedynie pomóc wybrać, posługując się naszym doświadczeniem, jeżeli nas o to poproszą. Czy możemy wybierać za nich? Nigdy. Wyboru można dokonać jedynie samemu. W ciszy i skupieniu. Czyli dojrzale? Impulsywnie, szybko, niektórzy powiedzą, że bezmyślnie. Nie! To nieprawda. Rozumienie nie jest funkcją szybkości.
Wnioski, by dojrzeć potrzebują czasu. A mogą to być: sekunda, minuta, godzina, dzień, tydzień, miesiąc, lub lata całe. Czasami stulecia. Jednym słowem – chwili potrzebują wnioski.
Po co pisać – skoro nikt prawie nie czyta? To naprawdę – to tylko ćwiczenie palców? Ćwiczenie ręki lewej. I ćwiczenie ręki prawej.
A nogi? Idę. Lecz dokąd?
Urodziłem się i żyję w kraju, gdzie pisarzy na kilometr kwadratowy jest chyba najwięcej na świecie. No, poza Irlandią. I kilkoma innymi krajami. Urodziłem się i żyję w kraju wspaniałej poezji.
Polski poeta napisał: „nazywam się milijon, i za milijony kocham i cierpię katusze.”
Polski poeta napisał: „źle, źle zawsze i wszędzie”
Polski poeta napisał: „odpowiednie dać rzeczy słowo”
Polski poeta napisał:
„Zawsze tęskniłem do formy bardziej pojemnej,
która nie byłaby zanadto poezją ani zanadto prozą
i pozwoliłaby się porozumieć nie narażając nikogo,
autora ni czytelnika, na męki wyższego rzędu.”
(Miłosz Czesław Ars poetica?)
Nie będę oryginalny. Nie jestem oryginalny cytując Czesława Miłosza.
Jeszcze jeden „pogranicznik”! jak Mickiewicz i Słowacki!

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się kłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi że jeszcze dzień jeden przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta.
Możesz go zabić - narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świat zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.
(Miłosz Czesław Który skrzywdziłeś)

Ten wiersz. Te słowa są... z krzyża zdjęte. Z pomnika poległych stoczniowców w Gdańsku. Czy ktoś te słowa czyta?

Opublikowano

przeczytałam i...zadumałam się
wcześniejszy mój komentarz u ciebie był żartem, uśmiechem, teraz...zastanawiam się z marsową miną dlaczego piszę? dlaczego katuję ludzi tu zaglądających moimi wierszykami i krótkimi próbkami prozy? czy to rzeczywiście tylko ćwiczenie ręki?, czy rodzaj ekshibicjonizmu?, czy też pewnego rodzaju terapia?
a słowa zdjęte z..krzyża przeczytałam dopiero tutaj, czy mam się tego wstydzić?, rozpaczać?, czy też... jeszcze nie odnalazłam swojej drogi?

Opublikowano

to "zadumanie" to tak wiele
myślę,że jesteśmy wszyscy skazani na szukanie
pisanie?
w moim przypadku to ćwiczenie
i zaskoczenie
pisz pisz pisz
jak długo chcesz
i nie wyrzucaj sobie, że ich nie czytałaś (tych słów)
wielu ważnych
bardzo ważnych rzeczy
nie czytałem
bo tak naprawdę - można się zaczytać
i nic nie napisać

Opublikowano

Adamie szanowny!
No nie przekonałeś mnie. Choć poruszasz istotne zagadnienia, to mam wrażenie, że tym razem schowałeś swe przekonania za podwójną gardą (może się mylę). Nie potrafię z tekstu odczytać intencji Adama. Dużo jest tu myśli - wręcz natłok, w którym ja szary czytelnik się gubię (człowiek prosty).
W związku z powyzszym mam kilka pytań:
-Czy uważasz, że szkolny proces lekturowy jest niepotrzebny?
-"Jeden to napisał „W poszukiwaniu straconego czasu” (kolega przeczytał cztery strony i stwierdził, że to czas stracony), drugi napisał „Zbrodnia i kara”(jakby to były papużki-nierozłączki)." jak mam to rozumieć? u mnie w szkole średniej wielu ludzi twierdziło, że lektury to gówno, ale jakoś im nie wierzyłem.
-kwestia "bryków" - to dziadostwo ogranicza człowiekowi interpretację, to taki totalitarny artefakt skrzętnie ukryty pod nazwą "pomoc naukowa" zawierający rażące błędy. Ja osobiście wolę nie zrozumieć tekstu do końca i szukać odpowiedzi, a iść na łątwiznę. Jakie jest twoje zdanie na ten temat?
-napisałeś "Urodziłem się i żyję w kraju, gdzie pisarzy na kilometr kwadratowy jest chyba najwięcej na świecie. No, poza Irlandią. I kilkoma innymi krajami. Urodziłem się i żyję w kraju wspaniałej poezji." - pewna niekonsekwencja - skoro najwięcej to czemu piszesz potem, że jest więcej w Irlandii no i w kilku innych krajach? Może lepiej ująć to w ten sposób "Urodziłem się i żyję w kraju, który zalicza się do czołówki jeśli chodzi o liczebność poetów" albo "jednego z krajów o największej liczbie poetów na km[2]"
-cenię hip-hop ale uważam, że twócy tego gatunku wcale nie są głosem pokolenia naszego tak jak nim nie są obecni rockowcy czy punkowcy. Niestety. Choć raperzy dysponują możliwością przemawiania publicznego w muzyce, to tego nie wykorzystują odpowiednio.
-jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie "po co pisać skoro nikt nie czyta?" w którym już się zawiera sugestia odpowiedzi (cwany retoryczny zabieg), to powiedziałbym " po co wydawać płyty skoro nikt ich nie kupuje, bo lepiej je ściągnąć z netu" albo " po co nagrywać filmy i rozpowszechniać w kinach....?"

Mimo że nie jestem wirtuozem pisarstwa, a co najwyżej małym uczniakiem (amatorem) to odpowiem na twoje pytanie prosto: pisać warto, pisać trzeba, w pisarstwie jest wiedza, joł joł;)
Mam nadzieję, że nie odebrałeś mych słów jako rodzaju ataku na twój tekst. Twoje pisanie wzbudza do polemiki. To chyba dobrze?
Popracuj trochę nad warsztatem. Wiem, wiem, że się czepiam tych kótkich zdań i powtórzeń, ale na dłuższą metę odrzucają mnie od czytania.
Ten cykl, który publikujesz ma pewne znamiona manifestu artystycznego. Wiadomo, że takowe rodzą swoiste kontrowersje.

Plus jest taki, że chyba nad żadnym tekstem się tak długo nie zatrzymałem.
pozdr!
Trzymaj się bracie!!!!

Opublikowano

Sanestis Hombre
no jeszcze na dokładkę rozpisałeś się wielce
i za to bardzo Ci dziękuję
nikogo
nikogo, powtarzam
przekonywać nie chcę i uczyć tym bardziej
to jest moim widzeniem
jeśli o bryki chodzi
czytałem je aby wiedzieć co w nich jest i to tylko takie, których "oryginały" wcześniej przeczytałem
co publikuję nie jest manifestem
nie cierpię tego słowa
nara
(wyganiają mnie od kompa a Twoje pisanie wymaga rzetelnego namysłu i
rzetelnej odpowiedzi)
Olesia Apropos
Nie miałem na myśli konkretnego Jej wiersza

Opublikowano

no i zgoda. były lepsze rzeczy do czytania. nie minąłem wielu lektur dlatego, że były "gównem", a dlatego ze mi sie nie podobaly. a podobanie, jak wiadomo to rzecz indywidualna. zdaje sie ze wogle lektury raczej sluza ludziom, ktorzy raczej czytac nigdy zamiaru nie mieli, a w sumie to mi to wisi czy marian z trzepaka wie cos o dostojewskim, bo nawet jak to i tak ma to w dupie. i slusznie. mimo ze pisarzy jest w polsce tyle samo co alkoholikow, to ci pierwsi, prawie co do jednego czuja ze robia cos fajnego i nie wiem czy powinno kogokolwiek obchodzic co drugi o tym czy o tamtym. bo mnie na przyklad powtorzenia sie podobaja i lubie. bo laskocze mnie jesli komus sie podoba, ale wogle nie interesuje mnie zdanie jakiegos malkontenta. dlatego wiele smieci umieszczanych jest w wielu miejscach dla czystej szydery. pisze mysle sie dla pisania a nie na oceny.
nie podejrzewam zeby w irlandii bylo wiecej pisarzy niz w irlandii, bo alkoholikow na przykuad jest tyle samo. a najwiecej wszystkiego i wszystkich jest jak wiadomo w stanach zjednoczonych ameryki.
hiphop jak kazda muza moze byc fajny albo niefajny i miec jakis przekaz albo wrecz uwsteczniac drechy.
i lepiej jest pisac niz pluc pod klatka, nie ulega kwestii.

Opublikowano

Sanestis Hombre
To do dzieła (to do mnie)
Lektury szkolne są niezbędne tylko czy wszystkie z oficjalnej listy?
Za czasów mojej szkoły średniej Norwid był niemal wyklęty
przeklęta była Poświatowska, Różewicz, Stachura
jak miałem się przekonywać do Dostojewskiego, który Polski i Polaków nie lubił
wolałem czytać i do dziś wyżej cenię Bułhakowa, Okudżawę
a ich na liscie lektur nie było
A "W poszukiwaniu straconego czasu" mimo pewnego powinowactwa do moich "zagrań" nie zachwyciło.
Do dyskusji pobudza?
To chyba najwspanialszy komplement jaki mnie spotkał!
A rady? Nie odbieram ich jako ataku!
Raczej jako życzliwość!

Opublikowano

dialog z samym soba dialog z czytelnikiem
i na deser najpiekniejszy / dla mnie / wiersz Miłosza. Warto bylo przeczytać!

Idziemy wciąż naprzód. Gdzie kres tej wędrówki?
Może to wiedzą nasze dzieci. Nie! One idą w przeciwną stronę niż my. I nie wolno nam im w tym przeszkadzać.

zadumałam się nad tymi słowami.
Pozdrawiam

Opublikowano

ja też bym z chęcią wywalił połowę lektur ze spisu i wstawił ciekawsze. Sądzę, że będzie się to zmieniało na lepsze.
też wyżej cenię Bułhakowa, ale nie zmienia to faktu, iż rosyjscy pisarze zaliczają się do ścisłej czołówki światowej.
W moich czasach Norwid i Różewicz był, a nawet "Mistrz i Małgorzata" choć się edukowałem na elektronika:) i nie żałuję tej dużej dawki książek jakie mi zaaplikowano, a wcale nie musiano, bo przeci nie uczeszczałęm do żadnego liceum.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

napisz jeszcze kogo miałeś na myśli. Ja od razu powiem, że sam niejednokrotnie wypowiadałeś się jak malkontent, więc takie wymądrzenia możesz sobie darować. Zresztą po twoim komentarzu nie można zbyt wiele od ciebie oczekiwać. De gustibus non est disputandum. Każdy ma prawo do własnego głosu o Wielki
smutnomi sassaki fachowcu;)
pozdr!
Opublikowano

Sanestis Hombre
efekt taki
że mam ochotę, pod warunkiem,że i ty masz,
powołać kolejną prześwietną komisję do spraw lektur
warunek
posiedzenia płatne!
przynajmniej będzie na książki
ciekawe - piszesz, że kształciłeś się na elektronika
ja się nie kształciłem
ale jestem chodzącą historią informatyki
jak potrzebujesz informacji
a ja będę umiał ich udzielić - udzielę
z poważaniem

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Postęp

       

      Zaryzykowałbym zdanie, iż wiara w postęp nauki i techniki narodziła się w „epoce renesansu” (choć rozmaite wynalazki ułatwiające życie pojawiały się już w epoce Archimedesa i wcześniej). Wielkie „tuzy”, które ukazały się na firmamencie epoki usiłowały unieść człowieka w powietrze i „przypinały” mu skrzydła. Konstruowały doskonalsze machiny wojenne takie, które zwiększały siłę rażenia i unicestwiania przeciwnika, zabijania drugiego człowieka. W architekturze dokonano przełomowego odkrycia i skonstruowano łukowate sklepienie świątyni (kopułę) we Florencji. Udoskonalano broń palną. Jednocześnie wraz z postępem techniki pojawił się regres dobrych obyczajów ludzi. Wyzwalano się z zbawiennych oków średniowiecznej dyscypliny etyczno-moralnej na rzecz powrotu do pogańskiej swobody obyczajów, co poskutkowało niemal natychmiast wzrostem zachorowań na choroby weneryczne. Następowało „zwyrodnienie” relacji międzyludzkich. Wielkie odkrycia geograficzne jakie miały miejsce w tej epoce, znacznie poszerzyły wiedzę o globie ziemskim i ilości kontynentów. Wraz z odkryciami nowych lądów odnowiły się także takie cechy osobowości ludzkich jak niezmierna chciwość i pazerność na kruszec złota. Kolonizowano nowo odkryte tereny i podporządkowywano sobie miejscową ludność siłą, brutalną przewagą militarną. Gwałcono łatwowiernych tubylców roznosząc jednocześnie nieznane tam wcześniej choroby takie, jak odra czy syfilis. Rola Kościoła została zmarginalizowana i wyparta przez bezpardonowy imperializm świeckiej władzy.

       

      Kolejną epoką, w której dominowała wiara w „ludzki geniusz”, w postęp nauki i techniki było „oświecenie”. Wiara w to, że człowiek samodzielnie, bez Boga i mimo Boga może, a nawet powinien kreować nową rzeczywistość. Zagrabiono i zlikwidowano dobra kościelne w wielu krajach uzyskując ogromny kapitał, który spożytkowano na „nowy” system kształcenia. Powstawały szkoły świeckie, w których kształcono przyszłe „elity” choć metody kształcenia w takich szkołach były, eufemistycznie rzecz ujmując, bardzo surowe. Za złe zachowanie, za nieuctwo karano chłostą. Uczono przeważnie lichwy. Choć nie tylko i wyłącznie. Ubodzy ludzie, którymi do tej pory opiekowało się duchowieństwo w rozmaitych przytułkach i sierocińcach zostali pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia. Narastała przestępczość, wzrastał tzw. „margines społeczny”. Sytuację zaostrzał panujący powszechnie głód. Kary za przestępstwa (np. za kradzież chleba) były niewspółmiernie wysokie: ciężkie galery. To rodziło bunt i aprobatę haseł rewolucyjnych. Całą winę za zaistniałą sytuację społeczno-polityczną obarczono króla, arystokrację i duchowieństwo. Wymyślono i skonstruowano gilotynę przez którą „przewinęło” się wiele tysięcy ludzi. „Zgilotynowano” pół Francji. Najbardziej wymownym przykładem były wydarzenia w miejscowości Wandea we Francji. Odkryto siłę powszechnego ciążenia. Wzniesiono się po raz pierwszy w balonie na ogrzane powietrze, w powietrze.

       

      „Wiek pary” umożliwił ludziom szybsze i łatwiejsze przemieszczanie się na znaczne odległości w czasie i przestrzeni. Powstały maszyny, które ułatwiły wiele ciężkich prac wymagających do tej pory siły rąk ludzkich. Wymyślono nawet „filozofię pozytywizmu”, w której wychwalano pod niebiosa wiarę w postęp naukowo-techniczny oparty tylko i wyłącznie o doświadczenie. Zaczęto wierzyć w to, że postęp nauki, sam w sobie, przyczyni się do rozwiązania wszelkich problemów trapiących ludzkość. Wiara w Boga została uznana za relikt minionego czasu. Tymczasem „wojny napoleońskie” znów przyniosły opłakane żniwo w postaci śmierci setek tysięcy istnień ludzkich. Czy można tu mówić o postępie? Czy może raczej o regresie człowieczeństwa? Inny myśliciel naukowy (w tym czasie), postępowy zasugerował światu nauki i społeczeństwu, iż człowieka nie stworzył żaden Bóg lecz człowiek po prostu wyewoluował z małpy. Nie byłoby w tym nic niepokojącego (ot jeszcze jedna, nieszkodliwa teoria naukowa) gdyby nie fakt przeniesienia poglądów tego pana do etyki społecznej, a w końcu do moralności poszczególnych osób („darwinizm społeczny”). Doprowadziło to do zwyrodnienia relacji interpersonalnych. Mówiąc kolokwialnie „do zezwierzęcenia” znacznej części społeczeństwa, zaniku empatii. Pokrewny naukowiec do wyżej wymienionego dołożył swoje „trzy grosze” i powstała nauka zwana „eugeniką” co zaowocowało, w późniejszym okresie „rozwoju” ludzkości, katastrofalną w skutkach teorią „naukową” zwaną „higieną ras”. Rewolucja bolszewicka w Rosji na początku XX wieku, oparta o idee „wielkich myślicieli” i „dobroczyńców ludzkości”, gloryfikująca świecki humanizm, miała obalić istniejący, rzekomo skostniały ustrój społeczny przemocą, brutalną siłą. Na czele tej „rewolty” stanęły niedouczone męty społeczne, zbrodniarze rozmaitej konduity, przestępcy pozbawieni jakichkolwiek skrupułów moralnych. W tym to czasie, postęp techniczny „wynalazł” ciężki karabin maszynowy, który zastosowany na polach walki siał spustoszenie pomiędzy walczącymi: zarówno atakującymi, jak i broniącymi dotychczasowego ustroju społecznego (czyli caratu). Podobnie jak to działo się podczas „wielkiej rewolucji francuskiej” z tą różnicą, iż dokonywano rzezi już nie setek tysięcy obywateli ale ponad setkę milionów. Wprowadzono w Rosji terror jakiego przedtem ta ziemia nie znała. Wszystko pod „patronatem” akademii nauk i w imię nauki, i postępu. Wysłano do „łagrów” zarówno osoby duchowne, jak i wykształcone według tradycyjnych wartości takich jak filozofia grecka, hellenizm i cerkiew prawosławna (cywilizacja bizantyńska). Oponentów likwidowano lub w najlepszym razie zmuszano do emigracji. Na czele państwa stanęli psychopaci tłumiący jakiekolwiek ludzkie odruchy w skali społecznej. Wprowadzono ustrój „bez ludzkiej twarzy”.

       

      Pierwsza wojna światowa wraz z postępem naukowo-technicznym kosztowała istnienie wielu milionów ludzi. Usadawiano się w okopach („atak pozycyjny”) i strzelano do siebie „jak do kaczek” z „udoskonalonych” armat ogromnego kalibru, ciężkich karabinów maszynowych, pojawiły się czołgi. Jakby tego było mało wprowadzono do walki chemiczne środki bojowe. Trup słał się gęsto. Po wojnie było bardzo wielu okaleczonych mężczyzn, wymagających stałej opieki medycznej.

       

      Oczywiście byłbym tendencyjny, mało prawdopodobny i niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał tu o pozytywach „postępu” takich, jak wynalazek fotografii, ruchomego filmu, prądu elektrycznego, fal radiowych, penicyliny, samolotów, etc. itp. Te „dobre” wynalazki przysłużyły się „dobrej” stronie tzw. „postępu”. Dały ludziom ogromne możliwości rozwoju indywidualnego i społecznego w wielu dziedzinach nauki. Posunęły ludzkość niewątpliwie „do przodu”. Ludzie zauroczeni nowymi możliwościami zachłysnęli się się „postępem” i zaniechali tego co stanowi i stanowiło podstawy prawdziwego postępu w etyce i moralności, w sferze ducha, duszy, osobowości.

       

      Nadszedł czas przemysłowego ludobójstwa. Ludzi umieszczano w obozach zagłady i robiono z ich tłuszczu kostki mydła. Czas drugiej wojny światowej stanowił, historycznie rzecz ujmując, najmroczniejszy okres w dziejach świata. Eugenika posłużyła za podstawę teorii o wyższości rasowej określonych grup ludzi, o ściśle określonych cechach takich jak kolor oczu, włosów, kształtu czaszki itp. Doświadczenia [pseudo] medyczne na żywych, zdrowych i chorych ludziach miały posłużyć tak zwanemu „postępowi” wyższych rasowo „nadludzi”, znalezieniu „polepszaczy” bytu ludzkiego. Co zaś przyniosły? Ogrom cierpienia, bólu i śmierci. Wynalazcy, w imię obłąkańczej ideologii, wymyślili pocisk o napędzie odrzutowym, który miał zapewnić szybkie zwycięstwo siłom „wielkiej rzeszy niemieckiej”. Paradoksalnie, to odkrycie, znacznie udoskonalone, przyczyniło się do powstania w niedalekiej przyszłości pierwszej rakiety kosmicznej. Zarysowuje się więc dwoisty charakter tak zwanego postępu naukowo-technicznego. Z jednej strony ludzie żyją szybciej, podróżują dalej, a egzystencja ludzka staje się łatwiejsza. Jednak z drugiej, tej mroczniejszej strony, staje się straszniejsza, „nieludzka”. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” - powiedziała dwudziestowieczna myślicielka. I co położyło kres temu dwudziestowiecznemu szaleństwu, jakim była druga wojna światowa? Oczywiście nowy, „postępowy” wynalazek jakim okazała się bomba atomowa, zrzucona na dwa wielkie miasta. Zmusiła siły zideologizowanych bojowników o lepsze jutro do bezwarunkowej kapitulacji. Zaczął się w powojennej rzeczywistości nowy wyścig. Wyścig zbrojeń. Każdy kraj, każde państwo chciało i chce posiadać taką broń masowego rażenia [ABC].

       

      W połowie XX wieku „narodzili” się nowi myśliciele związani z tzw. „szkołą frankfurcką”. W czym upatrzyli sobie postęp ludzkości? M. in. w odrzuceniu cywilizacji łacińskiej i kultury zachodu powiązanej z chrześcijaństwem. Uważali oni, iż współczesnego człowieka trzeba „wyzwolić” z ograniczeń, jakie nakłada na niego ta cywilizacja i kultura. Temu celowi miała posłużyć „rewolucja seksualna”. Dotknęła ona takie dziedziny kultury, jak: modę, film, teatr, muzykę młodzieżową, literaturę, prasę itp. itd. Środkiem prowadzącym do tego celu miał być niczym nieograniczony seks. Ponieważ „bliższa jest koszula ciału”, mówiąc kolokwialnie, ta myśl została bardzo łatwo przyswojona przez młodzież i jej „underground”. Naczelnym hasłem młodzieży „hipisowskiej” stało się powiedzenie „make love, not war”. Z podziemnego nurtu „wolnego rynku” dorzucono do tego ideologicznego kłamstwa narkotyki (LSD). Czym to poskutkowało? Uzależnieniem się ludzi od seksu, pornografii i narkotyków. Ile zgonów miało miejsce pomiędzy „idolami” stworzonymi przez tę ideologię, z powodu przedawkowania narkotyków...? Nie da się ich policzyć na palcach rąk i nóg. Tak wyglądał i wygląda ów „postęp” w odniesieniu do moralności ludzkiej, który sobie założyła „postępowa” część społeczeństwa. Przez cały XX wiek ludzkość borykała się z tą teorią „postępu”.

       

      Jakby tego było mało z w/w pnia myśli człowieczej zrodziła się „nowa” ideologia XXI wieku, popularnie zwana „gender”. Ideologia negująca nie tylko prawa przyrody, logiki, „prawo naturalne” ale także „zdrowy rozsądek”. Każdy normalny człowiek wie, że mamy tylko dwie płcie u ludzi: męską i żeńską. W w/w ideologii („gender”) okazuje się, że mamy setki płci, płci do wyboru, gdyż klasyczny podział płci to ograniczenie narzucone nam przez ową „nieszczęsną” cywilizację i kulturę.

       

      Cóż z tego, że nauka rozwiązała zagadkę kodu genetycznego człowieka (DNA). Że możemy tworzyć genetycznie zmodyfikowaną żywność (GMO), odporną na rozmaite choroby. Dziś nikt nie chce kupować i spożywać takiej żywności, ponieważ nieznane są konsekwencje żywienia się taką żywnością dla organizmu ludzkiego. Znakomitym wynalazkiem okazał się komputer osobisty (laptop, ajfon, smartfon). Tak, jak kiedyś w dziejach postępu znakomitym wynalazkiem okazał się klucz i zamek w drzwiach, tak może on posłużyć zarówno dobrym celom, jak i złym. Tak samo, jak kiedyś ten kto posiadał „wytrych” pośród złodziei, łatwo mógł usunąć przyczynę blokującą go i oddzielającą od skarbu, i otworzyć wszystkie drzwi. Tak samo dziś ten, który przygotował w komputerze fałszywą stronę internetową może wyłudzić fortunę na znaczną skalę. Kto zliczy tych, którzy dali się na to „nabrać” (zaufali oferentowi powodowani domniemaną uczciwością oferenta) i stracili fundusze, zgromadzone oszczędności? Gdzie jest ten właściwy postęp etyczno - moralny dzięki któremu ludzie ludziom mogliby bardziej zaufać? Czy systemy monitoringu wizyjnego rozwiązują problem? Nie! Przestępstwa są coraz bardziej wyrafinowane, a bandyci (hakerzy) coraz lepiej „wyedukowani”. Szkoda tylko, że nie jest to edukacja moralna we właściwym tego słowa znaczeniu. Szkoda tylko, że nie jest to nauka empatii.

       

      Na horyzoncie „postępu naukowo – technicznego” pojawiła się tzw. „sztuczna inteligencja”. Jakie perspektywy zarysowały się dla rozwoju nauki i postępu! Wielu cmoka z zachwytu. A we mnie powstaje niepokój: czy „sztuczna inteligencja” ma serce? To serce, które ma swoje racje, jakich rozum nie zna. Quo vadis homo viator?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...