Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

samotny tłum chętnie całuje się
w powietrze za uszami
jest rozproszony w ciasnym przedpokoju
korytarzu

rzadko ufa
nie widzi gruntu względem którego oblicza się
konsekwencje upadku

buduje dużo toalet i długie rury
nie zabraknie papieru
wie jak nie zagnać się w ślepą uliczkę

jest półponurym targetem
w który celuje jegowłasneodbicie
opłacane by strzelać różowymi żelkami
w chętnie nadstawiane pupy

samotny tłum nie zapomniał
słyszał o przepaści depczącej po piętach
przywiązanej jak pies
ale to pamięć bezrefleksyjna z tytoniowego dymu

osamotniony tłum
dyszy unisono popularne tekno
wyeksploatowany
przez ekstazę ekstazę zmysłów zmysłów

Opublikowano

Całkiem przyzwoity tekst (pewnie tytuł odstrasza). Ten tłum skojarzony z samotnością jako motyw przewodni - i na tak, i na nie. Na tak, bo jest to jakaś próba czegos nowego, nie - że tłum ( jako rzeczownik oznaczający mase ludzi) nie może mi się wkomponowac w ta samotnośc - chociaż wiem, o co tutaj chodzi.
Inna sprawa z interpretacją - bo w sumie mnie tam osobiście nie tyle przeszkadza "tekno", ale to, że ludzie potrafią byc źli, okrutni i bez serca.
Nie jest źle.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Byłem, czytałem ;P

zauważam tendencję (drugi tekst: za dużo czasu w toalecie? ;)
Polemizowałem niedawno na temat, że tłum jest bezosobowy i że jego 'skupienie' to hybryda nic nie znacząca. Twój tekst krąży po tej trajektorii. Pomimo przegadywania i f a t a l n e j wersyfikacji :) - ma świetny koniec i obłędną pointę (tak jak trzeba i jak trza ;).
Chcesz konkretniej - zamów via mail (opłata zryczałtowana ;)
pzdr. b
PS byłoby lepiej ""się całuje" (pocałuj się ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...